wtorek, 10 września 2013

Nadziewana papryka dla leniwych:)

... z cyklu "Gotuję sobie"



Dla leniwych, czyli dla mnie w sam raz!

Przedwczoraj pomyślałam sobie rano, że... 


No w niedzielę to już Rodzina zasługuje na coś, co choć trochę będzie przypominać obiad. Tylko co by to miało być?


Po chwili zastanowienia przypomniało mi się, że kilka dni temu nakazałam kupienie kilku sztuk czerwonej papryki, z której już nie pamiętam, co miałam zamiar zrobić, ale na zamiarze się, jak widać, skończyło. Papryka w lodówce, pomysł z braku możliwości niezrealizowany i zapomniany, trzeba działać, bo się warzywo zepsuje. 

No tak, działać, tylko że nie bardzo jest na czym. Pomyślmy... Szybki przegląd szafek i lodówki. Mięsa mielonego brak, a zresztą i tak nie ma czasu na zabawę w podsmażanie. 



Dobra, zanim zjem śniadanie, może mi się ugotować torebka ciemnego ryżu. Potem pomyślę, co dalej. 




Ryż ugotowany. Okazało się, że tak na wszelki wypadek kazałam sobie także zwieźć do domu dwie puszki pomidorów, puszkę groszku i kukurydzy.




No to teraz wrzucę po trochu tego wszystkiego do miski na ryż, przyprawię solą, ziołowym pieprzem, mieloną słodką papryką, wymieszam i wpakuję do wydrążonych strąków papryki.








Na wierzch utrę owczego sera (tani a dobry bywa w Lidlu), zawinę wszystko w folię aluminiową (pomyliły mi się jej strony, ale to nic) i do zimnego piekarnika.







Nie przykrywałam nadzienia odciętymi częściami papryki, aby nie przykleił się do nich ser.


Tej papryce ścięłam bok zamiast góry i wyszło lepiej


Tak sobie myślałam, że równie dobrze moglibyśmy tę paprykę wrzucić na grilla, tylko że jego rozłożenie, rozpalenie itd. zabrałoby o wiele więcej czasu niż wsadzenie do piekarnika. A zależało nam na tym, aby wyskoczyć w to piękne niedzielne popołudnie z dzieciakami w plener, więc chcieliśmy załatwić obiad ekspresowo. 


Popołudnie w Karwinie


Udało się. Pojechaliśmy o rzut beretem od nas, czyli do Karwiny. Mają tam świetną kameralną starówkę i kilka przepięknych i rozległych parków, w których jest miejsce i na rolki, i na rower, i na zagrodę leśnych zwierzątek.

Wybaczcie mi ten czas teraźniejszy wcześniej. Tak mi się łatwiej pisze, kiedy mi jeszcze niedziela w duszy gra.

2 komentarze:

  1. Takie papryki zapiekane, choc zupelnie inaczej przyprawione, tez czesto robie. Ostatnio nawet pare dni temu. To genialne warzywo, a farsze mozna wymyslac zaleznie od humoru i zawartosci lodowki/szafki...
    No i najwazniejsze, ze mozna przygotowac szybko (potem samo sie piecze:)i nawet dzien wczesniej.
    Jestem za:) !

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.