poniedziałek, 1 lipca 2013

Inspiracje

Carlo Petrini - założyciel ruchu Slow Food - w 1986 roku w Rzymie oryginalnie kontestował otwarcie pierwszej w Rzymie fastfoodowej restauracji wielkiej światowej sieci. Jak to robił? Rozdawał przechodniom darmowe kawałki pizzy i porcje pasty, czyli potrawy jak najbardziej lokalne, znane i bardzo proste w przygotowaniu.


Trzy lata później, w 1989 roku, założył  światowy ruch Slow Food, który dziś liczy ponad 100 tysięcy członków w 170 krajach. 

Na pierwszy rzut oka wydaje mi się to liczbą ogromną, więc postanawiam dowiedzieć się o ruchu więcej niż podają od czasu do czasu media, a także - być może - spróbować wprowadzić w życie choć kilka jego zasad. Wszak wydają się być niezwykle atrakcyjne. Poza tym mniej więcej rok temu moje bardzo rozpędzone życie dość gwałtownie zwolniło za sprawą małej gwiazdeczki, która pewnego dnia objawiła się niespodzianie dwiema kreseczkami na ciążowym teście. W związku z tym (oraz - co tu kryć - z nie najlepszą kondycją) prawie natychmiast wylądowałam w salonie na kanapie, gdzie miałam spędzić najbliższe 9 miesięcy. Nie pomogły protesty, że jak?, że co?, że dlaczego?! I że to przecież niemożliwe, abym w tym wieku, w dodatku po raz trzeci (jakby to miało coś do rzeczy:), a na dokładkę jakim prawem, skoro po trzydziestce szanse spadają o połowę albo i więcej... itd. A jednak! Dziś już jest! Wygląda przepięknie, często krzyczy, jeszcze częściej je, a poza tym śpi. Od czasu do czasu promiennie się uśmiecha i coraz więcej kojarzy. Słowem - cudo! Moja córka. Moja gwiazdeczka. Ta najdroższa na świecie istotka, co spowodowała, że niespełna rok temu zaczęło się spełniać moje dawne, a spychane gdzieś w kąt, marzenie o zwolnieniu tempa, o psychicznym resecie. I trwa. Choć właściwie dlatego, że musi. Ale coraz bardziej mi się podoba. I powoduje, że z każdym dniem coraz lepiej się czuję, tak funkcjonując.

2 komentarze:

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.