piątek, 27 czerwca 2014

Półkruche, bezglutenowe, z rabarbarem... Ciasto

... z cyklu "Gotuję sobie"


I jeszcze bez mleka i bez kurzych jajek. To dla porządku.

 

A jeśli chodzi o rabarbar, to wiadomo:

 


Edward Lutczyn rządzi!
No i ten sentyment...

Zatem zarówno Rabarbar, jak i rabarbar, w roli magdalenki sprawdzają się doskonale. A niby chwast taki...


Ale uwielbiany, ku zgrozie dentystów w cukrze maczany. Pyszny. Zapach kompotu z rabarbaru to jest zapach mojego dzieciństwa. Bo to pierwszy owoc(???) nadający się na wiosnę na ten kompot, w dodatku zachodu nie wymagający. Ciach przy ziemi, ciach, ciach na desce i do garnka.

Ale dziś ciasto. Półkruche. Z rabarbarem. Bez glutenu za to. I bez kurzych jajek. I mleka.

Na takim przepisie. Brak temperatury i czasu pieczenia, ale mama zawsze mi mówiła (a to przepis od mamy, przepisany ręką siostry, z dopiskami ręką moją), że jak nie ma w przepisie temperatury, to znaczy, że na 180 st., a jak nie ma czasu, to mniej więcej 45 minut, potem sprawdzać, zależnie od grubości do godziny się upiecze. Ale uwaga! Podane tu składniki trzeba podmienić, jeśli ma być dla alergika. Niżej pokażę na jakie i napiszę, na ile

To najpierw topię tę margarynę, żeby zdążyła przestygnąć, kiedy będę robić resztę. Kostkę margaryny. A potem do zimnego. Pomieszczenia, nie lodówki:)

Tak sobie kroję ten rabarbar, kroję... Tyle, go dam, ile mam

Bezgluteny piekę na mniejszej, kwadratowej blaszce, bo dla jednej osoby, góra dla dwóch, jeśli goście. Wtedy właśnie biorę składniki na półtorej porcji

Wykładam suchą blachę papierem do pieczenia. Wolę tak, niż smarować i czymś wysypywać

Mąka chlebowa bezglutenowa Schaar już w misce (normalna ilość, podmieniam tylko produkt bez przeliczania). Dalej czeka cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia (używam zwykłego, ale jeśli w ogóle nie tolerujecie glutenu, kupcie specjalny bezglutenowy, u mnie taka ilość nie szkodzi), jajeczka przepiórcze (cztery przepiórcze za jedno kurze)

Do tego przestygnięta, ale jeszcze nie ścięta margaryna

Wszystko w misce, zaczynam zarabiać. Wystarcza mi jedna ręka, drugą wolę mieć czystą do trzymania miski. Jeśli chcecie ciastoterapię, wsadźcie obie:)

Gotowe. Ważne, żeby nie wyrabiać ciasta, tylko je zagnieść i nic więcej

O właśnie. Tylko z bezglutenem jest tak, że się ciasto strasznie do rąk lepi i muszę kilka razy płukać, żeby dało się rozłożyć. Mniej więcej centymetr grubości powinno mieć

Na ciasto układam rabarbar. Nie zakładam całej powierzchni szczelnie, bo on mięknie i puszcza sok, a samo ciasto jest cienkie i bardziej wilgotne, niż ze zwykłej mąki, więc nie chcąc mieć błotka, tak kombinuję:)

Sypię sobie, sypię... Na oko. Bo rabarbar kwaśny:((

Do pozostawionego wcześniej ciasta dosypałam mąki, cukru i proszku do pieczenia (na oko, ale mniej więcej zgodnie z proporcjami), żeby zrobiło się bardziej sypkie

I tak kruszę tę kruszonkę...

A potem wkładam do pieca. 180 st. i 45 minut. Grzanie "góra-dół" bez termoobiegu. Jeśli widzę, że się za bardzo rumieni od góry, przełączam na "dół":)

Et voilà!

Dla mnie to cudowny letni smak! Uwielbiam.

23 komentarze:

  1. Pamiętam te beztroskie lata gdy się jadało rabarbar na podwórku maczany w kubku z cukrem pyszności,schodziły się wszystkie dzieci z ulicy na taką ucztę:) to były czasy a później szło się grać w klasy lub gumę:) buziaki i dziękuję za przypomnienie dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty aby na pewno jesteś ode mnie młodsza? Bo wspomnienia mamy identyczne:)

      Usuń
    2. Kochana jestem ostatnim rocznikiem 8klasy jeszcze ten rocznik bawił się w klasy,gumę czy w chowanego na całej ulicy czy przy ruinach kościółka Św.Ducha:)no później gimnazjum już nie bawiło się tak jak my:(

      Usuń
    3. I tak jesteś "małolata". Uczyłam ostatni rocznik ósmej. No. Ech.

