poniedziałek, 19 sierpnia 2013

"Piszę" o książkach

Wodogrzmoty Mickiewicza spomiędzy szczebelków

...z cyklu "Dyrdymałki"

Czasem uda mi się coś przeczytać. Rzadko, bo rzadko, ale czasem. 


I wtedy dopada mnie nieodparte pragnienie, aby to, co mi się uda przeczytać, zaraz, już, koniecznie opisać. Wiem, wiem, żenada po prostu. Zwłaszcza w moim przypadku, ponieważ - co sobie od czasu do czasu boleśnie uświadamiam - pisać to ja nie potrafię. O czym przekonuję się regularnie, czytając cudze pisanie o książkach. Nie żeby zaraz profesjonalne. Nie żeby bardzo poważne. Ale takie po prostu. Jakiekolwiek. Jednakże kiedy tak sobie czytam, to oprócz tego i refleksje mam! Ha! A niekiedy nawet i niegłupie. A co! No i wtedy zwłaszcza koniecznie, ale to koniecznie, czuję, że MUSZĘ, po prostu MUSZĘ je zapisać, utrwalić na papierze. Grafomania w czystej postaci, ot co! Tylko że refleksje te ulotne są, bo taka już natura myśli, niestety. No więc, czytając wczoraj rano w internecie, jak "znany satyryk poleca książki na wakacje", zwierzam się Małżonkowi: "Bo ja też bym chciała tak sobie pisać o książkach... Bo ja też potrafię takie rzeczy wymyślić...". Na to Mąż: "To dlaczego nie piszesz? Pisz". A ja: "Bo nie umiem. No bo - tylko teraz powiem coś śmiesznego, więc się nie śmiej - no bo wrażliwość to ja jakąś mam. Że bym umiała to samo wymyślić. Tylko pióra takiego lekkiego nie mam". Mąż: "Nie masz pióra, to pisz na komputerze. Komputer masz". No tak. Co prawda, to prawda. Jak zwykle. I kto tu powinien pisać?

2 komentarze:

  1. No i sprowokowałaś mnie do zajrzenia na Twój blog. Skromność, przesadna skromność co do swoich umiejętności. Co prawda nie czytałem jeszcze wszystkich wpisów ale obiecuję, że do niedzieli zaległości nadrobię.
    Pozdrawiam - Sasza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Zapraszam. Postaram się sprostać.

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.