czwartek, 26 września 2013

Gluten - free chocolate cake - ŁATWE

... z cyklu "Gotuję sobie"

 


Pociąg do czekolady mnie nie opuszcza, a że w naszym domu od siedmiu lat gotujemy i pieczemy w dwóch wersjach (z glutenem i bez), pomyślałam, że mogę się podzielić przepisem na na przykład (!) czekoladowe ciasto, które powstaje w dosłownie 10 minut, jeśli nie liczyć pieczenia.


Ja piekę je jedno po drugim, najpierw bez glutenu. Aha, dodam jeszcze, że oprócz zwykłej mąki nie użyję kurzych jajek. W zamian wezmę bezglutenową mąkę do pieczenia chleba (z dodatkami umożliwiającymi pieczenie) i jajka przepiórcze (4 jajeczka przepiórcze za 1 kurze).

Zaznaczam, że to nie jest ciasto przygotowane z zachowaniem rygorów dla osób chorych na celiakię. To ciasto dla osoby ze "zwykłą" alergią na gluten pszenny i owsiany, krowie mleko i kurze jaja. Nie stosuję rygorów rozdziału produktów glutenowych i bezglutenowych, jak przy celiakii. Ale jeśli ktoś stosuje, to stosuje i ten przepis też mu się nada.

Nie używam specjalnych przepisów na bezglutenowe potrawy i ciasta, tylko podmieniam składniki na takie, które są "nieszkodliwe".


Składniki 
po lewej "zwykłe" - po prawej bezglutenowe

4 jajka kurze - 16 jajeczek przepiórczych
szklanka cukru - szklanka cukru
kostka margaryny - kostka margaryny
szklanka mąki pszennej - szklanka mąki bezglutenowej Schaar do pieczenia chleba
trzy łyżki stołowe kakao (wsypać do szklanki) - trzy łyżki stołowe kakao (wsypać do szklanki)
dosypać do połowy szklanki mąkę ziemniaczaną - dosypać do połowy szklanki mąkę bezglutenową
dwie łyżeczki proszku do pieczenia - dwie łyżeczki proszku do pieczenia
zapach lub cukier waniliowy - zapach lub cukier waniliowy
czekolada gorzka - czekolada gorzka
około pół łyżki oleju - około pół łyżki oleju
margaryna do wysmarowania blachy - (albo papier do pieczenia) - margaryna do wysmarowania blachy

Ciasta robiłam jedno po drugim, ale dokładnie tak samo, więc dla oszczędności miejsca i czasu scalam zdjęcia i - podobnie jak przy składnikach - po lewej będzie na zdjęciu "zwykłe", zaś po prawej bezglutenowe.

A zatem do dzieła!


Sposób wykonania - piszę dokładnie tak lakonicznie, jak podyktowała mi to kiedyś, lata temu moja Chrzestna. Tylko wtedy ten przepis był w jednej wersji, a ja go przerobiłam na drugą. To znaczy wcale nie przerobiłam, lecz wstawiłam odpowiadające mi składniki. 

No więc SPOSÓB WYKONANIA

Wstawić margarynę do rozpuszczenia.

 
I w tym czasie - wbić do garnka jajka. 



Zapomniałam sfotografować kurze - ale domyślicie się, jak wyglądają:)

Jajka ubić całe z cukrem.



Wlać gorącą margarynę.


Wymieszać.


Wsypać mąkę.


A do wersji z glutenem mąkę kartoflaną z kakao.


Dodać proszek do pieczenia.

Sypałam łyżeczką, ale brakło mi trzeciej ręki, żeby zrobić zdjęcie:)

Zapach - ja daję cukier waniliowy (pardon, wanilinowy:).


Wymieszać.


Wylać na blachę.


Piec 30 - 35 minut w temperaturze 180 stopni. Z termoobiegiem, ale może być bez, tylko dłużej.


Sprawdzić patykiem - jak się upiekło, będzie suchy po wyjęciu. Nie martwić się, że opadnie. Raczej nie opadnie, a jeśli ma opaść, to opadnie i tak po wyjęciu, ale to nie z powodu patyka, tylko z jakiegoś innego. Nie wiem, jakiego:)


Po przestudzeniu, ale nie do samego końca, w miarę ostrożnie wyjąć z blachy i ułożyć sobie na takiej podstawie, aby było wygodnie posmarować ciasto czekoladą lub posypać cukrem pudrem (ładnie wygląda, bo kontrast). 







Ja smaruję deserową czekoladą, bo - jak wspomniałam na początku - mam ciąg na czekoladę i jem ją, gdzie się da, a jeśli nie ma ciasta, ciasteczek albo takiej w proszku do kawy, to wchłaniam minimum tabliczkę gorzkiej tak po prostu. Nie wiem, kiedy to się skończy, ale jak na razie jest miło. Nie przybywa mi, jeśli by kto pytał. Lecz to tylko z powodu karmienia Małego. Wiem. Jak przestanę karmić, to będę musiała też skończyć z czekoladą. Przynajmniej się ograniczyć. Przyznacie, że to niezły argument za karmieniem piersią?

A wracając do ciasta, całkiem już przestudzone smarujemy rozpuszczoną z olejem czekoladą. Olej to po to, żeby polewa po zastygnięciu nie stała się na powrót twarda jak tabliczka czekolady, bo to bardzo utrudnia krojenie, choć w jedzeniu nie przeszkadza:)


No więc tak to z grubsza wygląda.

Z glutenem

I bez

To mniej wyrośnięte jest bezglutenowe. Żeby nie było za słodko. Ale moja Siostra potrafi je tak zrobić, że na oko w ogóle nie ma różnicy i trzeba uważać, aby się nie pomylić. 

