piątek, 16 września 2016

Matka trojga i slow life, czyli jak zbudować studnię

...z cyklu "Czytam sobie"

 

Dziś o pewnej książce bliskiej tematyce mojego bloga. Dawno o żadnej nie pisałam, więc...

 

"Rodzina slow. Jak zwolnić, odbudować więzi i doświadczyć większej radości"

Bernadette Noll

 
"Trzeba zwolnić, aby znaleźć czas na harmonijne życie" - głosi hasło reklamowe portalu slowfamily.pl.

Rada zacna, ale tylko spróbujcie zaserwować ją matkom trojga (czyli na przykład mnie). Albo pięciorga. Może ujdziecie z życiem. A może nie. Zależy, jak szybko biegacie. Osobiście słówko "trzeba" zamieniłabym na przykład na "warto", względnie "spróbuj", bo hasło "trzeba zwolnić" działa na zabieganych rodziców jak płachta na byka, ale to tak na marginesie, zawodowe czepialstwo, przepraszam.

Poradnik "Rodzina slow. Jak zwolnić, odbudować więzi i doświadczyć większej radości" Bernadette Noll zawiera natomiast 75 (słownie: siedemdziesiąt pięć!) takich właśnie rad. I gdyby nie chęć sprawdzenia, czy moje własne doświadczenia, intuicje i domysły (od trzech lat radośnie serwowane Czytelnikom na tym blogu) choć w części pokrywają się z tym, co proponuje autorka (sama zabiegana matka czwórki dzieci), pewnie nie sięgnęłabym po tę książkę.

A jednak się skusiłam. Częściowa w tym również zasługa oficyny wydawniczej, którą darzę zaufaniem i szacunkiem (Edycja Świętego Pawła), oraz założyciela ruchu Slow Life, Carla Honorégo. Z nim mam co prawda na pieńku (o czym dawno temu tutaj), ale zafrapowały mnie cztery, wiarygodnie brzmiące słówka, sprytnie umieszczone w pełnej zachwytów rekomendacji na czwartej stronie okładki:

"pozostaniecie przy zdrowych zmysłach".

Kuszące, nieprawdaż? Być może zrozumie mnie tylko inna matka trojga (albo pięciorga), zaś pozostali (czytaj: mniej dzietni) tylko postukają się w głowę, ale wierzcie mi - mówienie o work life balance w rodzinie wielodzietnej brzmi jak bajka o żelaznym wilku. Nie istnieje coś takiego. Nie ma tego. Nie ma prawa być. Kropka. Dlatego - aby jednak pozostać przy zdrowych zmysłach - tonący (czytaj: matka trojga) brzytwy się chwyci. Albo zdecyduje się poznać 75 (słownie: siedemdziesiąt pięć!) porad, jak nie utonąć.

A zatem - poznałam (czyta się szybko, bo i język klarowny, i rozdziały treściwe a krótkie), przemyślałam (a swobodne myślenie - nie mylić z gorączkowym ogarnianiem codziennego chaosu - to luksus, dostępny, gdy czasem pojedzie się na autopilocie), zaznaczyłam rady według mnie najsensowniejsze i doszłam do wniosku (a jakże!).

Cieszę się, że hasło "trzeba zwolnić" nie odstraszyło mnie od tej książki (matkę trojga nie tak łatwo przestraszyć, swoją drogą), bo dzięki temu z pewną taką... nieskromnością mogłam się przekonać, że pisząc na tym blogu przez ostatnie trzy lata, w kwestiach slow life raczej nie błądziłam - zwłaszcza tu ;) A poważnie, nie od dziś wiadomo, że najbardziej podobają nam się te czasopisma, gazety i książki, które potwierdzają nasze własne poglądy.

