poniedziałek, 11 listopada 2013

Święto Niepodległości...

...świętem osobistej wolności! - czyli nie gotuj obiadu, kup mrożonkę!:)


Tak naprawdę to zapasy na cały pracowity tydzień:)

A będziesz mieć czas na wyższego rzędu przyjemności:

Zdjęcie po fakcie, więc kawa wypita już:)

Ręka do góry, kto w mijającym tygodniu (miesiącu/półroczu/roku)* tzn. niepotrzebne skreślić:) przeczytał cztery... trzy... dwa... no chociaż jeden wiersz? Ja nie. Odkąd nie chodzę do pracy, wiersze widuję - nie czytam. Widuję - znaczy przebiegam wzrokiem, jak mi się na oczy nawiną w gazecie albo w jakiejś książce. Na przykład tej, którą mam już od kilku miesięcy. To co, że cegła. Jak wiersze wszystkie, a poeta dożył twórczo dziewięćdziesiątki z okładem, to cegła.

No więc spora to przyjemność, spokojnie wziąć do ręki poezji tomisko i niespiesznie zerkać to tu, to tam, podczytywać po wersie, po zwrotce, po utworze...

Normalnie, przy karmieniu dzidziusia, przy jedzeniu to się raczej prozę czyta, prasę dobrą, w której trafia się i publicystyka na literackim poziomie - tak, tak, istnieje taka prasa:) Normalnie właśnie takie rzeczy, ale już wiersze... Bo do nich nie da się tak z doskoku. Przynajmniej ja nie umiem. Zresztą to się trochę mija z celem, bo poezji nie czyta się "informacyjnie", jak publicystyki, a nawet i prozy literackiej. Do poezji trzeba się przysiąść jak do najlepszego deseru. A najlepiej połączyć ją z dobrą kawą, ciasteczkiem i przynajmniej kilkoma chwilami absolutnego spokoju. 

I mnie się to udało dziś po obiedzie. Dzięki temu, że Święto Niepodległości, Mąż w domu, Dzidziuś z nim, to ja hulaj dusza! Do garów - radośnie. Dziwne? Nie. Gotowałam bigos. Nie żebym specjalnie umiała. Chodzi o to, że ja uwielbiam gotować bigos. Lubię, jak mi kiszona kapusta w garnku bulgoce, jak białą kroję, podsmażam kiełbasę i mieszam ją z mięsem. Ostatnimi czasy krucho u mnie z czasem na kuchnię, stąd te mrożonki na pierwszej fotce, więc taki dzień, kiedy mogę bez strachu, że mi się Małe rozwrzeszczy, rozłożyć się z garami i poczuć ciut bardziej domowo, no więc taki dzień jest wielką rzadkością i dlatego bezcennym LUKSUSEM.


W połowie zjedzony...

Aha! ... to jest z cyklu "Dyrdymałki" albo "Uroda życia", a może i "Czytam sobie"

I "Gotuję sobie" też:)

7 komentarzy:

  1. ja nie wierszowa, bardziej zawsze proza:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiersze "podczytuje" okazyjnie, ale nieregularnie.
    Bigos tez robie okazyjnie, na ogol raz , maximum dwa razy do roku i to zima...
    Bo tez to u mnie caly ceremonial i proporcje sa takie, ze wychodzi duzo tego bigosu..; Nawet opisalam to przy ostatniej okazji... No ale byl taki..?. mniam mniam, az mi slinka leci na wspomnienie tego bigosu... Bo tak poza tym to rzadko jadam bigos poza swoim wlasnym :))

    http://notatkiniki.blogspot.be/2013/02/bigos-la-nika.html

    Pozdrawiam, bo ja nie dosc ze dzis - w dniu swieta - pracuje, to jeszcze mam dyzur i wyjde z biura dopiero o 19.30... (a bigosu w domu nie mam i nawet nie wiem co zjem na kolacje, bo w Brukseli wiekszosc sklepow kolo domu bedzie juz zamknieta jak dotre do siebie :))
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, u Ciebie jeszcze nie zima. Ja czuję, że już prawie, prawie... A co roku 11 listopada staram się tak urządzić, aby dopełnić rytuału dorocznego gotowania bigosu. Bo to takie święto, że nie mamy w ten dzień żadnych obowiązków i jest czas na gotowanie dłuższe. W niedzielę to i kościół, i odwiedziny itd. W sobotę porządki, pranie, zakupy... A w święto państwowe nic nie działa i jest luz. Robi mi się wtedy taki klimat bożonarodzeniowy już powoli. Podzieliłabym się tym bigosem, bo miałam go 9 litrów, ale się nie da na odległość. I jak Ty długo pracujesz!

      Usuń
  3. Ja czytam wiersze kilka razy w tyg Brzechwy i Tuwima:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też moim dzieciom stale - Brzechwa i Tuwim rządzą:)

      Usuń
  4. Bigosik robi wrażenie. Aż zamówiłam u swojego domowego nadwornego kucharza taki i dostałam wczoraj :)))).
    Ja to mam dobrze! Jednak czas spożytkowałam na pracę zamiast przyjemne czytanie, czy podczytywanie, czy inne cudne zajęcia. :))))

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.