piątek, 10 października 2014

Chleb

...z cyklu "Dyrdymałki"


Moje siedemnastomiesięczne dziecko jadło chleb ze śmietnika. Ale spokojnie. Nie wysłałam go na tournée po mieście ani nie głodziłam w domu.

 


Było inaczej.

W obawie, by się nie udusiło, nie udławiło, nie zakrztusiło i do jedzenia nie zniechęciło, pracowicie odkrawałam z małych kromek skórki, a tych, za które kanapkę podając, trzymałam, zjadać nie pozwalałam.

W moim domu obok wiaderka na śmieci stoi plastikowe pudełko na chleb. Suchy. Niedojedzona kromka, zapomniana w zakamarkach piętka lub te odkrojone skórki lądują właśnie tam. I tam sobie schną na wiór, aby nie zapleśniały. A potem się je wynosi i kładzie gdzieś koło dużego śmietnika, skąd wiem, że są zabierane. Dla kur? Dla świń? Dla kogoś? Nie wiem. Moje dziecko nie, ale ktoś inny owszem, idzie raz w tygodniu na tournée i zbiera. Myślę, że dla zwierząt, bo w moim mieście chyba tak źle nie jest, żeby ktokolwiek jadł ze śmietnika. Ale może tylko tak myślę?

W każdym razie zjadło. Schrupało. Nie udławiło się. Nie zakrztusiło. Nie narzekało. Ucieszyło się. Bo zdobyczne chyba bardzo mu smakowało, gdy czekało na gotujące się ziemniaki. Od tamtej pory je chleb w całości.

Cackam się. Trzęsę nad. Drżę o. Dogadzam. Tak naprawdę to chyba jednak sobie i swojemu dobremu samopoczuciu. Że dobra ze mnie matka. Ale moje dziecko tego nie potrzebuje. I może nawet mu to przeszkadza, choć chyba o tym nie wie.

Przyszło mi do głowy, że zamiast nadskakiwać z nadmiarem troski, skieruję zaoszczędzoną energię tam, gdzie będzie ona naprawdę potrzebna. A zjedzona przypadkowo sucha skórka chlebowa nieodparcie przywodzi mi na myśl hasło, które pojawia się na stronie http://www.pah.org.pl/nasze-dzialania/8/pajacyk: Z powodu głodu na świecie co sześć sekund umiera jedno dziecko. Nawiasem mówiąc, tam można kliknąć w brzuszek pajacyka. To należy ustawić jako stronę startową. I klikać codziennie przed pierwszym wejściem do internetu. Wiele energii to nie kosztuje, a w sumie wiele daje. Trochę większego wysiłku wymaga to: http://unicef.pl/nmwplaty/wplac/68 - tu trzeba sobie czegoś realnie odmówić. Kina? Rodzinnych lodów? Nowej torby?

Wiem. Skojarzenia ze skórką od chleba banalne, a namowy do bólu populistyczne. Niech będzie. Moje dziecko nie zjadło suchej skórki z głodu. Zjadło z niecierpliwości. To różnica. Pudełko z suchym chlebem stoi już na parapecie.

23 komentarze:

  1. Kochana. Mądre masz dziecię. Wybrało najsłuszniejszą metodę karmienia małych dzieci. BLW. Po angielsku coś tam coś tam.

    Po ludzku: Bobas lubi wybór.

    Znasz na mur beton.

    A dzieci nie powinny umierać z głodu. To jest nienormalne, to jest nie do przyjęcia.

    Dobrze, że przypominasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. A tak mi jeszcze do głowy przyszło, że jak się w ramach o dziecię troszczenia zechce kasę na kolejną zabawkę wydać, to można się powstrzymać, zamienić wydawanie pieniędzy na spędzanie czasu, a za tak zaoszczędzony grosz choć troszkę, choć ociupinkę się do nakarmienia dziecka naprawdę głodnego przyłożyć. Zyskają oba. Moje, bo na co mu kolejny grat, jak woli bawić się ze mną. Tamto, bo zje. Proste. Może to tanie chwyty i głodne kawałki, co piszę, ale tak dokładnie myślę. Dzięki, że znalazłaś czas:)

      Usuń
  2. Oczywiście, że święta racja. Podobno rzecz powtarzana przez trzy tygodnie codziennie wchodzi w nawyk. Jeżeli my sami nie staniemy się tą zmianą, którą chcemy widzieć w świecie - żadne zmiany nie nastąpioną - Mahatma Ghandi, Dobrej sytej nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) I dzień dobry rano:)
      A wiesz, że jak nie kliknę w pajaca w moich dwóch przeglądarkach czasem, to spokoju mi to nie daje? Bo czuję, że zaniechałam.