Dlatego "Rodzinę slow" przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. Nie wiem jak Wy, ale ja mam taką śmieszną przypadłość, że lubię, jak mi ktoś na piśmie potwierdzi to, co myślę. Zaś - jako osoba kompletnie niezdolna do syntetyzowania - jeszcze bardziej lubię, kiedy ten sam ktoś zapisze mi to wszystko w punktach, czyli krótko, prosto i klarownie. Znalazłam 75 punktów w tej książce. Plus radę, by nie trzymać się ich ślepo, bo nie na tym polega bycie slow. I to jest dla mnie wiarygodne.

Kilka cytatów na dowód? Proszę bardzo:

Wierzycie, że nie ma żadnej słusznej metody na życie prócz tej, która służy wam i waszej rodzinie.

Jeśli zajdzie taka potrzeba, macie gotowość zmiany rytmu życia.
(Podoba mi się sens tego zdania: idea slow life nie polega na byciu niewolnikiem idei slow life).

I jeszcze takie na przykład wzruszające (serio, serio - zero sarkazmu tym razem) zdanie:

Rodzina slow jest wyrazem wiary, że życie rodzinne jest czymś w rodzaju studni, a nie studzienki kanalizacyjnej.

Do studni przychodzimy, by zaczerpnąć z niej życiodajną wodę. Do studzienki kanalizacyjnej z własnej woli nie wpadamy.

Jak zbudować własną studnię?

Spośród siedemdziesięciu pięciu, opartych na życiowych, nielukrowanych przykładach, rozdziałów naprawdę można wybrać wskazówkę odpowiednią dla siebie. Ja zacytuję te, które są moim osobistym manifestem i gdyby nie fakt, że są objęte prawem autorskim, najchętniej umieściłabym je w podtytule mojego bloga.

Bądź slow tam, gdzie się da.

Powiedz sobie "dość".

I mój faworyt:

DEAR. Rzuć wszystko i czytaj.
(Drop Everything and Read).

Jednak oprócz tych ogólnych haseł znalazłam w "Rodzinie slow" jeszcze 72 (słownie: siedemdziesiąt dwa! :) rozdziały, szczegółowo - i niekiedy odkrywczo! - opisujące przeróżne (choć w sumie zwykłe) sytuacje z życia wielodzietnej rodziny. Przemawia do mnie autentyzm tej książki, mimo że z niektórymi radami mogłabym polemizować. Jednak czytając, widzę, że Bernadette Noll przećwiczyła wszystko na własnej skórze, pewnie zresztą nie raz. Tak samo jak ja. I niekiedy nasze refleksje się pokrywają, innym razem nie. 

Ale to nic nie szkodzi. Ponieważ "Rodzina slow" to nie kolejny poradnik, który wmawia mi, że ma cudowną receptę na moje udane życie. To książka, której autorka po prostu stwierdza: Nie zamiataj ryżu, zanim nie wyschnie. Proste? Tak. Ale także głębokie. Kiedy się nad tym w kontekście życia rodzinnego zastanowić.



*Źródło cytatów: B. Noll: Rodzina slow. Jak zwolnić, odbudować więzi i doświadczyć większej radości. Częstochowa 2016.

Dziękuję Oficynie Edycja Świętego Pawła za egzemplarz recenzencki książki.

czwartek, 15 września 2016

Wzajemność

...z cyklu "Rozmówki rodzinne"



Wrześniowe lato. Taras. Kawa. Leżak.

Ich Dziecię
A mogę przymierzyć twoje kapcie?

Ona
Możesz, tylko w nich nie chodź.

Ich Dziecię
A po co?

Ona
Bo są na ciebie za duże i się przewrócisz.

Ich Dziecię
A wiesz, że przymierzenie to znaczy założenie i pochodzenie w nich trochę?

Ona
No wiem.

Ich Dziecię
No. To trochę w nich pochodzę.

Za minutę.
Teraz ty możesz przymierzyć moje.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Opisywanie

...z cyklu "Uroda życia"



O, znalazłaś mój zeszyt. To ja teraz napiszę "mama".



Przenosimy się na taras.