Ona dwa dni po mnie zrobiła to samo ciasto bez glutenu (też prowadzi taką kuchnię częściowo), ale w wersji wielkanocnej, to znaczy bez czekolady, za to z lukrem. Bo tak naprawdę to jest przepis na ekspresową babkę wielkanocną, która jest pyszna. Gdy wlać ciasto w foremkę do babki, wyjdzie babka:)

Tymczasem tak to Dzieło Siostry wygląda - połowa przełożona powidłami:

Z lampą błyskową jakieś bardziej żółte:)

A tu bardziej naturalne bez lampy:)

Nawiasem mówiąc, kiedy kiedyś, dawno temu usiłowałam kupić takie ciasto w sklepie bezglutenowym, bo jeszcze nie ryzykowałam samodzielnego pieczenia, to mi powiedziano, że to niemożliwe, aby było ładne, dobre i normalne po prostu. W ofercie mieli jakiś badziew zakalcowaty albo rozpadający się. I tak naprawdę to był powód, dla którego obie z Siostrą zaczęłyśmy same próbować pieczenia. Teraz wiemy, że można tak upiec nawet biszkopt. I to taki, że nikt nie pozna, że jest bez glutenu i z przepiórczych jajek. Nigdzie się takiego nie kupi. I każdy z tak zwanych profesjonalistów się zaklinał, że to niemożliwe, aby taki upiec, więc dlatego nie ma go w ofercie. Bzdura. Potrzebowałyśmy mieć dobre torty na komunię, to zrobiłyśmy biszkopty. I już. Wkrótce je pokażę. 

A teraz coś dla tych, co twierdzą, że ze mnie w kuchni pedantka i że mam porządek:


8 komentarzy:

  1. Pysznie to wygląda:) chętnie bym zrobiła,ale teraz muszę ograniczyć jedzeni na kilka dni bo synuś mi się odstawił sam od piersi i jakoś laktacja musi wyhamować a mam pyt ty jakie miałaś metody by pokarm się zasuszył?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie ograniczałam jedzenia, kiedy starsze dzieci się przerzuciły z dnia na dzień na "dorosłe" jedzenie (jedno na kanapkę z szyneczką, a drugie na obiadek:). Wzięłam laktator, którego używałam na samym początku i o tej porze, o której by dziecko jadło (wtedy pierś się wypełniała) lekko, tylko tak, aby poluzować pierś, odciągałam pokarm. I delikatnie się z sobą obchodziłam, aby ruchem nie drażnić za bardzo piersi, bo to jakby pobudzało je do produkcji pokarmu. Tak zrobiłam chyba ze dwa razy i już. Ssanie pobudza laktację, a brak ssania ją wygasza, a więc laktator tylko troszkę, minimalnie, by nie dopuścić do zastoju pokarmu. U mnie taka metoda zdała egzamin, ale ja już wtedy karmiłam bardzo rzadko, bo co drugi dzień i to już po jednej piersi na zmianę, a więc pokarmu wytwarzało się niewiele. U Ciebie może być zupełnie inaczej. Może będziesz musiała poodciągać delikatnie pokarm troszkę dłużej. W każdym razie najlepsze życzenia dla Ciebie i Twojego Malucha na nowej Drodze Życia! Powodzenia i daj znać, jak Ci poszło. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. proszek do pieczenia i cukier waniliwy w tej wersji co na zdjeciu zawieraja gluten

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się co do proszku, ale, jak pisałam, nie muszę się tak bardzo przejmować tak niewielkimi ilościami, jakie są w proszku do pieczenia (nie chce mi się kupować dziesięć razy droższego bez glutenu) - mam bowiem do czynienia z alergią, nie z celiakią. Przy tej chorobie rzeczywiście trzeba stosować się do bardzo rygorystycznych zasad i należałoby unikać nawet cukru wanilinowego, na którego opakowaniu producent ostrzega, że może on zawierać śladowe ilości glutenu, ponieważ jest produkowany w zakładzie, gdzie się glutenowe produkty wytwarza. Pozdrawiam i dziękuję za tak wnikliwą obserwację moich zdjęć:))

      Usuń
  3. Dziękuje za rade:) teraz pije mięte i szałwie 3razy dziennie po 2saszetki mięta jest ok,ale szałwia podła w smaku fuj.Dziś wypiłam zimną i bym zwym.. ła,tak wiec muszę pic gorącą wtedy smak trochę lepszy . Dzięki za info by ograniczyć troszkę ruch odłożę na chwile ćwiczenia:) . Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny przepis. Ja tez uważam, ze najprościej zamienić w przepisie zwykłą mąkę na ta bezglutenową. Nalezy tylko pamiętać , że mąka na naleśniki nie nada się do pieczenia jak ta do chleba i odwrotnie. Wiem bo próbowałam. A jesli ktoś mówi, ze się nie da? Musi spróbować. Metoda prób i błędów. W większości przypadków się uda. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ja właśnie miałam "na stanie" mąkę przeznaczoną na naleśniki (naleśnik widnieje na opakowaniu:) i z niej piekłam. Może dlatego ciasto nie jest tak wyrośnięte. A swoją drogą, robienie naleśników bezglutenowych i to jeszcze bez użycia krowiego czy koziego mleka to już naprawdę wyższa szkoła jazdy. Ale spróbuję i pokażę, co mi wyszło. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Super przepisy :))
    a po gotowaniu czy pieczeniu moja kuchnia wygląda zwykle podobnie :P

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.