środa, 11 września 2013

Slow fashion - minimum środków

... z cyklu "Uroda życia"






Wiek i cena ciuchów:
t-shirt - 1 miesiąc (15 zł)
spódnica - 2 i pół roku (80 zł)
sandały na koturnie - 4 lata (120 zł)
torba - 3 lata (20 zł)

Po co to pokazuję? Po co piszę, ile to kosztowało i jak długo jest w mojej szafie? I dlaczego nie piszę nic o markach? 
Zacznę od końca. Te rzeczy są bezmarkowe. To znaczy jakąś nazwę na metkach mają, ale to raczej nazwa firmy, która ani nie jest tak zwaną sieciówką, ani nie jest tak zwana niszowa (czytaj: okropnie droga). Zwykła nazwa zwykłej firmy, która zajmuje się wytwarzaniem ubrań, butów i toreb. Tę torbę kupiłam w hipermarkecie na przecenie. Gdyż takiej potrzebowałam na lato, a nie miałam. A teraz mam i będę mieć, aż się rozpadnie. Podobnie sandały (oby trwały jak najdłużej!), spódnicę i koszulkę. No bo właściwie to co z tego, że "trendy umarły"? Żałobę mam nosić? Ależ nie! Pewnie mam nowych rzeczy nakupić! Nie wiem, jestem jakaś inna. Już na studiach się tego dowiedziałam od swojej współspaczki, która (a była to fajna dziewczyna) nadziwić się nie mogła, że ja się dziwię, że ona wie, że coś jest modne i że dobrze to mieć. Ludzie! Nie powiem, to fajne, różne rzeczy mieć. Ale bez przesady. I czy tak znowu do końca? 
Ja w galerii. Super. Oglądam wystawy i wreszcie wiem, co by mi się przydało. Szkoda, że nie wiedziałam tego w domu. Sarkazm był. Bo do galerii powinno się chodzić wtedy, gdy się właśnie w domu swoje potrzeby określi, a nie odwrotnie. Czyli wpierw tam iść, a potem odkryć, że się czegoś potrzebuje. Ze zdziwieniem odkryć. Chyba że się pieniędzy ma w nadmiarze. Ale to i tak można z nimi coś pożyteczniejszego zrobić. Więc ja w galerii. I okazuje się, że tak wielu rzeczy potrzebuję. No nie. Zaczęłam przeliczać na książki, średnio po 30 złotych za sztukę. Średnio. Jednak wolę książki. A gdy czegoś do ubrania naprawdę, ale to naprawdę potrzebuję, to idę i kupuję.

A wracając do pierwszego pytania. Po co to pokazuję? Jak to po co? Z próżności!

2 komentarze:

  1. Ładne zestawienie i ciekawie opisane, mam tak samo :-) Tylko najczęściej jak czegoś konkretnego szukam, to nie mogę znaleźć ;-) Więc jednak lubię kupować rzeczy przy okazji "jak coś wpadnie w oko" i pasuje do mnie oraz tego, co już mam. I podobnie nie śledzę trendów...to co widzę na ulicy wystarczy, żeby mnie utwierdzić w przekonaniu, ze dobrze robię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za ten komentarz. Podnosi mnie na duchu:) Ładna buzia dzieciaczka!

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.