czwartek, 12 września 2013

Zauważam życie :)

... z cyklu "Uroda życia"

 

 

Od dwóch dni zimno i właściwie coraz zimniej. Pochmurno. Pada. Co lubię, ale to już chyba naprawdę koniec lata. 

 


Tymczasem mam takie krótkie wspomnienie poranka, kiedy jeszcze panowały te piekielne upały.

 


Nadranny krzyk leśnego ptactwa, kleisty upał poddasza i ciche kwilenie z na wyciągnięcie ręki stojącego łóżeczka przedziwnie ożywczo działają na zawieszone w półśnie powieki.

Dlatego spięcie mięśni i już zaraz chłód szczęśliwie kamiennej posadzki przynosi ulgę stopom udręczonym nocą przez wszechobecną gorączkę.

Niemowlę sapie od darowanego obficie pokarmu, a zimna piwnicznym cieniem woda spływa z ust przez rozgrzane gardło i sięga samego dna matki, mnie.

Twarde i czułe ramiona ojca zagarniają płynące znów w życiodajny sen Małe.

Szum wody pod prysznicem, gdzie niewielkim świetlikiem przedziera się jaskrawy blask wschodni i dar uderzających o skórę kropel chłodnego deszczu.

I już bujna zieleń liści w brązowej ramie okna kuchni. Za sprawą mężczyzny dyskretny szmer ekspresu dającego kawę, a z nią aromat i upojną nadzieję na kolejny nabrzmiały gorączką dzień.


4 komentarze:

  1. Pieknie, poetycko zauwazasz w ten jesienny poranek. Mysle podobnie, ale nie potrafilabym tak wszytkiego ubrac w slowa. Zazdroszcze ci tego daru :))
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst, jak już nika w komentarzu zauważyła, to czysta poezja. Pięknie dostrzegasz urodę świata i chwili ...

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.