poniedziałek, 18 listopada 2013

Dno szafy

... z cyklu "Co w szafie piszczy?"

 


No i stało się. Jeśli chodzi o jesień, zaczynam się mocno powtarzać. Zobaczyłam w swojej szafie dno.

 


Ale też nie zakładałam, że będę za każdym razem wyglądać CAŁKIEM INACZEJ. Raczej, że z tego, co mam, dam radę wykombinować inne zestawienie TYCH SAMYCH ELEMENTÓW. Czyli zrobię to, co większość autentycznych kobiet robi o poranku, ubierając się do wyjścia.


I oto widać jak na dłoni, że wczoraj założyłam moją świetną ołówkową, dość elastyczną spódnicę na podszewce, którą miałam na sobie na pierwszym zdjęciu zrobionym specjalnie do tego cyklu, nie licząc zdjęć umieszczonych w pierwszym wpisie "Nowy cykl na blogu".


Kurtka to już tyle razy ubierana, że naprawdę szkoda pisać o niej kolejny raz. Ale trudno się dziwić, skoro późna jesień i chłodno, a szafa autentyczna, nie zaś specjalnie zaopatrywana do celu "produkowania" bloga.W czym innym miałabym być?

Kozaki też w stałym użyciu, bo genialnie wygodne i w miarę ciepłe. Jak na tę porę, oczywiście.

Nowy, tzn. "po raz pierwszy na ekranie":), jest szalik. Nic specjalnego, wszyscy takie mają. Dość szeroki, średnio wiotki - co pomaga mu się układać jako tako i życia mi za bardzo nie utrudniać. Ma 4 lata i kosztował dwie dychy. Kupiony byle gdzie na takim luźnym stoisku. 


Pod kurtką sweter, ciemnobrązowy golf, który też nie jest tu debiutantem, bo na wspomnianym pierwszym zdjęciu pełnił ważną funkcję uzdatniacza:)) jasnej cienkiej i dziesięcioletniej kurtki do użytku - zakrywał jej słaby, bardzo słaby kołnierz. Wczoraj schowany, bo aura wymaga kurtki cieplejszej, a taki typ golfa robi dekolt i nie otula szyi. Nadawał się do wyłożenia za pierwszym razem, gdy jeszcze było o wiele cieplej.

No to skoro dokopałam się do DNA SZAFY, pora zacząć od nowa. Chyba czas się sprężyć i postarać o całkiem nowe konfiguracje starych rzeczy:)


5 komentarzy:

  1. Jakie fajne czasy mamy , wszystko w sklepach jest a jeszcze nie dawno jak byłam co nieco młodsza dookoła w Polsce był jeden wielki brak..a tak na wspomnienia mnie wzięło:):) Zaglądam tu jak obiecałam:):
    .Fajny masz styl!!!
    Cieszmy się ,ze możemy nosić co chcemy i jak chcemy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny! Miło Cię tu widzieć:) Z wolności noszenia cieszę się bardzo. A najbardziej, że nie pracuję w żadnych "mundurkowych" miejscach.

      Usuń
    2. No tak wolność na pierwszym miejscu!!!!!

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.