piątek, 14 marca 2014

Płeć obowiązków

 ... z cyklu "Rodzicielstwo radosne" 



Nasze dzieci i domowe obowiązki, czyli moment, w którym każdy rodzic zaczyna mieć „pod górkę”. 


Spokojnie, nie jesteśmy „syzyfami", kiedyś ten kamyk na naszą górkę wtoczymy i - choć z początku perspektywy wydają się marne – przekonać dzieci do sprzątania kiedyś w końcu zdołamy. Kiedyś tam nasze słodkie maleństwa będą odkurzać własne pokoje, uporządkują regał z książkami, a nawet obiorą rodzinie ziemniaki - bez pogróżek, że to „wyzysk człowieka przez człowieka” albo – jeszcze weselej – „niewolnicza praca dzieci”. 

Swoją drogą, całkiem poważnie uważam, że przydałyby się już w przedszkolu zajęcia mające na celu uświadomienie nieletnim różnic między utrzymywaniem ładu i czystości wokół własnej osoby, wykonywaniem stosownych do wieku obowiązków na rzecz domu, w którym się wspólnie z rodziną mieszka, a wyzyskiwaniem nieletnich, którym „z urzędu” należy się od rodziców wikt i opierunek, a także edukacja oraz dach nad głową. Tudzież pokazanie im sytuacji, w których niewolnicza praca dzieci naprawdę ma miejsce. Ku przestrodze i dla docenienia własnych „ciężkich” warunków życiowych.

Tyle ogółem. A w szczególe – nie od dziś wiadomo, że w potocznym, zwłaszcza męskim, rozumieniu, obowiązki mają płeć! Nie będę się rozwodzić, który jaką, bo to także jest oczywiste. Dodam tylko, że oprócz płci posiadają jeszcze rangę! Zgadnijcie, który ma wyższą? Ale pamiętajcie, żeby rangi nie mylić z faktycznym znaczeniem obowiązku :)

Okey, polecę stereotypem. Ugotować obiad vs. zamontować antenę tv – jakbyście to ocenili? Oczywiście, wyższą rangę ma zamontowanie anteny. A czemu? Bo typowa kobieta tego nie potrafi! Typowa, powtarzam, żeby nie było:) Jeśli chodzi o znaczenie… Hm, pytanie, co by było, gdyby tak obiadu na stole nie było, jest doprawdy retoryczne. Nie, nie chodzi mi o awanturę z powodu braku schabowego z kapustą, aż takimi jaskiniowcami, mam nadzieję, nie jesteśmy. Raczej mam na myśli konsekwencje dotykające dzieci na przykład, którym ciepła strawa raz na dzień należy się „jak psu zupa” – wybaczcie porównanie - zaś matki lub ojca (!) psim (bez urazy:) obowiązkiem jest ją potomstwu zapewnić. No więc, wracając do znaczenia – co jest tak naprawdę ważniejsze? Ja nie mówię, że antena zbędna. Nie mówię nawet, że umiałabym ją zamontować, jednak… 

Płeć obowiązków.

Nawet najbardziej zatwardziali antydżenderyści – hehe, jak pięknie wypaczone znaczenie słowa:) – muszą się zgodzić, że podczas wykonywania zwykłych i adekwatnych do wieku obowiązków niedorosły człowiek, bez względu na płeć, ma okazję nabyć wiele umiejętności, które w życiu dorosłym okażą się bezcenne. Przynajmniej do momentu, w którym zainstaluje w swym mieszkaniu gosposię, dla niepoznaki zwaną "drugą połówką" lub "żoną". Póki co jednak musi sobie radzić sam - jeśli nie zamierza tulić się pod skrzydłami mamusi do czterdziestki.

Do rzeczy – jak to zrobić, żeby w domowych warunkach roboty „po płci” nie dzielić, ale sprawiedliwie, to znaczy „po zdolnościach”, „po chęciach”, a najbardziej to według wspólnych potrzeb?