Opisuję. Mój rower ma koła czarne. Opisuję to. Mój rower ma kierownicę biało-niebieską. Mój rower ma pedały szaro-pomarańczowe. Opisuję to. Mój rower ma pedały, które się kręcą, jak ja pedałuję. Wtedy mój rower jedzie po tarasie i ja jadę na tym rowerze. Mój rower ma koła czarne, a one jadą, jak ja pedałuję. Już to opisałam. Zielony bagażnik jest w rowerze przymocowany, a w nim siedzi lalka i śpi tam. Ja próbuję to wszystko opisać, jak należy. Już to opisałam. Teraz.

Teraz o wózku. Wózek ma żółty uchwyt. Opisuję to: wó-zek-ma-żół-ty-uch-wyt. Teraz o wózku też. Wózek ma prawie wszystko różowe. Opisuję to: wó-zek-ma-pra-wie-wszyst-ko-ró-żo-we.Wózek ma na dole wszystko fioletowe. Ma koła niebieskie.

Opisuję to.

Mama leży na leżaku i opisuje to wszystko, co ja opisuję. Przyniosła sobie zeszyt i pisze, a przedtem czytała książkę. Patrzy, co ja opisuję, i pisze. Opisuję to: pat-rzy-co-ja-o-pi-su-ję-i-pi-sze. Opisuję to. Barierka na tarasie jest cała zrobiona. Opisuję to: ba-rier-ka-na-ta-ra-sie-jest-ca-ła-zro-bio-na.

Teraz co, mamo, opisać?
Popatrz na las.
Las jest zielony. Liście i trawa i dalej wszystko jest zielone. Opisuję to: las-jest-zie-lo-ny-liś-cie-i-tra-wa-i-da-lej-wszys-tko-jest-zie-lo-ne.

Teraz co mam opisać?
Dokładnie opisz las.
Opisałam dokładnie las i trawę. Liście dyni też już opisałam dokładnie.

Teraz co mam opisać? [4x]
Może opisz dom.
O. Albo nie. Mam pomysł. Opiszę drzwi od tarasu i dom. Opisuję to: [sylabizuje]. Od wiatrołapu są drzwi zamknięte na klamkę. Drzwi od łazienki są niezamknięte. Nienaciśnięta klamka i nie zamknęły się tak do końca.

Wybór:

Są firanki w domu na oknach i one właśnie są brzydkie.
Teraz będę opisywać mój zeszyt. Mój-ze-szyt-o-czy-wiś-cie-też-jest-brzyd-ki.

Teraz będę opisywać gil. Gil-jest-brzyd-ki.
Gil???
Czyli tamten.
Grill!!

Długopis mi się wypisał.

czwartek, 21 lipca 2016

"Sezon zamkniętych serc". Z mediów i z blogosfery

...z cyklu "Uroda życia"

 

Minęło pięć miesięcy od chwili ukazania się "Sezonu"... Czas na kolejną porcję mojej prywatnej kroniki.

 

Fot. Małgorzata Południak


"Dziennik Zachodni" - wydanie weekendowe, piątek 3 czerwca 2016 r.



W środę, 1 czerwca miałam przyjemność porozmawiać na temat "Sezonu" z dziennikarzem "Dziennika Zachodniego", panem Bartoszem Wojsą. A efektem naszego miłego spotkania był artykuł pod znamiennym tytułem: "Nauczycielka polskiego napisała książkę". Na ucho zdradzę Wam, co powiedział mi prywatnie mój miły rozmówca. Otóż zabrał się on za lekturę z czysto zawodowego obowiązku (przyznaję, że trudno wymagać od młodego mężczyzny, by z zapałem czytywał romanse), jednak nie żałuje, bo "Sezon" nie okazał się typowym przedstawicielem gatunku. Miłe, prawda? Dla mnie bardzo. A nie jest to pierwszy mężczyzna wyrażający podobną opinię.

