poniedziałek, 31 marca 2014

W krzywym lustrze telefonowego obiektywu

...z cyklu "Co w szafie piszczy"

 

Przez cały tydzień kamuflowałam się w czterech ścianach, udając przed wszechobecnymi pyłkami drzew, że mnie nie ma, że w związku z tym nie mają u mnie czego szukać, ponieważ ja po prostu nie istnieję. Średnio mi się to udało, pyłki głupie nie są, szósty zmysł mają i, mimo desperackich mych wysiłków, mnie znalazły. I dwa dni z życiorysu wycięły. Są gorsze nieszczęścia, ale i tak trudno się z tym żyje. 


Nie wyobrażam sobie tylko, jak będzie wyglądało moje życie, gdy już trzeba będzie dzień w dzień domowe pielesze opuszczać, by do pracy się udawać w celu zarobkowania na życie, jak również na emeryturę. Chociaż z wiarą w to drugie bym nie przesadzała, takie tam obiecanki-cacanki z gatunku gruszek na wierzbie, wszak wystarczy jedna inicjatywa dziarskiego a pomysłowego ministra w wieku grubo przedemerytalnym, abym w majestacie ustawy ustanowionej przez przeze mnie przy pomocy kartki i urny oddelegowanego na Wiejską ustawodawcę z dorobku życia okradziona została dajmy na to na rok przed domniemaną emeryturą, czyli, powiedzmy, w wieku lat stu siedmiu. I nic to, żem troje podatników na świat wydała - jakem wydała, to niech matkę staruszkę utrzymują, własnym potomkom i sobie od ust odejmując i bez możliwości odkładania na emeryturą swoją pozostając, bo i z czego?

Się wypuściłam w rejony od szafy odległe, ale nic nie szkodzi, bo i tak nie ma o czym pisać, sami zresztą zobaczcie: nic nowego pod słońcem - dosłownie, bo świeciło wczoraj jak głupie, a po tym świeżym, krzepiącym niektórych powietrzu tylko przemykałam, aby się go za bardzo nie nawdychać. 

No i tak - posiłkując się słynnym na całą Polskę, a może i na co więcej:) - określeniem, niniejszym na użytek tego konkretnego wpisu wprowadzam własne, równie dobre, a może nawet lepsze, kto wie:))) 

Szanowni Państwo, oto - nie po raz pierwszy (i pewnie nie ostatni) na ekranach - "Look of the week"!!!


Jako że zestaw ten pojawiał się tu już nie raz i nie dwa, zainteresowanych, o ile są jeszcze tacy, zapraszam w to oto miejsce, gdzie pod pierwszym zdjęciem w ogóle i w szczególe napisałam, co w szafie piszczy:)

Niektórzy mają w niedzielę swój "Look of the day" - w moim krzywym obiektywie telefonu - "Look of the week":( Taki gorzki żart - jakby kto pytał:(( I ogólnie mimo wiosny tak jakoś marnie jest:(((

Pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. Głowa go góry aż ta marnie być nie może:) . Ja teraz nie będę wychodzić z domu przez 10dni bo synek złapał ospę szkoda ma go bo ma tylko 1.5roku:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki:) Biedny mały Twój. Kilkuletnie dzieci jednak lepiej ospę znoszą, niż takie malutkie całkiem. Jak się trzymasz? Daj znać:))

      Usuń
  2. Od wielu dni noszę się z zamiarem napisania komentarza. Przeczytałam wszystkie Twoje wpisy - od deski do deski. Jestem zachwycona! Twoim dystansem, poczuciem humoru i taką normalnością. Równa z Ciebie babka z normalnym podejściem do życia, żadna tam fiu bździu podfruwajka :) Szczególnie mnie ujęło Twoje podejście (mam tożsame) do wydawania pieniędzy na ubrania - gdy oglądam jakąś szmatkę zawsze przeliczam ile za to można książek kupić :) i zgadzam się, że potrzeba kupowania ubrań powinna się rodzić w domu. Rozważ proszę wątki książkowe - chętnie bym przeczytała co polecasz, na pewno masz ciekawe propozycje. A tak w ogóle to powinnaś napisać książkę, wśród obecnego grafomaństwa będziesz perełką. Pozdrawiam serdecznie i nie daj się pyłkom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szósty zmysł:) Dziś od pierwszej w nocy nie śpi nasze małe. Dopiero teraz przysnęło, siadam sobie z kawą, odpalam Bloggera, a tu Twój komentarz:))) Plaster miodu na duszę. Bardzo Ci za niego dziękuję. Za to, że przeczytałaś wszystkie wpisy, przy moim gadulstwie to nie lada wyczyn:) Jest mi naprawdę bardzo, bardzo ciepło na sercu z powodu Twej oceny mojego pisania, a już po przedostatnim zdaniu ścisnęło mnie w gardle ze wzruszenia, szczerze. Dziękuję. Co do wpisów książkowych - spróbuję, obiecuję. Uściski!

      Usuń
    2. No pięknie, a kto pierwszy namawiał do napisania książki? I kto czyta wszystko co napiszesz?
      Obraziłam się
      ;)
      (na niby)

      Serdecznie pozdrawiam, Kaśka

      Usuń
    3. Kaśko, Ty i tylko Ty pierwsza namawiałaś! A nawet się w tej sprawie ze mną "wykłócałaś" - wiem i będę Ci to długo pamiętać:).
      Jesteście kochane, Dziewczyny. Udanej niedzieli:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.