środa, 2 lipca 2014

Skutki życia we własnych opłotkach...

...z cyklu "Co w szafie piszczy"


...są takie, że jak nie ma potrzeby ich opuszczania, to się po podwórku szwęda w domowych szmatkach i nie ma co fotografować, bo to się nie liczy. Chyba żeby policzyć plamy i plamki, dziury i dziurki, a także im podobne zmajstrowane przez Małe. Ale nie.


Tak sobie myślę, że bardzo to sprytne z mojej strony było, właśnie na macierzyński urlop zaprojektować projekt:) robienia zdjęć przez rok wszystkiemu, co się wkłada na siebie i na widok wystawia. Gdybym miała pstrykać fotki codziennie, jak w czasach chodzenia do pracy, to biada tu zaglądającym! Permanentne déjà vu tylko na początku śmieszy. Później już wcale nie cieszy, a jest zwyczajnie nudne, by nie powiedzieć - żenujące.

Chociaż z drugiej strony (to moje ulubione powiedzonko i dowód wrodzonej skłonności do dzielenia włosa na czworo), no więc z drugiej strony, jaka to żenada? Że się raz na parę dni zestaw powtarza? Że się sponsorowaną blogerką modową nie jest? Że się własną, nie sponsorską, szafę eksploruje i eksploatuje?

No dobra, zdjęcia wszystkie dwa poniżej przedstawiają z zeszłego tygodnia wyjścia poza opłotki także wszystkie dwa:

I tu się okazuje, że to jeszcze z niedzieli 22 czerwca, czyli prehistoria.
I tu Was zapraszam na naprawdę prawdziwe déjà vu

To natomiast niedziela ostatnia - 29 czerwca, czyli wychodzi na to, że się wychodzi za płoty raz na tydzień, a poza tym się czeka, aż zakupy mąż do domu zwiezie, a samemu się zażywa relaksu z dziecięciem, drepcząc po własnych kamienistych dróżkach, albo udziela się towarzysko-rodzinnie, bo tuż obok i nawet nie przez płot, gdyż płotu brak. O torbie już było, o bluzce i całej reszcie też

A jakie plenery różnorodne i ciekawe! Co nie?:)

12 komentarzy:

  1. Jak zwykle zgrabna i powabna nawet w dżinsowej, a nie woalowej spódnicy. A ja tam mam swoje ulubione i na "okrągło" noszone - teraz. Kiedyś tak nie było - strojnisia ciągle musiała mieć coś nowego. Jakoś się zepsułam chyba :) Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na każdym etapie życia warto być sobą i się nie naginać:) - że się tak górnolotnie wyrażę. Nic nie musi być wieczne - co nie jest tego warte:))

      Usuń
  2. fajna bluzeczka z kwiatkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja calkiem niedawno odkrylam blogoslawienstwo posiadania skompletowanych zestawow- co za wygoda!! sprawdzone, wygodne, zero plakania przed szafa! a ze sie powtarzaja??sa wieksze problemy na swiecie :-) uwielbiam jeansowe spodniczki ( choc sama w spodnicach nie chodze)!! pzdr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, święty spokój nie ma ceny, a jak chce się zaszaleć i chwilę pokombinować, to kto nam zabroni?!

      Usuń
  4. Jesteś moim wyrzutem sumienia, bo okazuje się, że można normalnie i dobrze wyglądać nie mając szafy przeżywającej stan krytyczny z powodu obfitości (a podobno lepiej umierać od nadmiaru niż z biedy). Aczkolwiek, jedynym moim usprawiedliwieniem na rzecz przeżarcia się szacownego mebla, może być utracona szczupłość w rozmiarze 38, na rzecz 40. No musi się człowiek czymś pocieszyć! Poza tym kochana Autorko, przy Twojej figurze pocieszenia nie potrzebujesz.... ;)
    Serdeczności,
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i teraz to ja będę mieć wyrzuty sumienia z powodu bycia wyrzutem sumienia:)
      A ta moja figura - ach i och! Się zarumieniłam:)
      Dzięki!

      Usuń
  5. Zrobiłaś sobie Kochana swój własny projekt, w którym trwasz... Bardzo fajna opcja:) Kontynuuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zrobiłam:) - cała zakładka "Co w szafie piszczy" o tym:).

      Usuń
  6. Jak kiedyś będziesz się chciała pozbyć tej bluzeczki z kwiatkiem to ja chcę:) co Ty robisz,że Tobie brzuszek nie odstaje? nic nie jesz? bo ja jak coś zjem to z płaskiego robi się wypukły:( już troszkę spakowałam nas na wakacje . Kiedyś na studiach doktor który miał z nami zajęcia powiedział,że powinnam być na innym kierunku bo mam do niego większe predyspozycje i gdyby go posłuchała to bym miała ten sam kierunek co Ty:) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, na płaski brzuszek składa się: a) płaski brzuszek:), b) ustawienie do zdjęcia, c) przychylny fotograf, d) selekcja zrobionych zdjęć, e) metoda wdech-wydech z naciskiem na wdech:). A serio - kształtu brzucha się nie zmieni, jedne są płaskie, inne okrągłe, można tylko ćwiczyć mięśnie, ale po sobie wiem, że to jedynie brzuch utwardza i sprawia, że okrągły nie zwisa (w moim wieku to już możliwe:), a jest w miarę sprężysty. Co innego, jak się człowiek dorobi tłuszczyku, ten to nigdy sprężysty nie będzie:), ale Ciebie ta opcja nie dotyczy przecież:)))
      Co do studiów - jeszcze wszystko przed Tobą! Bo kto Ci zabroni? Uściski!

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.