czwartek, 19 czerwca 2014

Lato w szafie piszczy:)

...z cyklu "Co w szafie piszczy"


Nareszcie. Z przerwami, ale jest. Nastało, zdaje się, na stałe:). Dlatego wyciągam po kolei wszystkie letnie szmatki i obnoszę. Lato.


Czwartek - 12 czerwca

Barwy narodowe na zatwardziałej kosmopolitce:). Plus na torbie mapa świata

Buraczkowa spódnica Top Secret debiutuje na blogu, choć ma już 11 lat. Była na wakacjach, trzy lata wypoczywała na dnie szafy i oto jest! Jak nowa:). Był moment, że do kostek się niczego nie nosiło, ale teraz coś mi mówi, że już można, więc zakładam. Jest sportowa, nawet ma gruby suwak na dole i różne takie detale, typu tunel na sznurek ściągający u dołu, ale trudno orzec, na co komu taki ściągacz - żeby kroku nie zrobić? Nie kojarzę wcale, ile kosztowała, w każdym razie, po ośmiu latach realnego chodzenia wiosną, latem i jesienią, trzyma się nieźle i wcale po niej wieku nie widać. Ale - jak się już nie raz chwaliłam - ja nie niszczę ubrań. Bluzka jest z Orsaya i też ma kilka lat, torba to insert kilkuletni z Twojego Stylu (promowali styl eko hasłem: Twoja Ziemia, Twój Styl - podobało mi się), buty to szmaciaki zwykłe z Reserved za niecałe pięć dych - 3. rok chodzenia (przepłacone, czubki gumowe pękły im w zeszłym roku szybciej od poprzedników takich samych kupionych za 7 złotych w Auchan, a tamte były czerwone, boskie znaczy, po trzech latach poszły na śmietnik)

Niedziela - 15 czerwca

Lato - wypadek przy pracy. Aura wczesnowiosenna. Ale ten szalik to nie dla ciepła, tylko dla zakrycia górnego wykończenia kurtki, które mi się nie podoba. Szalik - 6 lat, Tatuum, 50 złotych. Kurtka - 11 lat, Makro, 70 złotych. Spódnica - ponad 10 lat, no name, chyba 60 złotych. Baleriny - 8 lat (widać, oj widać, czas na nowe), dobry, skórzany no name, 120 lub 140 złotych. Torba - 7 lat, HO::LO, 160 złotych - zrobiona z plandek tirowych z odzysku, a pasek z samochodowych pasów. Sweter - 4 albo 5 lat, Orsay, jakieś 40 złotych. Pod nim biały golf z bawełny - 5 lub 6 lat, Camaieu, chyba 30 złotych, do wymiany, bo już nie taki biały, jak powinien. Głupio pisać o rajstopach, ale co tam, niech będzie, bo nawet one długowieczne - jak na rajstopy - mają 3 lata, są bezmarkowe, mają idealnie gładką, satynową w dotyku powierzchnię i wcale się nie zaciągają. A także nie rozciągają. I nie wypychają. Niezniszczalne.


 Wtorek - 17 czerwca

Zachciało mi się ciasta z rabarbarem (będzie o nim, bo błyskawiczne), więc wrzuciłam Małe do wózka i pomknęłam do sklepu po brakujące składniki. Po czym wróciłam i zażądałam zdjęcia od Fotografa, który w międzyczasie zdołał do domu powrócić.

No i oto rezultaty:). Bluzka kupiona rok temu w Lidlu przez Fotografa właśnie, gdyż a) kryjąca w talii, która tuż po wydaniu na świat trzeciego potomka..., b) marszczona powyżej, co nie bez znaczenia, gdy się własną matczyną piersią tegoż potomka odżywiało, c) bawełna taka lekko błyszcząca i kolor kawy z mlekiem mnie urzekł oraz d) każdy powód jest dobry, żeby sobie coś nowego kupić bez wyrzutów sumienia:). A ceny, zabijcie mnie, nie pamiętam, naprawdę. Mało co w ogóle z tego czasu pamiętam. Pod bluzką top z Odzieżowego Pola za 140 złotych na aksamitnych ramiączkach i bardzo błyszczący, co usprawiedliwia tak kosmiczną cenę za tak mizerny skrawek materiału na podszewce. Lat 8 lub 9. Dżinsy to Big Stary za 150 złotych - lat 4 lub 5. O torbie dziś było. O butach też.