Spotkanie autorskie w Gminnej Bibliotece Publicznej w Godowie - 9 czerwca 2016 r.


Najserdeczniej dziękuję Paniom Bibliotekarkom za zaproszenie, a wspaniałym Czytelnikom za piękną rozmowę na niełatwe tematy, które zechcieliście dostrzec w mojej książce. Dwie godziny spotkania minęły zupełnie niezauważalnie...
Niżej kilka pamiątkowych zdjęć z Czytelniczkami, które pozwoliły na ich publikację. Źródło wszystkich to archiwum własne.






I jeszcze fotografia rodzinna :)

Fot. Katarzyna Holesz

Spotkanie autorskie w kilka miesięcy po wydaniu książki to oprócz promocji okazja do rozmowy z tymi Czytelnikami, którzy już ją przeczytali. I kiedy okazuje się, że znaleźli w niej dokładnie to, co jako autorka chciałam przekazać - jest dobrze. A gdy do tego słyszy się od fachowca (!) komplementy na temat języka i w ogóle warsztatu - lepiej być nie może. Bo jeśli ten ktoś zdradza, że kupił książkę bardziej z ciekawości (to samo miasto) niż z przekonania ("trudno uwierzyć, że tak blisko ktoś napisał coś naprawdę dobrego"), a potem stwierdził, że to jest dobrze napisana i niegłupia książka - trudno nie czuć wzruszenia. Dzięki takim spotkaniom po prostu chce się żyć! I pisać.

Ważne głosy na temat :)

Recenzja w dziale "Krytyka literacka" Kwartalnika Literacko-Artystycznego "sZAFa"

Fot. M. Południak

M. Południak, "Figury retoryczne"

[...] w cichym Vopnafjörður odbywa się swego rodzaju rozgrywka psychologiczna. [...] Agnieszce wydaje się, że może być, kim chce, że jest niewidoczna, jednak okazuje się, że odbijając się codziennie w witrynach sklepowych, pozostawia trwały ślad, trwałe odbicie także w tych, którzy ją zza tych witryn oglądają. Czytaj całość...

Recenzja w gazecie "Jesteśmy" wydawanej w gminie Godów


J. Bonarek "Powieść o miłości silniejszej niż strach"

Jak się pisze powieść? W tajemnicy przed rodziną, niespiesznie, wziąwszy głęboki oddech. Po co? Żeby sobie udowodnić: potrafię! Czy pisanie wciąga? Kto raz zaczął, z pewnością myśli o kontynuacji, bo czytelnicy chcą wiedzieć, czy rzeczywiście główni bohaterowie żyli długo i szczęśliwie. A bohaterowie drugiego planu domagają się więcej miejsca tylko dla siebie.

Tajemnice pisarskiego warsztatu mieliśmy okazję poznać 9 czerwca w Gminnej Bibliotece w Godowie w trakcie spotkania z Wiolettą Leśków-Cyrulik, mieszkanką Jastrzębia-Zdroju, polonistką debiutującą w roli powieściopisarki. Jej książka, "Sezon zamkniętych serc", to rozgrywająca się w przez kilkanaście miesięcy historia młodych i nieco starszych ludzi uwikłanych w skomplikowane relacje i uporczywie szukających drogi do serca drugiego człowieka.

Bohaterowie dość szybko przekonują się, że tam, gdzie panuje strach, nie ma miejsca na miłość. Rzecz dzieje się w Vopnafjörður, maleńkiej, odciętej od świata w sezonie zimowym, islandzkiej miejscowości - mekki dla osób chcących zacząć wszystko od nowa albo pragnących odciąć się od tego, co było. Agnieszka boryka się z traumą z przeszłości, co powoduje, że boi się samodzielności, a jej miłość do Darka bliższa jest uzależnieniu niż uczuciu opartemu na partnerstwie. Jan boi się, że Agnieszka nigdy go nie pokocha albo że będzie to miłość, która nie wystarczy, by dziewczyna w pełni mu zaufała. Z kolei Kamil, w obawie przed odrzuceniem przez mieszkańców maleńkiego Vopnafjörður oraz chcąc uchronić syna partnera, jest gotów zrezygnować z rozwijającego się związku z Tomim.

