wtorek, 23 września 2014

Jak nie wychować konformisty, czyli jak nie złamać charakteru, ucząc niełamania zasad

...z cyklu "Rodzicielstwo radosne"



Czy pamiętacie wpis "Spodnie? Spódnica? Spódnicospodnie? O zasadności zasad"? Jeśli tak, to fajnie, jeśli nie, nic nie szkodzi:) Było o zasadach. I o tym, czy każda zasada jest godna tego, by ją szanować. Słowem, o nauce refleksyjnego podejścia do życia.

Dziś kontynuacja tematu, czyli próba odpowiedzi na następujące pytanie: Jak nakłonić dziecko (a także dorosłego) do respektowania sensownych zasad? Zwłaszcza dziecko nastoletnie, biologicznie zdeterminowane do łamania zasad zastanych zupełnie bez związku z ich zasadnością i sensownością. Trudne, ale nie niemożliwe, więc warte uwagi, tym bardziej, że rzecz w równym stopniu dotyczy całkiem dorosłych ludzi, wszyscy bowiem mamy od czasu do czasu ochotę obejść, nagiąć lub wprost przekroczyć obowiązujące normy. Przy czym osobiście uważam, że wprost-przekraczanie lepsze od obchodzenia, naginania i innego mętnego lawirowania, świadczącego o nieposiadaniu własnych przekonań i - dla równowagi - o posiadaniu wyjątkowej skłonności do krętactwa i oszustwa. Będzie subiektywnie, nawet bardzo. I coś mi szepce, że nie bez racji.

Aby przeczytać dalszą część mojego wpisu, kliknijcie, proszę w SOS Rodzice - bardzo serdecznie Was tam zapraszam:))) Ciekawe miejsce. No i od teraz niektóre moje wpisy właśnie tam będą miały swój dalszy ciąg.

Co o tym sądzicie? Nie obrażajcie się, proszę:), dla mnie to radość i forma docenienia, że będę w SOS Rodzice publikować.

16 komentarzy:

  1. Wiolu :) Super artykuł, wart przeczytania. Podziwiam Twoja aktywność na tylu polach, I Ty slow mimo wszytko? Super, BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Beatko:) Tak sobie czasem muszę ulżyć. Dziękuję, że zajrzałaś na tę stronę, będzie mnie tam więcej, zaglądaj, a nawet komentuj:), będę wdzięczna.

      Usuń
  2. Kongratulejszyn, Koleżanko medialna :) !

    Będę Cię lubić na zgniłym fejsie, żeby Cię tam było dużo, z mocą... i profitami ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze sobie tego zgniłego fejsa założę:)

      Usuń
  3. Chętnie będę zaglądać, więc dawaj znać. I wcale się nie obrażam, że mogę poczytać coś sensownego ;)
    Ja to sobie chyba te Twoje rozmyślania podrukuję "na zaś", żeby za te 10lat nie zapomnieć. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, miło mi, naprawdę:)
      Ale o matko, moje starsze za 10 lat będą miały... Lepiej nie mówić. A ja???!!! O matko.

      Usuń
    2. No, to mnie teraz dobiłaś :D a ja?!!!

      Usuń
    3. A Ty jesteś o sto lat młodsza:)

      Usuń
  4. No gratuluję! Z klikaniem problemów nie mam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A gdzie mój komentarz tyle się rozpisałam:( czyżby internet wciął?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, naprawdę, nie było go u mnie. Proszę, napisz, jeśli znajdziesz jeszcze czas:)

      Usuń
  6. Na innym blogu też czasem nie wchodzi komentarz tak internet płata figla:) . No więc od nowa zaczynam:) : Fajny artykuł napisałaś i nie przestawaj pisać dobrze się Ciebie czyta ja jeszcze trochę i będę wprowadzała te zasady w wychowanie Jasia nim się obejrzę to dorośnie . A tak z innej beczki artykuł mi przypomniał,że jesteś w programie cała polska czyta...no więc pamiętasz jak pisałam,że Jaś nie skupia się na czytaniu? a od m-ca sam mi przynosi książeczki z wierszykami,piosenkami i otwiera na ulubionych utworach,wierszach i daje by mu czytać,śpiewać teraz lubi jagódki,szły pchły...,jestem sobie polak mały i kilka innych . Ciesze się,że mój upór się opłacał bo znam rodziców którzy się poddają jak dziecko małe nie słucha to nie czytają a ja czytałam mu jak był w brzuszku i jak już się urodził . A teraz Jaś 10razy dziennie mi podaje książeczki i pokazuje by mu czytać jestem z niego dumna:) . buzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie. Bo dzieci tylko pozornie się nie skupiają na słuchaniu (albo podsłuchiwaniu:), a tak naprawdę wszystko kodują. Tylko po prostu tak mają, że tu się bawią, a tu słuchają. Jednocześnie. Opłaciło się! Uściski. I dzięki, że jeszcze raz napisałaś:)

      Usuń
  7. Bardzo chętnie się dowiem, co więcej masz na ten temat do powiedzenia:). Bo temat "zasady" jest dla mnie bardzo trudny. Sama mam problemy z przyjmowaniem nadmiernej ilości zasad i zawsze staram się podważać - nawet te, które sama stosuję (tak na wszelki wypadek - żeby się przekonać, czy na pewno są słuszne). W narzucaniu zasad drugiemu człowiekowi (a zwłaszcza jeszcze niedojrzałemu!) mam więc spore trudności. Przecież nie można kogoś nakłaniać do czegoś, w co samemu się nie wierzy... A widzisz - ile w tym analizowania? A dla mojej babci wszystko było zawsze takie proste...;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z podważaniem własnych zasad, żeby się przekonać, czy są słuszne, to naprawdę genialny pomysł jest! Dzięki! Mam nadzieję, że dalszy ciąg niedługo opublikują na SOS Rodzice:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.