      Usuń
  2. Tez kocham rabarbar, choc jako jedyna w mej rodzinie. Czasem kupuje i robie sobie kompot.
    Takiego ciasta nigdy nie jadlam… tzn bez mleka i na przepiorczych jajeczkach :) Gdyby nie to, ze jutro wyjezdzam na jakies 10 dni i brukselska lodowka oprozniona przed wyjazdem, to pewnie bym sie skusila i zrobila do pracy :)

    No nic, kiedys przeciez wroce :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika, "brukselska lodówka" głodna jest:), rabarbar długo leży i się nie psuje. A ciasto błyskawiczne, skoro nawet ja je machnęłam w przerwie od pracy:)

      Usuń
  3. Rabarbar!!! (w sensie Rabarbar) zapomniałam tak totalnie, że aż się zdziwiłam. kajam się teraz, bo o idolach się nie zapomina :)

    ciastoterapia... :D nadałaś sens mojemu maczania łap w czymkolwiek. nienawidzę mieć rąk ubabranych ciastem/ mięsem (fuuuuj!)/ błotkiem, itd. mierzi mnie jakoś (pewnie to resztki błękitnej praprapraarystokratki w osobistym DNA). ale ciastoterapia? teraz mogę się leczyć częściej ;)

    no i pycha, swoją drogą. ja już zapomniałam, jak to było przy tych alergiach na wszystko, ale wiem, że to w sumie była niezła nauka zamienników. do tej pory się nie przejmuję, jak nie mam czegoś w lodówce, bo przecież bez jajka czy dwóch ciacho zawsze wychodziło. zamiast mleka dać wodę i też ok. naleśniki, pamiętam, robiłam z mąki (zwykłej, uff), wody i ciupki oleju (chociaż teraz się zastanawiam, czy to aby jeszcze były naleśniki...?)
    chyba dorwę jakiś rabarbar jeszcze, na cześć Pirata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale uważaj, uważaj, bo piraci i arystokraci to chyba mieszanka wybuchowa:), przynajmniej dla tych drugich. A serio, z ciastoterapią to nie głupoty są, bo miesić różne kluchy itp., z różną strukturą, temperaturą i się nie przejmować... Bezcenne. Bardzo relaksuje. W tv mówili, dawno temu, a ja w tv, to wypada wierzyć, nie? Babranie się w mięsie to całkiem inna bajka. Albo krwawy horror. Więc jak najrzadziej się da.

      Usuń
  4. No pięknie złapane w ciasto lato. I fajne podpisy pod zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:), ego mi się rozrasta, rozrasta...:)))

      Usuń
  5. mój mąż byłby zachwycony takim ciastem :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym mu podrzuciła przepis z tymi blogowymi zdjęciami. Wszystko na tacy:) - może się skusi i zrobi? Pozdrawiam Męża! I Ciebie!

      Usuń
  6. takie pytanie trochę z czapy:) a skąd w zasadzie wiadomo, że dieta ma być bezglutenowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ostrych objawów chorobowych od urodzenia, które, jeśli nie są prawidłowo zdiagnozowane przez kilka lat, jak u nas, mogą doprowadzić do naprawdę poważnych skutków. Ale nie należy mylić alergii na gluten z celiakią, która jest ostrą chorobą (chorych kontakt z glutenem może nawet zabić), ani z drugiej strony z obecną modą na dietę bezglutenową jako formę "zdrowego" odżywiania. Jeśli potrzebujesz więcej informacji, daj znać, napiszę Ci w mailu:)

      Usuń
  7. Napiszę tylko tyle: UWIELBIAM RABARBAR!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Same wspomnienia dzięki Tobie... Rabarbar - dzieciństwo. Ciasto bezglutenowe- młodość - 26 lat temu. Synul nasz był: bezglutenowy, bezmleczny, bezbiałkowo jajeczny (odrobina żółtka dozwolona), bez mięsny, bez cytrusowy, truskawkowy, czekoladowy, pomidorowy - jak mówiła nasza p. alergolog -ściany lizać - z głodu zemrzeć. A w sklepach z wyrobów bezglutenowych - chrupki kukurydziane i chwatit. Moje ciasto wyglądało tak: trochę mąki kukurydzianej, trochę masła roślinnego, trochę cukru, 1/2/ żółtka, lub jedno od przepiórki - ugnieść , upiec, i schrupać, bo to gniot był straszny, ale słodki przynajmniej :) A Twoje ciasto - super, prawie czuję jak pachnie latem. Serdeczności B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliście przegwizdane, jednym słowem. Takie czasy podłe. A ja Ci powiem, że jeszcze jakieś sześć, siedem lat temu za różowo nie było. Bo teraz to w każdym hipermarkecie specjalne stoiska, a i innych bezglutenów naturalnych zatrzęsienie. My też bezjajkowi, bezpomidorowi, bezmleczni:).

      Usuń
  9. Napisałam się, napisałam o dawnych bezglutenowych czasach, klik ...i poszło...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za przepis, zrobiłam normalną wersję, 1 porcja starczyła na kwadratowa blaszkę. Tylko dałam porzeczki z jabłkiem i ciut kwaskowate wyszło jak na moje upodobania, ale baza dołącza do moich faworytów :-) Marzy mi się makowiec, następnym razem zamiast owoców wyłożę gotową masę z puszki i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł z makowcem. I nawet na święta. Więc to Tobie dzięki!
      A ja lubię kwasiory na słodkim spodzie:). Możliwe tylko latem.

      Usuń
  11. Właśnie upiekłam takie ciacho :) jest pycha! co prawda w mieszance mąki Mix it! jaką miałam w domu jest nieco za dużo słonego smaku, ale i tak pycha. Ciacho pięknie wyrosło i jest baaaardzo puszyste :) Kruszonkę trochę zmodyfikowałam i zrobiłam z płatków owsianych, masła, cukru i cynamonu Gorąco polecam !!!
    Justyna

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.