piątek, 25 kwietnia 2014

Święty

...z cyklu "Uroda życia"


Nigdy nie miałam parcia, by jeździć na papieskie msze, choć być na nich mi się kilka razy zdarzyło. Nigdy nie czułam potrzeby znajdowania się jak najbliżej jego samej fizycznej osoby.


Oglądając go w telewizji, nie czułam żadnej bariery ani dystansu. Może dlatego nie ciągnęło mnie w jego rzeczywiste pobliże.
Nie wiem, skąd we mnie było to wręcz fizyczne poczucie bliskości, a nawet znajomości. Pewnie wytworzyłam je w sobie sama pod wpływem dwóch opowiedzianych mi przez Rodziców epizodów.

Epizod pierwszy: Boże Ciało 1978, Kraków pod Wawelem
Mam pięć lat. Stoimy z Rodzicami po skończonej procesji Bożego Ciała w Krakowie, w którym się przy okazji rodzinnego pogrzebu znaleźliśmy. Jest gorąco, słonecznie. Tuż obok nas zatrzymuje się czarna limuzyna, wysiada z niej kardynał Wojtyła i podchodzi wprost do nas. Zagaduje do Rodziców, pyta, jak mam na imię, ile mam lat, a na koniec głaszcze mnie po głowie. Żartując, odchodzi.

Epizod drugi: czerwiec 1979, I papieska pielgrzymka do Polski, Katedra na Wawelu
Mam już sześć lat. Dzień albo dwa wcześniej odbyła się na Błoniach msza. Dziś w Katedrze spotkanie papieża ze specjalnie zaproszonym klerem. Tylko klerem. Przed wąskim bocznym wejściem ciasny tłum świeckich, którzy na próżno usiłują dostać się do środka. Rodzice podchodzą aż pod same drzwi strzeżone przez nieprzejednaną siostrę zakonną, która jak dotąd nie wpuściła żadnego cywila, a teraz właśnie odprawia z kwitkiem kobietę z dziewczynką specjalnie na ten dzień ubraną w strój krakowski. Kobieta prosi, błaga, w końcu puszczają jej nerwy i zaczyna się wykłócać. Na próżno, katedra jest mała, a kleru dużo. Nareszcie zrezygnowana odchodzi, a zakonnica zwraca się do moich, pozbawionych już nadziei, Rodziców:
- Państwo w jakiej sprawie z tym dzieckiem?
Są tak zaskoczeni i tak bardzo nie wierzą w powodzenie, że nie bacząc na nic, odpowiadają:
- My? My na spotkanie z Ojcem Świętym.
Siostra odsuwa się na bok i najzwyczajniej w świecie wpuszcza ich do środka, mówiąc:
- Proszę bardzo.
Ton jej głosu nie zdradza najmniejszej irytacji ani zdziwienia.
Moi Rodzice przez trzydzieści pięć lat nie mogą zrozumieć, co się wtedy stało. Chwilę wcześniej ostra wymiana zdań ze zdesperowaną kobietą, a zaraz potem zwykły głos, zero zdziwienia i otwarte drzwi.
Tata twierdzi - a ja chcę w to wierzyć - że to zasługa moich "osobistych", tych sprzed roku, kontaktów jeszcze z kardynałem Wojtyłą. Miło mi tak myśleć. Miło mi było tak myśleć aż do samej jego śmierci w 2005 roku. A z katedry pamiętam papieża idącego nawą główną pomiędzy ławkami wypełnionymi, nie wiedzieć czemu, samymi czarno i szaro odzianymi ludźmi. Tylko on jeden biały. Z pastorałem i uniesioną pozdrawiającą dłonią. Znów przy nas staje. I znów, jak przed rokiem, głaszcze mnie po głowie.

PS Właśnie sprawdziłam w necie, czy nie "kłamię" w szczegółach drugiego epizodu. To "spotkanie z klerem", o którym wspomniałam, to było uroczyste zamknięcie Synodu Duszpasterskiego Archidiecezji Krakowskiej. Czas akcji: 8 czerwca.

7 komentarzy:

  1. Łza w oku się kręci:"( dobrze,że rodzice Cię zabierali na wizyty Ojca Świętego miałaś szansę zobaczyć go z bliska i byłaś jednym z "Tych " dzieci co je papież pogłaskał . Jutro jak co niedzielę idę na mszę,ale to będzie wyjątkowa msza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że to już jutro:) Ja też doceniam ten osobisty kontakt z nim.

      Usuń
  2. Niesamowite wydarzenie! aż zazdroszczę.Nasz Papież był wyjątkowy! a teraz...cóż,do kościoła nie chodzę.Jakoś tak utraciłam wiarę w instytucję kościoła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też niesamowite. I dlatego się chwalę:)

      Osobiście uważam, że obecny papież jest jeszcze lepszy - jeśli w ogóle ma sens jakakolwiek "ocena" w tych kategoriach. Ta sama, jak nie większa, charyzma i przesłanie dokładnie takie, jakiego Kościół (czyli my wszyscy, nie sama hierarchia) potrzebuje akurat dziś. Myślę, że on odwróci trend odwracania się ludzi od Kościoła, a nawet, że to się dzieje już teraz.

      Uściski! Cudny wpis macie wspomnieniowy:)))

      Usuń
  3. Great post. I'm experiencing a few of these issues as well..


    My site; world of tanks achievements

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry,
    I w moim życiu były takie "papieskie" zbiegi okoliczności. Czerwiec 1979 - dokładnie w okresie pielgrzymki Papieża zaczęłam "chodzić" z moim przyszłym mężem. Potem 1983 - wzięliśmy ślub. Potem w 1987 roku w czerwcu byłam już w zaawansowanej ciąży i widziałam Ojca Świętego przy grobie ks. Jerzego. I tak dalej - choć tego naprawdę nie palowaliśmy pod tym kontem. Zawsze w takim pielgrzymkowym roku wydarzało się coś ważnego. Serdeczności, Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry:)
      To niezwykłe, co piszesz. I zostaje w środku na całe życie, jakąś taką siłę daje.
      Uściski!

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.