W końcówce zeszłego roku na platformie Moodle Internetowego Uniwersytetu Mądrego Wychowania, podczas kursu dla rodziców pod nazwą „Wychowanie chłopców” (można dołączyć do trzeciej edycji), grupa całkiem fajnych uczestników przez tydzień dyskutowała na forum na temat związany z moim dzisiejszym wpisem. A dokładnie chodziło o to, jak nakłonić syna do wykonywania różnych domowych obowiązków, i to bez nadawania im płci. Uczestnicy wypowiadali się pisemnie, przygotowywali komiksy, wstawiali kolaże.

Przyglądając się ich pracy, poczyniłam takie oto obserwacje:

Po pierwsze - rola taty, który jest solidarny z mamą, tworzy z nią jeden front i jednocześnie nie poprzestaje na słowach, tylko sam zabiera się do roboty, a wraz z nim syn niemający już poczucia, że to mama zagania go do jakichś "babskich" robót, kiedy on wolałby z tatą na przykład naprawiać samochód albo coś innego, bardziej "godnego faceta", robić :) Bo kiedy sprząta, gotuje, pierze itp. tata, to jest to po prostu jeden z obowiązków domowych "bez płci". Tak to odbiera chłopiec.

Po drugie - warto zapamiętać wskazówkę dla mam, którym wydaje się, że to, co oczywiste dla nas jako kobiet, będzie tak samo oczywiste dla mężczyzn (dużych i małych). Z chłopcami trzeba jednak inaczej: wskazuj konkret, wymagaj konkretu, a na koniec chwal za konkret. Czyli: odkurz wszystkie pomieszczenia, został ci jeszcze przedpokój, wszędzie jest bardzo czysto – świetnie odkurzyłeś. Zamiast: jak tu brudno!, mógłbyś się bardziej przyłożyć!, dzięki, dzięki!

Powodzenia! Podziękują nam nasze synowe :) 

4 komentarze:

  1. synowa, jak tak pójdzie z samymi chłopcami w okół, pewnie będzie Wietnamką:) no ewentualnie jest teraz jeszcze szansa na Ukrainki... nie wiem czy one sprzątają:) no ale u mnie w domu sprząta też maż, oczywiście wiele na ten temat perorując, robiąc to nieskończenie długo i nieskończenie dokładnie, są więc pewne szanse, że i syn zechce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, jak i syn Twój będzie sprzątał "nieskończenie dokładnie", to jego żona będzie zachwycona. Jeśli do tego "nieskończenie długo" - znajdzie sposób na niego:) I Ty sama też pewnie go już znalazłaś. A stosujesz, kiedy jest Ci na rękę:))) Mam rację?

      Usuń
  2. Ja mam małego synka no jeszcze nie potrafi sprzątać,ale jak tylko mówię odkurzać to idzie do schowka i czeka na mamę a ostatnio to zabiera mi go i trzymam rurę i sam chce odkurzać,ale biedny jest mniejszy od niej:P . Ja będę synka uczyła sprzątania . Często się słyszy od mężczyzn jak się ich prosi o np umycie podłogi,że to nie męskie zadanie i żeby kobieta np zmieniła koło w aucie jak oni to potrafią ja zawsze powtarzam,że zmiana koła,mycie auta,wkręcenie żarówki jest raz na jakiś czas a kobieta sprząta,pierze codziennie i gdzie tu sprawiedliwość . Mój mąż zrobi to o co go poproszę,ale tylko gdy mu o tym powiem,ale sam się nie domyśli,że naczynia trzeba umyć ehh jeszcze lata pracy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z facetami - czasami:) Musisz jakoś zmotywować tatusia synka, żeby mu przykład dawał i sam z siebie robił różne rzeczy w domu. Wtedy mały się nauczy i nie będzie myślał, że coś jest "babskie", a coś "męskie" - w końcu każdy w domu mieszka i każdy chce zjeść, mieć czysto, uprane itd. W przeciwnym razie za kilka lat będziesz miała dwóch panów do obsługi - nawet wtedy, gdy sama będziesz już pracować zawodowo. Powodzenia!:)))

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.