niedziela, 6 lipca 2014

Slow life według Miłosza. Dar


...z cyklu "Uroda życia" albo "Czytam sobie"


Myślicie, że to Carl Honoré wymyślił slow life? Jesteście w błędzie.



Dziś sięgnęłam do "Wierszy wszystkich" Miłosza. Tych samych, które podczytuję od roku.

Slow life - wiersz:), rocznik 1971

To nie były dla poety lekkie czasy. Dużo pracował. Miał dwoje niełatwych dzieci. Chorą żonę. Słowem: szacunek za ten "Dar". Przywraca proporcje bez epatowania własnymi nieszczęściami.


Ale Czesław Miłosz też nie wymyślił slow life'u. On go tylko stosował:). Slow life wymyślił całkiem ktoś inny. Nie wierzycie? Pewnie niedługo napiszę i o nim:)


A tymczasem... Tak wygląda tom wierszy Miłosza:





Na wypadek gdyby ktoś się skusił... Choć to mało popularne zajęcie. A ja dodam tylko, że coraz bardziej się do Miłosza przekonuję. Aż sama się temu dziwię...

8 komentarzy:

  1. Nigdy nie sięgałam po jego wiersze, choć wszyscy mnie pytają, czy mój Miłosz to na cześć poety:) Myślę, że powinnam to zmienić, bo rzeczywiście - za "Dar" należy mu się wielki ukłon; a poza tym przy wierszach można naprawdę wyhamować i zatrzymać się przy małych-wielkich sprawach.
    Dziękuję, że zwracasz uwagę na takie drobne rzeczy, które mają w sobie taką siłę.
    Miłej niedzieli dla Ciebie, kochana My:) i dla Twoich skarbów (łącznie z tym największym:))
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, bardzo dziękuję. Bo z wierszami to tak jest, że trudno usiąść i czytać w kawałku tom lub tomik. Ale podczytać po jednym... I mieć go na dzień lub dwa w głowie... Według mnie bezcenne:). Uściski!

      Usuń
  2. Ja też miałam bardzo długą przerwę, chyba od czasów , kiedy zachłystywaliśmy się Nim w czasie stanu wojennego kiedy każdy deklamował: "Który skrzywdziłeś człowieka prostego. Śmiechem nad krzywda jego wybuchając, ... Nie bądź bezpieczny Poeta pamięta. Możesz go zabić - narodzi się nowy..."
    Potem przerwa w przerwie, gdzieś w okolicy Nobla. A jednak zawsze z sympatią spoglądałam w kierunku Jego twórczości, choćby z powodu opowieści mego teścia, który wspominał jak to Miłosz w czasach studenckich spędził wakacje u nich pod Wołkowyskiem. I wiesz chyba już wtedy był slow :) Serdeczności, Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Ty to masz wspomnienia... Ja to sobie najwyżej mogę o tym poczytać:). Czy to chodzi o wakacje, w czasie których chlapali się nago w Wilii z Bujnickim i Jasienicą, aż zgarnęła ich policja?

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o nagie kąpiele, to teść nie wspominał - i raczej nie o te chodziło. Opowiadał o takich chwilach głębokiego namysłu i powagi nie współgrających z młodym wiekiem i dlatego pomyślałam o slow podejściu. Jakoś tak tworzenie poezji kojarzy mi się z oderwaniem od rzeczywistości i zanurzeniem w świecie esencji słów.A wspomnienia tym razem nie moje - tylko teściowe :) Szkoda, że teść już nie żyje od kilku lat i nie mogę dopytać. Zresztą jak wiesz ciągle prześladuje mnie ten wyrzut sumienia, że kiedy byłam młodsza nie wypytałam o tyle ważnych rzeczy... Cóż muszę sobie wybaczyć ówczesną niefrasobliwość i zbierać te okruszki wspomnień, które mam:) Dobrego dzionka i uśmiechów wielu , B

      Usuń
  3. Hej. Trafiłam tu przypadkiem. Podoba mi się Pani blog. Jest taki... normalny:)) Dzięki za ten wiersz, jest piękny. Postanowiłam właśnie, że kupię sobie tomik Miłosza. Mam w domu noworodka, duuużo czasu zajmuje mi karmienie, idealna pora na "slow life", a właściwie "slow food";) Kiedyś czytałam poezję, potem jakoś "nie miałam czasu". Dzięki Pani mam ochotę do niej powrócić, to tyle piękna...
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło. Cieszę się z Pani odwiedzin i mam nadzieję sprostać tak wysokiej ocenie mojego bloga. Poezja warta jest odpuszczenia sobie wielu niekoniecznych czynności i zajęć. A przy noworodku bardzo dobrze daje się "podczytywać" - wiersz nie wymaga dużo czasu:). Uściski dla Pani i Dzidziusia:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.