Niewątpliwą zaletą książki Wioletty Leśków-Cyrulik są pogłębione portrety bohaterów, także tych z drugiego planu. Szybko stają się bliscy czytelnikowi, a ich zmagania z codziennością zmuszają do szukania odpowiedzi na niełatwe pytania, które przecież tak często sobie zadajemy.

W książce nie znajdziemy gotowych rozwiązań. Pomoże nam jedynie zaakceptować fakt, że demony przeszłości nigdy nas nie opuszczą, możemy je tylko próbować oswoić i żyć dalej, wypatrując czujnie dróg, które być może los sezonowo dla nas otworzy, tak jak w końcu otwiera je dla bohaterów powieści...

Z blogosfery...

"Sezon zamkniętych serc" pokochały blogujące mamy, czyli popularne blogerki parentingowe, które zadają kłam panującym stereotypom, jakoby matki małych dzieci (a już zwłaszcza blogujące matki!) ograniczały się na swoich blogach do tematyki stricte rodzicielskiej i czytały co najwyżej książki o wychowaniu niemowląt. Otóż nic bardziej mylnego, bowiem mamy te, oprócz wychowywania swoich małych dzieci, prowadzenia bloga, a niejednokrotnie także własnej firmy, potrafią w całym zabieganym dniu wykroić kawałek czasu tylko dla siebie i poczytać dobrą książkę. Na przykład... Zresztą sami zobaczcie :)


"Sezon zamkniętych serc" na blogu Anny Gołębiewskiej OkiemMamy.pl

Fot. OkiemMamy.pl

Fot. OkiemMamy.pl

Anna Gołębiewska, autorka tych spostrzeżeń, to nie tylko blogująca mama, ale także pomysłodawczyni Certyfikatu "Okiem Mamy" i utalentowana fotografka.

[...] Po przeczytaniu książki napisałam do Wioli, czy zamierza napisać kolejną część - to chyba świadczy o tym, że książka jest naprawdę dobra. Opowieść nie jest tak oczywista, jak mówi tytuł, kryje się w niej tajemnica, miłość, podróże i strach. To historia kobiety, która boi się zaufać drugiemu człowiekowi, którą paraliżuje strach przed nieznanym, ale mimo wszystko podejmuje próby. Czytaj całość...

"Sezon zamkniętych serc" na blogu Marty Korotko PewnaMama.pl 

Fot. Pozytyw. Edyta Kurłowicz

Marta dzieli się z kolei bardzo osobistymi refleksjami. Jeżeli "Sezon" potrafi skłonić do tak głębokich przemyśleń, to ja, jako jego autorka, jestem naprawdę szczęśliwa.

[...] Po przeczytaniu wielu książek i obejrzeniu jeszcze większej ilości filmów ułożyłam sobie w głowie scenariusz wspaniałej miłości. [...] Pierwsze miesiące to była sielanka, która jednak szybko ustąpiła miejsca różnym zgrzytom, ciągłym kłótniom i niedopowiedzeniom. [...] Po kilku długich latach, wielu wypłakanych łzach, niepewności i zwątpieniu postanowiliśmy zawalczyć. [...] Teraz, z perspektywy czasu wiem, że zrobiliśmy fantastyczną rzecz. Podjęliśmy ryzyko i wyciągnęliśmy wnioski. [...] Do powyższych przemyśleń skłoniło mnie przeczytanie pewnej książki. [...] Ta opowieść skłania do refleksji i w fajny sposób pokazuje, jak istotne są dla naszej przyszłości sytuacje, które wydarzyły się w przeszłości. Czytaj całość...

