niedziela, 7 lipca 2013

Leniwa niedziela

Kończy się nasza niedziela po chrzcinach. Wkrótce kąpiel maluszka, ale póki co rozkoszuję się wolno płynącym czasem i wspominam wczorajszy miły, spokojny wieczór rodzinny. 

Przygotowane potrawy smakowały dobrze, zrobiłam im "pamiątkowe" zdjęcia:



Oto tort - jak z cukierni, a w każdym razie ja nie umiem takiego zrobić:-)

To śląskie kołocze (te po bokach): jeden z serem, drugi z jabłkami, a pośrodku strucla z
makiem - część już zdążyła zniknąć z talerza :-)


Upieczone przeze mnie mięso - najprościej i najszybciej jak się dało :-)

Oprócz tego zrobiłam prostą sałatkę, sos z francuskiej musztardy i miodu, sos chrzanowo - majonezowy, a do picia była woda z gazem i bez oraz kawa i herbata do wyboru. 
Wiem, że takie menu to nic wielkiego, ale dokładnie o to nam chodziło. I tak było. I mimo skromnego charakteru kolacji dobrze się bawiliśmy. Dziecko płacze, więc kończę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.