środa, 29 stycznia 2014

Mam czterdzieści lat, czyli komentowania ciąg dalszy.

... z cyklu "Czytam sobie" i "Uroda życia"

 

Jak to mówią... Kultowo:):

 
Kupiłam przez sentyment mojemu Najmłodszemu Dziecku. Kiedy ja byłam mała, wołałam: Poczytaj mi, tato! - na przekór temu, co jest na okładce napisane. I tata czytał...

 

W październiku na e-dziecku był "artykuł" (a w rzeczywistości podpisane slajdy:(( o mitach związanych z późnym macierzyństwem. Się nastroszyłam. I w poczuciu misji - muszę się przecież koniecznie tym bzdurom przeciwstawić - uaktywniłam. 


No i poniższy komentarz wysmażyłam:

Mam czterdzieści lat. Kilkanaście lat temu urodziłam dwoje dzieci. Potem pracowałam, coś tam osiągałam i z każdym rokiem się coraz bardziej wypalałam, głupiałam. Aż pięć (obecnie, tzn. na końcu stycznia już dziewięć) miesięcy temu urodziłam całkiem nowe dziecko. I wiecie co? Teraz to ja dopiero wiem, co tak naprawdę oznacza macierzyństwo. Jest tak cudowne, że po prostu trudno to sobie wyobrazić. I nie jest to moje pierwsze dziecko, tylko trzecie, więc nie zachwycam się tu czymś, czego w młodszym wieku nie miałam, choć chciałam. Zachwycam się, bo czuję się doświadczona, przez to pewniejsza i spokojniejsza. Nie przejmuję się, jak kiedyś, pierdołami, o których już wiem, że nie mają znaczenia, lecz cieszę, nie - upajam się po prostu - tymi chwilami z dzieckiem. I tymi bez. Teraz nie denerwuje mnie jego płacz - doszukuję się cierpliwie przyczyny i próbuję ukoić. Nie frustruje mnie bycie w domu - doceniam możliwość zwolnienia tempa, bo wiem, że w pracy wcale nie jest tak fajnie, jak się wydaje. Swoje już osiągnęłam, zostałam doceniona, dlatego teraz czuję, jakby moje prawdziwe życie dopiero się zaczęło. I jednocześnie pamiętam, że obecny stan zawdzięczam temu, iż kilkanaście lat temu miałam dwoje malutkich dzieci i to wszystko przeżywałam po raz pierwszy. Jednak mniej świadomie. Tego po prostu nie da się porównać. Efekt jest taki, że kiedyś nie miałam czasu na nic, zaś teraz mam go, na co tylko zechcę. Bo chyba umiem trochę mądrzej żyć.

Powiem tak: wtedy człowiek mógł kupić taką rzecz w ciemno bez obawy, że podczas czytania dziecku będzie musiał na bieżąco błędy językowe poprawiać albo bzdurną treść weryfikować, aby nie nasiąkło.


Do moich Czytelników:
Bardzo przepraszam, że tak odgrzewam, kuponiki maleńkie odcinam itp. Mamy ferie i chcemy sobie trochę "slołlajfa" zafundować, więc... Niespiesznie, powolutku, nic mnie nie goni... A blogować lubię bardzo:)) 

Białego szaleństwa!

18 komentarzy:

  1. Słyszałam o tym,że puzniejsze macierzyństwo jest bardziej dojrzałe,kobiet się cieszą chwilą,są spokojniejsze,ich życie zawodowe już jest ustabilizowane one same są bardziej pewne siebie tego co robią i jak robią:) . Ja jestem młodą mamą można tak rzec może nie najmłodszą mam 28lat za kilka dni już będzie 29lat,ale jestem nie pewna tego czy dobrze się zajmuje dzieckiem,czy nie popełniam jakiegoś błędu czy wystarczająco mu poświęcam swój czas,mam wyrzuty sumienia,że on się bawi na dywanie a ja coś czytam w necie wiadomo nie cały dzień .ale czasem coś tam czytam .Teraz śpi to bez poczucia winy się obywa:) . Jaś jest zdany tylko na mnie i tate no,ale tata pracuje wiec go tylko widuje wieczorem bo cała rodzina mieszka 400km od nas i chyba dlatego jestem taka przewrażliwiona czy wszystko robię ok bo nie mam mi kto czasem doradzić,ale kiedyś będę mieć tą satysfakcję,że swoje dziecko wychowałam w 100% sama z mężem bez niczyjej pomocy:) . Też dużo czytam jak ty maluszkowi,teraz Brzechwa i
    Tuwim na tapecie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek zawsze ma jakieś wątpliwości, tylko w późniejszym wieku już się nimi tak nie przejmuje:) A Ty jesteś wielką bohaterką i naprawdę świetnie dajesz radę! Jaś ma szczęście:) Cudowności z okazji Urodzin:)))

      Usuń
  2. gdzie się podziały moje daktyle? ;-)

    a niedawno- wyszły te czytanki- poczytaj mi mamo- jako opracowanie zbiorowe,
    bodajże w 3 tomach. polecam! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałem szczęście załapać się na "poczytaj mi mamo" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że to jeszcze idzie. Szkoda tylko, że same starocie.

      Usuń
  4. Boskie! Pamiętam jeszcze te ksiazeczki... :))

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisz książkę - to moja propozycja dla Ciebie:)
    Ja kupię na pewno:))))
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za słowo:), tylko podrzuć temat!

      Usuń
  6. Temat jest :) Zamiast bloga, pisz książkę ;)
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie tak:) Ale co z blogiem???

      Usuń
    2. To inaczej; blog jak dotąd, a książka na poważnie (czyli zarobek);
      Pozdrawiam serdecznie (czytam) ;)
      Kaśka

      Usuń
    3. Kaśka, zaczynasz mnie kusić - serio:)

      Usuń
  7. a gdzie Pani kupiła te książeczki???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Carrefour:))) A 10 lat temu dla starszych dzieci były w Auchan. Miło mi Panią/Pana (?) u mnie widzieć:)

      Usuń
  8. A ja dziś przeczytałam w książce "E-migranci", że zostało naukowo udowodnione "dojrzewanie" układu nerwowego. Osiąga on najwyższy stan takiego spokoju, siły, mniejszej podatności na stres i ujawnianie skrajnych emocji w wieku ok. 50 lat. Może to niej nie jest tak głupio urządzone, że nachodzi nas druga młodość właśnie w okolicy czterdziestki. Szkoda jedynie, że nie wszystkim idzie w takie piękne i dojrzałe rodzicielstwo. "E-migranci" to książka Susan Maushart o tym jak na pół roku wylogowała siebie i swoja trójkę nastoletnich dzieci! z cyber świata. Niesamowita lektura. Autorka też urodziła trzecie dziecko przed czterdziestką. Serdeczności, Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie czytałam tylko recenzję tej książki. Bardzo mi się podoba idea "dojrzewania" w okolicach "50":)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.