czwartek, 12 grudnia 2013

Składam sobie święta - cz. 1

... z cyklu "Uroda życia"



Najważniejsza sprawa to odpowiednio się nastroić, czyli nastrój przygotować. A do tego celu najlepiej nadaje się światło świec. Jeśli na wigilijnym stole ma być jedna, niech będzie taka, w której świetle kryje się jakiś głębszy sens. 


Nie wiem, gdzie oprócz kościoła można kupić świecę Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom. Ja swoją kupiłam właśnie tam - za 5 złotych.

Gdy dzieci były młodsze, na roraty chodziliśmy z lampionami, ale to już przeszłość. Teraz mam roratnią przerwę, bo ze względu na Najmłodsze zostaję w domu, jednak w niedalekiej przyszłości... Jeszcze wszystko przed nami.

Tymczasem przeglądam zawartość mojej świątecznej szuflady, a raczej jednego ze schowanych w niej pudełek. A w nim:


Kulinarnie...


Muzycznie...

Do kolęd w wykonaniu Natalii Kukulskiej mam szczególnie sentymentalny stosunek. Kiedyś, strasznie dawno temu, gdy była ona jeszcze nastolatką, nagrała specjalny ich zestaw dla Jana Pawła II - i ja przez kilka tygodni miałam od kogoś pożyczoną kasetę z tym nagraniem. Dlatego teraz najprzyjemniej mi się słucha właśnie jej.


Choć innymi wykonawcami też nie gardzę. Zwłaszcza Kayah. Obłędny głos i ta aranżacja...


A to też straszna staroć. Koniec wieku coraz bardziej się oddala. No i coraz bardziej przybliża... Już nie dla nas... Bardzo nastrojowo, lirycznie, refleksyjnie, w sumie to nawet smutno. Pięknie.


O, a tu klasyka klasyki, można powiedzieć:) Największe bożonarodzeniowe hity i to w jakim wykonaniu! Same oryginały. Żadne covery.


A wieczorami, kiedy Dzieciątko szczęśliwie śpi, posłucham jednych z najlepszych fragmentów prozy, jakie są z tematem świąt związane. Pilch, Tokarczuk, Bieńczyk, Stasiuk, Keret. I to w wykonaniu najlepszych aktorów.


To trochę inna tradycja, ale czemuż by nie? Taka nastrojowa opowieść... Tacy lektorzy...

Niczego, prócz świecy i płyty z amerykańskimi hitami, nie musiałam kupować. Wszystko było gdzieś dołączone. Rok temu, dwa lub nawet dawniej. 

Dobrze, że mam tę świąteczną szufladę:) Dzięki niej bez stresu mogę poczuć się bezpiecznie. Ups, chciałam powiedzieć: świątecznie.


Pamiętajcie o świecy! Ja swoją otaczam gałązkami jodły w koszyku i mam idealny stroik na Wigilię.

7 komentarzy:

  1. Oj tak, święta coraz bliżej... cieszę się z tego powodu, a wszystko co wokół się dzieje bardzo nastraja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas też te świeczki tylko w kościele

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolędy Preisnera uwielbiam.. bardzo nastrojowe. ale i niestety bardzo smutne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupuje te święcę a pużniej zapalamy ją na cmentarzu u mojej mamy w tym roku muszę zawieść dwie z tego roku i poprzedniego . Święta spędzamy u rodziców więc my świat nie robimy,ale pomagać teściowej będę i liczę na to,że mi zostaną z dzieckiem w nocy a my pojedziemy na pasterkę bo też mi tego brakuje jak Tobie:) . Kolendy już śpiewam dziecku i chyba mu się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całe szczęście, że chociaż u Ciebie pojawiło się nawiązanie do istoty tych Świąt. Dziękuję bardzo :)
    Poza tym, świeca Caritasu u mnie też stoi na stole w otoczeniu gałązek jodły, i służy za stroik. Szopka, stara, drewniana kupiona w górach, to druga "ozdoba" świąteczna. Choinka i wieniec na drzwiach - i wszystko. Pozdrawiam przedświątecznie,Kaśka

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.