środa, 18 grudnia 2013

Warsztat Świętego Mikołaja - Składam sobie święta - cz. 3

... z cyklu "Uroda życia"


W zeszłą sobotę biegaliśmy po mieście w poszukiwaniu "darów losu", czyli świątecznych upominków za symboliczną kwotę, którymi Dzieciaki obdarowują wylosowane osoby z klasy w ostatni przedświąteczny dzień nauki szkolnej. W tym roku wypada on w najbliższy piątek. To miły zwyczaj, a Mikołaj ma okazję poćwiczyć ładne pakowanie:) 

 

A takich klasyków lubię sobie posłuchać przed świętami, kiedy na prawdziwe kolędy jeszcze za wcześnie... Byle w szlachetnym wykonaniu:)



Do dzieła więc!


W sekrecie mogę tylko napomknąć, że adresatem jednego upominku jest Dziewczynka, a drugiego Chłopiec. Mikołajowe Elfy dyskretnie nam doniosły, czego młode te Osoby pragną...

Popatrzmy...

Anioł...
... musi mieć godne i bezpieczne posłanie:)



Przyszła Właścicielka Anioła też musi mieć coś od życia...  najlepiej coś słodkiego









Tu umówili się na 5 - maks 7 złotych. Wydaje się Wam, że się nie da? Otóż da się, jak najbardziej się da. Torebka i opakowanie z odzysku:), czyli przechodnie.


Ktoś lubi kangury:)


... a słodycze mogą być dobrą bazą:)



A tu na około 20 złotych. Większe pole do popisu, ale wcale niekoniecznie łatwiej. Bo jak za kilka złotych, to wiadomo, że drobiazg symboliczny. Natomiast dwie dyszki to już nie tak bardzo symbolicznie, ale jeszcze i nie konkretnie, więc paradoksalnie więcej tu kombinowania, niż tam:)




A jeśli chodzi o to ładne pakowanie... Nie ja. Nie umiem, jak widać, choć bardzo się staram. Ten problem wspominała już na swoim Marteczniku Mamani, że niektórzy to szary papier, sznurek i plasterek cytryny zamieniają w sztukę:) Ja tak nie potrafię. Robię jednak, co mogę, a efekty bezwstydnie fotografuję i pokazuję. Ku pociesze tych, co też mają takie kompleksy:))

Zawartości pozostałych paczuszek Mikołaj zdradzić nam nie może, ponieważ blog czytają i oglądają Dzieci bardzo chcące poznać jego sekrety jeszcze przed Pierwszą Gwiazdką:)

A kapustka się pichci drugi dzień...


A sarenki pod płot podchodzą... Tuż po siódmej rano:


Okropna jakość, ale nie mogłam się oprzeć. Naliczyłam ich w sumie siedem:)

7 komentarzy:

  1. Kochana, ależ to pomysłowo zapakowane! Udowodniłaś, że można. Ja dziś wyprodukowałam własnoręcznie torebkę filcową z motywem choinki na jeden z prezentów, pękam z dumy :-) Doszłam do wniosku, że odrobina niedoskonałości doda smaczku rękodziełu ;-) Ale reszta pójdzie tradycyjnie w papier :-) Nie mam jak poszaleć za inspiracjami i wymyślnymi wstążkami. A toreb z odzysku cały karton ;-)
    Ps. Jest mi niezmiernie miło, że cenisz mojego bloga, bo wyczuwam w Tobie wymagającą Czytelniczkę :-) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za Twój komentarz i gratuluję torebki! Już sama w sobie jest prezentem. Ja nigdy niczego podobnego nie zrobiłam.

      Usuń
  2. moim zdaniem te opakowania są super i sama chciałabym umieć tak pakować! drobiazg tak zapakowany zyskuje na znaczeniu! iw cale się nie podlizuję, naprawdę mi się podoba!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mi miło i w ogóle podnosisz mnie na duchu:)

      Usuń
  3. Jak chodziłam do szkoły to też się robiło prezenty za 5zł i nadal się ta kwota utrzymuje? szok jak dla mnie:) to gratuluje pomysłu bo ja bym chyba tylko czekoladki kupiła za ta kwotę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Wesołych Świąt i dużo radości i trafionych prezentów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, dziękuję! I dla Was także serdeczności:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.