niedziela, 13 lipca 2014

Ideał nieidealny. O mężczyźnie ulepionym z marzeń. "Wybaczenie" Lingas-Łoniewskiej

...z cyklu "Czytam sobie"

 

KLIK

 

Z pisaniem (a może i z pisarstwem - wielkie słowo) Agnieszki Lingas-Łoniewskiej pierwszy raz zetknęłam się, czytając pretendujący do miana powieści utwór "Wybaczenie", będący ostatnią częścią trylogii "Łatwopalni".


Na kolana rzuciła mnie już sama okładka: związane jedwabną wstążką dłonie w ogniu. Chyba miało być efektownie i à propos. O matko kochana! Wiecie?:) Rozumiecie?:) W każdym razie widzicie.

Lekko nie będzie, pomyślałam, ale okiem na okładkowe zachwalajło rzuciłam, a tam tłumaczy mi się, jak należy, że bohaterowie, że miłość, że w wielu odsłonach.

Otwieram.

Zaglądam.

Nooo!

I to jest bardzo-bardzo "nooo", żebyście nie myśleli! 

Zaczyna się wszystko, jak - nie przymierzając - traktat filozoficzny dla średnio zaawansowanych i proszę się tu nie doszukiwać ironii. Ale naprawdę proszę nie. Nie tym razem. Serio. Bowiem: jest dobrze, myślę sobie, gdyż podstawowym (ale to najpodstawowszym:) kryterium oceny cudzego pisania jest dla mnie poziom języka. Znaczy pisarska umiejętność świadomego i celowego komunikowania się na piśmie, w którą po kilkunastu próbach zrelaksowania się przy pomocy najróżniejszych czytadeł naprawdę łatwo zwątpić.

Dlaczego?

Ponieważ jeśli pisarz umie po polsku - znaczy, że niegłupi jest,  a to znaczy, że jest szansa, że wierzy, że oprócz niego istnieje jeszcze paru takich samych dziwaków:). I że jest szansa, że w związku z tym nie najgłupiej napisane czytadło będzie komu sprzedać. I dlatego on je nie najgłupiej napisał. I w końcu dla mnie to znaczy, że ono do imentu durne nie będzie. Jak większość podobnych.

Jeśli pisarz umie po polsku, to naprawdę sporo znaczy.

Więc tu jest dobrze, myślę i, zachęcona niepotraktowaniem mnie na dzień dobry jak głupka, przewracam stronę.

A następnie przewracam stronę.

I przewracam stronę.

I znów.

I jeszcze raz.

Aż tu nagle!:)

Epilog.

No dobrze, epilog jest beznadziejny. Pewnie potrzebny, gdyż pewnie dobrze jest wiedzieć.

No bo to jest tak:

z jednej strony zazgrzytałam zębami, że dla artystycznej (umownie piszę:) strony książki to gorzej, bo podobno literacko korzystniej jest zostawić jednak jakieś niedopowiedzenie, jakieś pole do namysłu (jeden z wątków naprawdę wart jest tego, by go "bez wykończenia" porzucić, a nie tak bezceremonialnie kropką nad "i" między czytelnicze oczy);

ale z drugiej strony na te półtorej godziny przywiązałam się do bohaterów, jak kto głupi, i niechby mi tylko spróbowała (pisarka znaczy:) tego epilogu nie dać! Chyba sama bym dopisała i - nie ręczę za siebie:) - na blogu opublikowała:)). Groźba poniewczasie, bo epilog na końcu jest.

Tak to jest. Babie nie dogodzisz.

Lecz do rzeczy.
Akcja: wartka. Tempo: dobre. Te sceny: obecne (i fajnie napisane, co rzadkie). Realia: w normie. Bohaterki: w porządku. A bohaterowie...

