poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Jak nauczyć dziecko pokojowego współistnienia z ludźmi?


...z cyklu "Rodzicielstwo radosne"

 

  Prośba Fundacji ABC XXI "Cała Polska czyta dzieciom"

  https://pit-format-online.pl/

 

"Pokojowość to unikanie przemocy; to postawa człowieka, który zawsze poszukuje rozwiązań uwzględniających interesy wszystkich zainteresowanych stron oraz dobro ogólne."

Tyle na temat pokojowości książka Ireny Koźmińskiej i Elżbiety Olszewskiej Z dzieckiem w świat wartości. Poświęcono jej tam cały rozdział, w którym oprócz wiedzy teoretycznej znaleźć można wiele praktycznych wskazówek oraz ćwiczeń do wykorzystania i w domu, i w szkole czy przedszkolu.


Ale jak wytłumaczyć dzieciom, że pokojowość nie oznacza wcale przyjmowania poglądów innych nawet wtedy, gdy się z nimi nie zgadzamy? Że chodzi raczej o brak agresji, o konstruktywną umiejętność dyskusji, o budowanie postaw szacunku wobec dzielących nas różnic, o wypracowanie szacunku wobec prawa innych do różnienia się od nas w poglądach, wyborach, gustach?


Czy to w ogóle możliwe?


No i przydałby się tu już naprawdę "konkretny konkret" – pomysł na początek rozmowy, sposób na przekonanie jakiegoś prawdziwego chłopca lub dziewczynki, z której niepokojowym zachowaniem mamy problem. 


Z doświadczenia wiem, że samo mówienie o szacunku bywa zbyt abstrakcyjne, że często należy konkretnie dzieciakom wytłumaczyć, czym jest pokojowość, bo one potrafią np. zarzucić, że my od nich wymagamy, aby nie miały swego zdania, bo tylko taka postawa gwarantuje zgodne funkcjonowanie w grupie. 


Tymczasem tak nie jest - pokojowość wcale na tym nie polega. Warto mieć swoje poglądy, nawet całkiem odmienne od innych, i warto ich nawet bronić - pokojowo. Czyli jak? I to jest już konkretne pytanie do rozmowy z dzieciakami. Albo sytuacja w grupie, która musi funkcjonować razem, a składa się z osób o skrajnie odmiennych zapatrywaniach na różne sprawy - pokojowość może tu polegać na tym, że te różne zapatrywania mogą obok siebie istnieć, podobnie jak mogą się kolegować osoby je posiadające. Po prostu akceptując fakt, że ktoś inny myśli inaczej na jakiś temat, ja myślę inaczej, ale to nam nie uniemożliwia wspólnej realizacji na przykład zadania domowego, grania w jednej drużynie na wuefie itp. 


Pokojowość to może być neutralne współistnienie w jednej klasie, w drużynie, w grupie na podwórku z osobami, których nie lubimy. Bo nie musimy lubić wszystkich, choć warto szukać w ludziach fajnych cech, które polubić można. Ale nie ma takiego obowiązku. 


Natomiast jest obowiązek pokojowego współistnienia mimo nielubienia kogoś. Wydaje mi się, że takie dokładne wytłumaczenie dzieciakom, o co z tą pokojowością chodzi, to jest pierwszy krok do postawienia im wymogu właściwych zachowań bez narażenia się na zarzut, że się im każe lubić kogoś, kogo w ich odczuciu lubić się nie da. Albo że się im zabrania mieć swoje zdanie i go bronić. 


Słowem - nie musisz kogoś lubić, jeśli nie wzbudza twojej sympatii, ale masz obowiązek zachować pokojową postawę mimo różnic. I ja jako rodzic spokojnie ci na własnym przykładzie pokazuję, jak to się w praktyce robi. Jest konflikt, jest dyskusja, nie niweluję różnic, tylko szukam tego, co łączy - a to może być wspólny cel, mieszkanie w jednej klatce itp. To jest to pierwsze minimum. Potem można myśleć, co dalej. I to jest proces. To się nie "zadzieje" w czasie jednej rozmowy. Ani – w wersji „belferskiej” - na jednej wychowawczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.