 Środa - 18 czerwca

W takich okolicznościach przyrody jest "moja" piekarnia. Wiecie, że o godzinie wpół do piątej na dzień przed Bożym Ciałem ludzie jest oblężona, jakby naród szykował się na wojnę? Resztki wciąż dopiekanego gorącego chleba w jednym tylko gatunku i kolejka za drzwi. A to tylko jeden dzień zamkniętych sklepów

T-shirt za 15 złotych w Takko Fashion kupiony na pocieszenie podczas spaceru ze świeżo narodzonym dziecięciem, a więc równo rok temu. Uwielbiam ten odcień granatu. Idealny. A materiał... Idealny. Choć marka podobno obciachowa. Spodnie są dżinsopodobne, 4 lata temu w Auchan na wyprzedaży za 20 złotych kupione. Rozciągliwe bardzo, wygodne, ale nogi skracają (optycznie, ma się rozumieć:) niemiłosiernie. O balerinach szmacianych i o torbie jest wyżej

- Ale nie sadzaj mi dziecka na kolanach, bo mi spódnicę pogniecie, a jeszcze nie mam zdjęcia, Kochanie... A spódnica gniecie się niemiłosiernie


Spódnica już na blogu oklepana - kupiona w Kwadracie 4 lata temu za jakieś 90 - 100 złotych. T-shirt  - no name, 4 lata, 10 złotych, lekko się rozciągnęła dołem, więc wędruje do środka. Podoba mi się kontrast turkusu z kolorami spódnicy. Pasek - gumowy, był w komplecie z tą spódnicą, więc nie ma ceny:). Sandały chyba 5-letnie, za 120 złotych kupione; miały paski ze sprzączkami, ale wg mnie okropnie przecinały nogę w kostce, więc kupiłam sobie w pasmanterii tasiemki w takim samym kolorze i podmieniłam - uważam, że tak jest o wiele lepiej. Torba sznurkowa - też ma kilka lat, została kupiona w Carrefourze za 20 złotych

No. Kolejny tydzień projektu "Co w szafie piszczy" za mną. Mimo usilnych starań, żeby się nie potwierdziło, początkowe moje podejrzenie jednak się potwierdza: Uwaga! Uwaga! Jeśli nie jesteś blogerką z szafą sponsorowaną, będziesz co drugi, maksymalnie co trzeci dzień chodzić w tym samym:). I dobrze.

17 komentarzy:

  1. Pozazdrościć szafy ( w sensie duża musi być :) i zawartości, która gromadzi tyle fajnych łaszków od tak dawna. Ja mam mało miejsca, bo mieszkanie małe, więc mam zasadę żelazną - ile rzeczy przynoszę - tyle rzeczy wynoszę + można zostawić jedną bardzo ukochaną.. Dlatego raczej niczego nowego nie kupuję (no chyba że buty - jestem butoholiczką z odrobiną samokontroli). I tak wystarczy tego, co muszę z potrzeby tworzenia szmat sama wyprodukować w ramach DIY. A do tego mam zaburzenia pamięci :) i jak coś skutecznie schowam, to kiedy znajdę cieszę się jakbym nowe kupiła. Twoja pamięć - też pozazdrościć, podziwiam, że pamiętasz co skąd i za ile. Nadajesz się na szafiarkę naprawdę. Serdeczności, Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja szafa nie taka duża, a noszę do zdarcia, więc wyrzucam dziurawe. O ile nie nadaje się na szmaty do podłogi. Moja pamięć... - kojarzę zakupy z wydarzeniami i liczę na palcach:).