A bohaterowie to jest kwintesencja kobiecego wyobrażenia nieidealnych cech idealnego mężczyzny. Razy cztery. Pisarce dzięki, bo skumulowane w jednym egzemplarzu przyprawiałyby o mdłości, a tak skłaniają do miłości. Skłaniają bohaterki, ma się rozumieć:).

Na czym to polega, wie każda kobieta.

Że on ma być czuły i jednocześnie szorstki. Z głową w chmurach, ale twardo stąpający po ziemi (wielkolud znaczy:)). Rokendrolowy, lecz w zasadzie zasadniczy. Szalony, a przy tym odpowiedzialny. Pracy się nadmiernie niepoświęcający, a z pieniędzmi (i to niemałymi - kiedy je zarobił?). Mądry, choć w stosownej chwili głuptas. Albo jakoś tak. I zawsze wie, co powiedzieć. To obowiązkowo.

Bo w tego typu książce bohater może popełniać różne głupstwa, może mieć pokręcony życiorys, może być po przejściach. Ale zawsze wie, co powiedzieć. Jak się odezwać. Do przyjaciela. Do kobiety. I jak zareagować. Na różne rzeczy. Na wszystko.

I tu wychodzi szydło z worka!:) Pisarska podłość i przebiegłość, warsztatem i znajomością oczekiwań targetu zwana. Bo ja się pytam: skoro oni wszyscy tacy idealni, wrażliwi, empatyczni, rozumiejący, w różnych trudnych sytuacjach znaleźć się umiejący - to jakim cudem oni wszyscy po przejściach? Jak tego dokonali, że sobie wcześniej życie spaprali?

Jako czytelniczka się do poduszki przy pomocy "Wybaczenia" relaksująca czepiać się wcale nie mam zamiaru. Ani ochoty. Z zadowoleniem i z radością biorę "Wybaczenie" z dobrodziejstwem inwentarza i się cieszę, że tak sprawnie napisane i jeszcze przemyślnie skonstruowane (zaspokoić potrzebę kompensacji w czytadle, autorem jego będąc, łatwo nie jest).

Jako natomiast wredna polonistka szkiełkiem i okiem dojrzę różne sprzeczności, na przykład takie niekonsekwencje i psychologiczno-logiczne jawne przekłamania, tudzież niemożliwości życiorysowe, o których wyżej. I jeszcze podle wyciągnę, że tytuł, podobnie jak okładka "efektowny", w mocno naciągany sposób próbuje się w dziele:) tym uzasadniać co jakiś czas między wierszami, a co kawałek metodą sołtysa, krowy i miedzy, to znaczy wkładając w usta bohaterów sztucznie brzmiące deklaracje o konieczności i potrzebie wybaczenia sobie samemu przede wszystkim, a może i trochę innym.

Jako dwa (powyższe) w jednym dorzucę, że czytelnik jest przede wszystkim człowiekiem, dopiero później szkiełkiem i okiem, a potrzeby człowiecze w życiu człowieczym:) są ważniejsze od zawodowych, z czego wynika, że potrzeba przeczytania do poduszki czegoś naprawdę miłego, ciekawego, optymistycznego, a przy tym wszystkim niegłupiego, zaspokojona być jak najbardziej powinna i przy pomocy "Wybaczenia" jak najbardziej być może.

To w zasadzie tyle.

A wnioski?

Proszę bardzo. Sięgnę po poprzednie części. I to nie jest recenzja sponsorowana.

5 komentarzy:

  1. Nieidealne cechy idealnego mężczyzny - intrygujące :) Cieplutkiej niedzieli, Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Bo przecież ideał musi być nieidealny. Ponieważ właśnie dlatego jest idealny. To proste:)

      Usuń
  2. Bardzo podobała mi się ta recenzja :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby ideał był bez wad nie byłby ideałem przecież... Pozdrawiam, bardzo mi się podobało, może nawet przeczytam, nie wiem czy na papierze, z tą intrygującą okładką, ale kto wie :-)
    http://akantbiz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.