środa, 11 czerwca 2014

To wciąż lato?

...z cyklu "Co w szafie piszczy"

 

Siła kobiecości:) - lat dziewięć i pół

Bluzeczki Siostrzenic:) Pozazdrościć, prawda? Lubimy pozować:)


Tak pytam, trochę retorycznie, bo kalendarzowo to jeszcze nie lato, a tymczasem - jak to zwykle u nas - czerwcowe upały miną i lato powie nam: "I to by było na tyle":), jak pewien Profesor Mniemanologii Stosowanej, co zwykł był tak właśnie mawiać.


No więc w te upały człowiek z domu nos wyściubia, gdy naprawdę musi i tylko na tyle, na ile to konieczne. Inaczej by się usmażył żywcem. Ale źle nie jest, ja tam upał lubię, a gdy jeszcze pyłki za bardzo nie szaleją, to już naprawdę lepiej być nie może, więc z radością (choć nie za często, by nie kusić pyłków i losu:) latam sobie po mieście cała w skowronkach i w słonecznych okularach. I tylko czasem ktoś na mnie trochę dziwnie spojrzy, co ja taka rozanielona, kiedy wszyscy upałem i słońcem udręczeni. Ale oni nie wiedzą, że ja miesiące całe ukrywać się przed pyłkami musiałam, więc teraz nic, po prostu nic nie jest w stanie mi przeszkodzić w rozkoszowaniu się spacerami. Nawet ta piekielna temperatura. Przy czym spacery to nie włóczenie się po lasach i łąkach w moim przypadku (alergia bowiem, to znaczy licho, nie śpi, więc lepiej go nie budzić, bo w lesie i na prawdziwej łące zawsze coś się pyli, co uczula), lecz pójście piechotką do piekarni, dajmy na to, lub do apteki. Albo na szkolne zebranie Starszaka.

I tak to było:

Nie, nie, nie! Nie tak to miało wyglądać! Bo to bluzka za szalone 79 złotych jest z Quiosque'u! Portki dżinsowe za dwie dyszki z Auchan, baleriny szmaciane za pięć z reserved, bransoletka z okropnego Zakopca, a torba z Carrefoura za 20. Najstarsza bluzka - 4 lata chyba. Sobota

Niedziela. Odwiedziny u Rodziny:). Bluzka z Lidla kupiona rok temu w dwupaku, ale nie pamiętam za ile, bo Mąż był tam "w delegacji", kiedy ja po cc dopiero co, więc potrzeba było luźnych ciuszków i pocieszenia. Ja mówię, że różowa, internet, że fuksja. Niech będzie fuksja. Brzmi, co nie? Buty kilkuletnie wiązane na koturnie za jakieś 120(?) złotych - tu o nich więcej

O, a tu kolejna bluzeczka lidlowa za 12 złotych z zeszłego roku, kupiona w dwupaku z czarną, którą kiedyś już miałam na jakimś zdjęciu, ale nie pisałam o niej. Nowa (na blogu) jest spódnica. Kupiłam ją dwa lata temu w Vögele za 30 złotych po obniżce 50%. Bo cienka, lekka, miękka, do kolan, nie na gumce i bez tego sportowego charakteru, który mają prawie wszystkie moje letnie spódnice. Długo czegoś w tym stylu szukałam i w końcu coś takiego znalazłam - nie jest to ideał, ale w tej cenie... Resztę znacie:). A był to poniedziałek

Trochę narcyzmu nie zawadzi:) - nie chodzi o to, że się sama sobie tu jakoś szczególnie podobam, bo jest wręcz przeciwnie. Chodzi o to, że mi się światło na tym telefonowym zdjęciu podoba, takie ostre słońce świeciło na mnie, że obiektyw trochę zwariował, a poza tym Małżonek-fotograf nic nie widział na wyświetlaczu, więc...

To dzisiejsze, czyli środowe. Idę sobie w świat, jak ten Jasio Wędrowniczek, tylko mi kija do tej szmacianej torby brakuje. A serio to torba jest sprzed kilku lat z Twojego Stylu. Ostatnio napisałam, że na jej drugiej stronie są krowie łatki. Myliłam się:). Tam są czarne sylwetki odwzorowujące mapę świata, gdyż hasło na stronie jaśniejszej oświeca nas: Twoja Ziemia, Twój styl! Ekologicznie było:) A torby w zeszłym roku znów były modne, co wiem z bloga Kasi Tusk (a co!), więc w tym roku, bardzo na czasie, obnoszę ją i ja! T-shirt biały taki, że razi - z Takko Fashion (co brzmi dumnie:) za 15 złotych kupiony na spacerze letnim z wózkiem w ramach pocieszania matki karmiącej, co się w nic nie mieści. Że elastyczny, to się skurczył i teraz też dobry:). A spodnie za kolanka, czy jak je tam zwą, rybaczki(?) - od Najstarszego w spadku przejęte, bo elastyczne bardzo, a jak się biedna matka w nic nie mieściła, to się Dziecię zlitowało i dało. Niby na trochę, lecz się z czasem na czerń oraz dżins stanowczo przerzuciło i od kolorów tych krzyczących bezpowrotny odwrót ogłosiło. No to mam. Sandały "górskie" kilkuletnie za 39 złotych z ccc.

No to cześć!

8 komentarzy:

  1. My kobitki mamy fajnie. Tyle rzeczy nas cieszy - od lata w czerwcu, spaceru do apteki, aż po fatałaszki z własnej szafy. A obok tej radości gdzieś za uszami głos wewnętrznego krytyka (nie żebym się sobie podobała - bo tak nie jest ") . A pięknie wyglądasz, figura modelki, albo nastolatki i zgrabnie Ci i w spodniach i w sukienkach. I jest radość w kwiatki i nawet fotograf , wierny jak cień :) Czy może nam wystarczyć, że jesteśmy wystarczająco piękne, dla siebie i naszych najbliższych, którzy nas kochają? Serdeczności - Beata
    P.S u nas w W. upał zelżał i chłodny wiaterek wpada przez okno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to podnosi na duchu bardzo - czytanie takich miłych słów! Dzięki!

      Usuń
  2. Droga kobietko rozbawiło mnie to ostatnie zdjęcie:)ukradnę ten pomysł i też takie mi ktoś zrobi:) . Piękna jest ta biała bluzka z kwiatami z pierwszej stylizacji,pewnie wiesz,że w sobotę w Lidlu są koszulki na ramiączkach w dobrej cenie? ja idę coś upolować,tylko pewnie jak przyjdę o 9 to już małych rozmiarów nie będzie . Słoneczne pozdrowienia ślę .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Ostatnie zdjęcie to nie z pomysłu, tylko z przypadku. Wiesz, jak jest z dotykowymi wyświetlaczami w telefonach:). Mamy też całkiem sporą kolekcję fotografii wnętrza kieszeni spodni, gdzie ta sztuczna inteligencja zdołała się sama odblokować i poszpiegować:)
      Udanego polowania w Lidlu! Ja na razie koszulek mam dosyć, więc tylko Ci pokibicuję.
      Uściski!

      Usuń
  3. Lidl rządzi, tylko s-ek ci u nich zawsze za mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, z sukienkami cienko, a jak już są, to takie nie bardzo... Raz na kiedyś się trafi jakaś znośna, ale zdecydowanie za rzadko.

      Usuń
  4. Alergii nie zazdroszczę,ale cieszę się,że już lepiej i pomimo upałów cieszysz się letnią aurą:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.