Swoją imienniczkę znalazła bohaterka "Sezonu" na blogu "Slow life. Powrót do natury", prowadzonym przez Agnieszkę, ukrywającą się pod pseudonimem Modraszka.


"Sezon zamkniętych serc" - moje wrażenia. Slowlifewpraktyce.pl

Fot. Agnieszka vel Modraszka

[...] Ta książka przypomniała mi, żeby walczyć o siebie, czyli o swoje marzenia i potrzeby (w swoim własnym tempie), że jedynie przez działanie (czasem pomimo braku wiary) możemy coś zmienić, że nie należy kupować fochów innych ludzi (dzięki temu nie wchodzimy w toksyczną grę) i że najważniejszym meblem w domu, poza łóżkiem naturalnie, jest stół kuchenny z ciepłą herbatą (choć czasem i zimną kawą). Czytaj całość...

A poza tym...

Agnieszka, Darek, Hania, Jón, Kamil, Rinke i reszta zawędrowali do...

Turcji, gdzie nad ich losami pochyliła się jakże pięknych okolicznościach przyrody Agnieszka :)

Pomysł fot. Agnieszka Merta

Do hrabstwa Donegal w Irlandii :)

Fot. Katarzyna Hordyniec

Do biblioteki publicznej w Sztokholmie :)


Do Francji :)

Fot. NikaLV

Takie żarty, ale miło wiedzieć, że książka podróżuje po świecie i nie boi się wyjazdu w nieznane, podobnie jak jej bohaterowie...

Więcej informacji i opinii na temat "Sezonu" znajdziecie TU :)

środa, 13 lipca 2016

Bohater negatywny, czyli "denerwowała mnie ta książka straszliwie, ale odłożyć jej jakoś nie mogłam"

...z cyklu "Dyrdymałki"

 

Książka denerwowała czy bohaterka?

Bo tak się zastanawiam...

Edit: Tu było trochę moich wynurzeń na temat odbioru najnowszej książki Marii Ulatowskiej "Ostatni list", a także o różnicach w odbiorze serii o Judycie i pozostałych, ambitniejszych powieści Katarzyny Grocholi. Wnioski miałam dość konkretne, ale odwagi, by zostawić je na blogu, zabrakło.

poniedziałek, 11 lipca 2016

17

...z cyklu "Rozmówki małżeńskie"

 



Ona
Siedem lat temu wymyśliłam człowieka, wymyśliłam mu życie i wszystko. I to napisałam. Dziś natknęłam się na niego w Wikipedii. Nawet imię się zgadza.
On
(kiwa głową z namysłem godnym tej wiekopomnej chwili)
Wiesz co, weź wymyśl, że jakiś fajny samochód stoi przed domem.

środa, 29 czerwca 2016

Nowy numer Kwartalnika Literacko-Artystycznego "sZAFa". Rocznica, czyli scalam się ;)

...z cyklu "Czytam sobie"

 

Ten numer "sZAFy" jest dla mnie podwójnie wyjątkowy. Po pierwsze mija dokładnie rok od chwili, kiedy na zaproszenie kierownik redakcji, Małgorzaty Południak, napisałam pierwszy felieton, który ukazał się pod pseudonimem Wiola Maj.

 

Pseudonim funkcjonował przez rok, ale w tym czasie wiele się wydarzyło, wiele zmieniło, między innymi nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazał się "Sezon zamkniętych serc", na którym widnieje moje imię i nazwisko - Wioletta Leśków-Cyrulik. Pomyślałam, że rocznica obecności w "sZAFie" to dobry moment, by zacząć podpisywać ukazujące się tam moje felietony tak samo jak książki. Oto drugi powód, dla którego ta "sZAFa" jest wyjątkowa.

Trzeci powód wyjątkowości jest taki, że za rok przypada 20. rocznica istnienia "sZAFy", a to naprawdę duża przyjemność publikować w tak szacownym piśmie.

