poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Niedziela

...z cyklu "Co w szafie piszczy"


Niedziela też była deszczowa i chłodna kochana przyroda nie utrudniała mi życia tak bardzo, jak przy słonecznej pogodzie.

 


Stanęłam więc sobie ofiarnie w mokrej trawce w mych wiekowych balerinach, ale co tam! Zaraz wejdę do domku i pozbędę się mokrawych grubaśnych rajstop, co je ledwo widać spod równie grubych wełnianych spodni, które wkładam co prawda rzadko, za to przy takich okazjach, kiedy bez nich naprawdę trudno by mi się było obejść. Spodnie są z Vero Mody, z soldów oczywiście, za około 70 - 80 złotych. O ile dobrze pamiętam, mają 6 lat. Rajstopy to zeszłoroczny nabytek - hipermarketowe letnie opróżnianie magazynów skutkuje wyprzedawaniem zimowych rajstop z Woli po 3 złote. No grzech nie kupić, nawet jeśli miałyby wytrzymać tylko kilka założeń. Przecież cienkie rajstopy są o wiele droższe i więcej niż trzech noszeń raczej nie przetrwają. A więc przygarnęłam i mam. A czemu na wiosnę do balerin? A bo dla mnie 10 stopni bez słońca to "trochę" za mało, aby do odkrytych butów zakładać cieniutkie rajstopki. I tyle. O torbie i butach było ostatnio, więc dziś już nie będzie. Cześć:)

2 komentarze:

  1. Widoczek upragniony.

    A stylizacja mniej moja niż ta wczoraj, bom ja lump, a te spodnie takie eleganckie...

    Szacun i podziw jednak za świadomość w ubieraniu się. Moja świadomość ocyka się jakieś parę godzin później, na etapie sięgania z szafy jest półprzytomność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się wpatrzysz w ten widoczek, to dostrzeżesz płot z siatki tuż za mną:) Nie moje "włości", nie moje:) Sąsiadowi mały sad kwitnie, więc za oknem mam boooosko!

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.