      Usuń
  2. Bardzo fajne zestawy. Proste, klasyczne, a przy tym pełne wdzięku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ten wdzięk wrodzony:))). Przenika i na zestawy:).

      Usuń
  3. Lato? Jakie lato? Chłodna jesień :(...

    Na dziś to nawet Twój zestaw "wypadek przy pracy" mi zbyt cienki...

    I nadal upieram się, że fiksę masz oszałamiającą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki! Już i u nas chłodna jesień, wykrakałyście!:)

      Usuń
  4. Ten ostatni zestaw jest super, bardzo kobiecy! Tylko gdzie to lato, ja się noszę półjesiennie ;-) No dobrze, było kilka upalnych dni... I chyba wolę umiarkowaną temperaturę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak widzę ostatni zestaw. Czasem lubię tak się ubrać:)

      Usuń
  5. ha!
    ja też mam podobną spódnicę, ino tylko w kolorze brązowym,
    musiałabym pogrzebać głęboko w pamięci, żeby przypomnieć sobie kiedy ją kupiłam.

    pamiętam tylko, że zostałam przez kogoś namówiona na zakup owej kiecy w ciuchlandzie, za kwotę złotych 20.
    tylko, że moja jest na podszewce, stąd obskakuję w niej większość chłodniejszych dni, i też jej pewnie stuknie niedługo jakaś dyszka.

    koszulki u mnie co jakiś czas dokonują żywota, bo niestety jestem w stanie uwalić się wszystkim i wszędzie :-(
    ale taka "baza" dolna- bywa właśnie niezniszczalna. ;-)

    a teraz akurat wyjazdowo lekko urlopuję, i odkryłam, że np. od 10 lat na wszelkie wyjazdy- jako torebki podręcznej do noszenia używam czegoś kupionego kiedyś przypadkiem, ot tak w przelocie od niechcenia za 9,99 pln ( no w ramach pierdółki kupionej za kasę ze stypendium) torebki z green point.
    znaczy, nie tylko wyjazdowo ją noszę, ale na wyjazdach jest zawsze- i mimo, że przejechała kawał świata- jest totalnie nie do zdarcia.
    mało tego, ostatnio kupiliśmy statyw (w końcu) do aparatu, i okazało się, że nasz mikro statyw mieści się w tej torebce.
    przez to żartuję, że to jest ważny punkt w specyfikacji i danych technicznych: info, że statyw można w damskiej torebce. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadki chodzą po ludziach, jak widać. I skutecznie. I z dobrym skutkiem. Jak tam na urlopie? Daleko?

      Usuń
    2. niestety już wróciłam.
      ale we wrześniu adriatyk, chorwacja, te sprawy, mocium panie ;-)

      Usuń
  6. Ostatni zestaw bardzo mi się podoba i ta talia osy...Kupiłam kolejną spódnicę:(,ale na moje usprawiedliwienie jest długa i nigdy takiej nie miałam:) . Widziałam ostatnio sąsiadkę w takiej długiej i jej pozazdrościłam i kupiłam piękną w kolorze moreli. Zawsze takie długie kojarzyłam z cygankami hihi . Miłego dnia u nas pada dobrze,że na spacer wyszłam z dzieckiem o 9.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, zrób fotkę i pokaż na profilu:).

      Usuń
    2. już dodałam miłej niedzieli:)

      Usuń
    3. A udostępnisz?:) Bo nic nie widzę na Twoim profilu.

      Usuń
  7. Ależ ja Ci zazdroszczę figury! :)
    U nas lato nie piszczy ani w szafie, ani za oknem- zimno, deszczowo i przygnębiająco!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Figura rzecz niezasłużona, w genach darowana. To jest. I u nas też już zimno, deszczowo, ale ja to lubię.

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.