Serdecznie Was do lektury mojego (bo już chyba mam prawo tak napisać? ;) czasopisma zapraszam! Interesująca - jak zwykle! - jest cała zawartość, a ja specjalnie dla Was wstawiłam w spisie treści dwa linki: pierwszy do mojego felietonu, natomiast drugi do recenzji "Sezonu zamkniętych serc" autorstwa Małgorzaty Południak.

Bliskie sercu są także teksty nowej recenzentki "sZAFy", Aleksandry Urbańczyk (felieton i trzy recenzje: 1, 2, 3) , oraz cykl "O życiu, sztuce i przyjaźni", czyli Rozmowy w "sZAFie".

Życzę Wam wspaniałej, inspirującej lektury! Zapraszam!


http://szafa.kwartalnik.eu/

POEZJA

Patryk Chrzan, Mirosław Gabryś, Kamila Gołębiowska, Joanna Fligiel, Izabela Wageman, Anna Maria Wierzchucka, Jakub Wawrzyńczak, Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska, Agnieszka Wolny-Hamkało

PROZA

Dorota Bucka, Jacek Durski, Olgerd Dziechciarz, Karol Maliszewski, Sabina Waszut, Beata Zdziarska

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO

Bartosz Frączek, Cuadro Oscuro, Andrzej Walkusz, Dominik Żyłowski

sZAFa Presents

Bartosz Frączek - O podróżowaniu, kolorze, obrazach i kuchni
Prezentacja - Mirēk & Renē Pascal
Daria Nowicka - Opisywanie świata Andrzeja Wróblewskiego Ekspresje, część pierwsza
Maja Staśko - Otua. Autoterapeutyczność a autotematyczność wokół Szklanych ust Lecha Majewskiego (IV)

ESEJE-FELIETONY-RELACJE

Paweł Dąbrowski - Festiwal w stolicy kultury
Ewa Frączek - Dlaczego Anglosasi?
Magda Harmon - Ofiarowanie
Anna Możdżeń - O przyjaźniach kulturożercy, czyli przygody we wspólnocie zainteresowań
Aleksandra Urbańczyk - Zawsze nie ma nigdy, czyli wpadam w ciąg literacki…
Kamila Wasilewska-Kaczmarczyk - „Hen. Na północy Norwegii”
Sabina Waszut - Chorzów po raz kolejny przemówił poezją

TEATR, FILM

Leszek Jodliński - Znalezione w kieszeni. Barany, autsaiderzy i Rydel

KRYTYKA LITERACKA-RECENZJE

Paweł Dąbrowski - Na granicy światów, na granicy życia. Łukasz Jarosz. „Kardonia i Faber” * Okołofilmowe czynności Darek Foks Historia kina polskiego * Zlecenie w gorącym mieście, Agnieszka Wolny-Hamkało „41 utonięć” * Iskrzenie znaczeń, Marcin Sendecki, „Lamety”
Leszek Jodliński - Magritte i mężczyzna w meloniku w muzealnym WC
Klaudia Raczek - Mesjasz, odnalezienie zguby i skorpion. „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk
Ewa Frączek - Bielik-Robson pozwala żyć i pozwala się czytać
Jakub Sajkowski - Pustka [nie] wymaga uzasadnień. Mirosława Szott, Anna.
Aleksandra Urbańczyk - UDRĘKA ISTNIENIA – kondycja współczesnego człowieka w świetle dramatów Becketta * UCHWYCIĆ SEDNO EGZYSTENCJI - „Moja walka", Karl Ove Knausgård (recenzja ogólna I i II tomu) * Tove z rodziny Muminków. Tove Jonsson „Córka rzeźbiarza"
Natalia Zalesińska – „Może wycofując się ze świata, Brudy prać Jacka Mączki” * „Mimikra” Łukasza Jarosza

ROZMOWY W SZAFIE

* Cykl o życiu, sztuce i przyjaźni (III)
Małgorzata Południak rozmawia z Katarzyną Tchórz