wtorek, 22 lipca 2014

Ulubione letnie ciuchy. Długa spódnica, krótka sukienka

...z cyklu "Co w szafie piszczy"


Jak ulubione, to wiadomo, że muszą być: a) wygodne, b) wyględne:), c) ponadczasowe, d) niezniszczalne (no, prawie:).


Na początek osobiście:
Bardzo moich Stałych Czytelników za te mnóstwo KLIKÓW przepraszam. Wiem, że widzieliście, a może nawet czytaliście:).
To jest mój ukłon w stronę Czytelników Nowych, którzy dotarli tu w ostatnich dniach - Witajcie i czujcie się tu chciani i lubiani! 

Ale do rzeczy!

Gołym okiem widać, że do "ulubionych" dostać się nie jest łatwo i konkurencja duża. Zalicza się do nich także "słynna pasiasta" oraz "z kokardami sportowa", co tylko potwierdza, że kryteria są wyśrubowane, a o tym, w jaki sposób one je spełniają, rozwodziłam się już tu: KLIK i tu: KLIK:).


Pierwsza jest długa jasnobłękitna spódnica z makro (lat 9, złotych 30) - ge-nial-na! Dlaczego? Bo się nie "znasza", a gdyby nawet trochę chciała na lekko znoszoną wyglądać, to tym lepiej dla niej. Przypomina pod tym względem dżinsy. Ale takie dobre, w starym stylu, pancerne, niezniszczalne dżiny KLIK (pisownia oryginalna - przyp. red.:). Drugi powód genialności jest taki, że sportowa w stylu, się nie gniecie, a jak nawet, to "szlachetnie", nie tandetnie, więc nawet po wyjściu z samochodu wygląda okej. Powód trzeci - długość. Bo? Bo kto podczas przeciągających się upałów, z trójką dzieciaków, domem i pracą na głowie ma co dzień idealnie gładkie nogi - niech pierwszy rzuci kamieniem:). Niby można spodnie, ale w te upały każdy powiew wiatru na wagę złota jest. A czasy staropanieństwa dawno minęły i czasem o dziesiątej na wieczór człowiek pada na kanapę z kolacją na kolanach, usiłując nie zasnąć, a niekiedy nawet usiłując udawać, że ogląda tv. Albo czyta. Ha! Lub nie usiłując. Tylko zasypiając po prostu. Zamiast siedzieć w łazience i "dbać o swoją kobiecość". Obciach, wiem, zgadzam się. Trudno. Life is brutal. Co stwierdzono dawno WŁAŚNIE KLIK TU. Czwarty powód to kieszenie: dwie wpuszczane (i wygodnie głębokie) z przodu i dwie z patkami (wyłącznie ozdobne) z tyłu. Te z przodu są naprawdę dobrze wszyte, bo wcale nie odstają, gdy się coś - na przykład paczkę chusteczek - do nich włoży. Albo klucze. Albo grzechotkę.
Nad spódnicą czarny (jakby kto nie zauważył:) top na ramiączkach z lidla (ma roczek z okładem i kosztował w przeliczeniu na sztukę złotych 10; w przeliczeniu, bo kupiony w dwupaku za 2 dyszki razem z kolorem tym - KLIK).
O balerinach, torbie i pamiątce znad morza szumnie zwanej bransoletką z bursztynków też już kilka razy było. TU i TU, i na przykład TU.

Jeśli natomiast chodzi o ulubioną sukienkę na lato...


Tak wygląda z tyłu. A TAK - KLIK z przodu:). O sandałach na koturnie pisałam TU - ZAPRASZAM:). Jeśli kliknęliście w link wyżej, widzieliście już ich opis.

Sukienka z gęsto tkanej bawełny, takiej, co nie "rozchodzi się" pod palcami, tylko wizualnie i realnie daje poczucie stabilności. A jednocześnie jest przewiewna. Wykończona pod szyją błyszczącą lamówką, dobrze się dopasowuje, nie krępuje ruchów, wygodnie się w niej siedzi, co przy tego typu dopasowanych fasonach nie jest wcale takie oczywiste. Świetnie się sprawdza na trochę bardziej oficjalne, lecz "upalne" okazje. A historię jej kupna, cenę i wiek znajdziecie pod linkiem powyżej.

18 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy ktoś rzuci kamieniem? Ja nie :) Pozdrawiam , Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie:). Szkoda Waszych, Kochani, monitorów:)

      Usuń
  2. ja dzisiaj w długich lnianych spodniach ;)
    więc kamieniami też rzucać nie będę ...

    pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długie lniane spodnie - marzę sobie. Co do kamieni - ulga. Serio. Człowiek się obnaża i tego obciachu jednak trochę boi. Ale dzięki:)
      Miło, że wpadasz:)))
      Idę obejrzeć Twoje spodnie.

      Usuń
  3. Chyba ten kamień zrobi furorę ;)
    są takie cudowne ubrania, które ratują w sytuacjach na "cito"... Można sobie bezkarnie pohodować trawnik i nie boli, a cenne minuty Matki Trojga są zdecydowanie bezcenne, żeby je trwonić na odchwaszczanie czego nie widać ;)
    Pałam miłością za ten negliż 😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak już ostatnio napisałam podoba mi sie TU! ponieważ SLOW wyznaję świadomie od powiedzmy 2 lat ,to do ciuchów w slowowy sposób podchodzę dopiero niecały rok. Przedtem była chorobowa ciuchomania,obojetnie nowe,od sasiadki z lumpka wszystko jedno byle ful.Jednak od pewnego czasu mój mózg działa w innej częstotliwości. Twoje zestawy są inspirujące.wiolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już ostatnio pisałam - bardzo jestem wdzięczna za takie miłe opinie:). Chyba każdy, a może tylko każda?, musi przejść etap znoszenia ciuchów worami. Ale w końcu gdyby tak nie było, z czego byśmy się mogły otrząsnąć, co?:)

      Usuń
  5. Ta spódnica z Makro jest genialna. Kiedyś dostałam podobną od mamy, a że niska jestem i długie to tak sobie dla mnie, więc ją skróciłam. Potem pół roku za nią płakałam. :) I tak mi się znowu tęskno za tą spódnicą zrobiło... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ciachnąć łatwo:), a potem żal. Kup sobie nową:)

      Usuń
  6. Własnie poszłam ogoliłam, ale dziecię mam jedno i poszło na spacer :-) A rano się popsikam "rajstopami w sprayu" i w ogóle będę jak po urlopie nad morzem :-) bo ciepło ma być :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystaj, korzystaj z tego, że póki co - jedno:). A co to "rajstopy w sprayu"? Rany, jaka ja nie w temacie. Samoopalacz taki?

      Usuń
  7. Długie spódnice chyba nigdy nie wyjdą z mody !

    www.mrsmargg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem tak bywa szybki prysznic dziecko dobija się do drzwi i nawet już nie starczy czasu na depilacje,ale to są uroki macierzyństwa:)nadrobi się na następny dzień a póki co ratujemy się maxi spódnicą lub spodniami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie:)
      Ciekawe, że każdego (albo każdą:) ten jeden szczegół tak poruszył:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.