      Usuń
  3. No proszę :-) A propos, dopiero się urodziła i już ma 17 miesięcy, szok.

    U nas jest tak, że w domu skórki odkrajam (i zjadam), bo Ania sobie tego życzy. Jak nie słucham, to i tak zostawi. ALE na spacerze potrafi zjeść trzy kromki świeżo kupionego chleba obowiązkowo ze skórką. Widocznie jest jakaś różnica :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szok. Wiem. Wczoraj powiedziała, jak ma na imię. I to dopiero jest szok.

      Chrupiący i pachnący chleb na świeżym powietrzu... Pamiętam. Kto by się nie skusił:)

      Usuń
  4. napisałam taki piękny, adorujący komentarz i telefon mi pozazdrościł w stylu kukimonster :)
    spuentuję w takim razie tylko: klikłam Pajaca. tanie chwyty i głodne kawałki z odpowiednim PiaRem działają, co udowodniono w poprzednim zdaniu.
    a może pokusiłabyś się o zakładkę, gdzie się pokazujesz? bo mi się zaległości robią, a chętnie bym wróciła do tekstów. szybciej się odszuka :) (taki mały biznes przy okazji załatwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że piękny, nie wątpię, bo jakże by inaczej:)? Dzięki za pajaca. Z nim jest tak, że trzeba codziennie. A jak masz dwie przeglądarki do neta, to możesz dwa razy, bo on to liczy osobno. O zakładce pomyślę, słowo, jak tylko zacznę ogarniać to moje slołlajf:)

      Dobrze, że wreszcie jesteś. Już myślałam, żeś nas porzuciła na amen:)

      Usuń
    2. A gdzieżby! Się żachnęłam :) są takie wyselekcjonowane miejsca, że choćby zapałki w oczy, to chociaż przeczytam. Tak łatwo nie da się mnie pozbyć (mimo że ewidentnie starasz się zamącić mi w głowie :-*

      Usuń
  5. Ja codziennie klikam tu http://www.poomoc.pl/ . Mojemu dziecku też najlepiej smakują takie cuda ostatnio wygrzebał bułkę z przed 3dni z torby spacerowej zjadł ze smakiem:) jak był mniejszy to okruchy z podłogo zjadłam(dziecko oczywiście nie głodzone!!!!!) . Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wam także miłego weekendu, Agnieszka:) Tak to jest z dzieciakami. Okruchy z podłogi to jest hit wszech czasów:)
      Zajrzę na pomoc.pl Dzięki!

      Usuń
  6. Ja mojemu smykowi nie odkrawałam skórek ale on sam nie chciał ich jeść. Kiedy miałam dosyć zjadania resztek wymyśliłam, żeby właśnie te skórki kroić, suszyć i zużywać potem jak grzanki do zupy. No i okazało się, że on do wysuszonych jak się dorwał to zjadł wszystkie:) I tak jest cały czas: "grzanki" zjada ale skórek od chleba w kanapce nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to ciekawa opcja z tymi grzankami. Że też nie pomyślałam! A dzieci są bosko przewrotne:)

      Usuń
  7. Olek je ze skórką od dawna:) kurcze, podła matka jestem:)
    a wczoraj zjadał w parku ogonki od listków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam się w takiej "podłości" trochę do Ciebie upodobnić:)

      Usuń
  8. Moja teściowa obcinała dzieciom skórki, mojemu byłemu mężowi do tej pory obcina ;) A serio: jabłkiem sie łatwiej udławić chyba ;) ja nie obcinałam,. Mało tego, dawałam skórkę do mamlania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ale że Ty nie wiedziałaś przed, że ona jemu obcina:))) Toż to czerwona lampka, wyjąca w głowie syrena i w ogóle wszystkie dzwony biją. Na trwogę. Że w nogi. Do mamlania tak, ale jedzenie tego długo trwa, a slow-matce śpieszy się do bloga:)

      Usuń
    2. naiwnie myslałam, że będę motorem jego dojrzewania ;) Wiesz, jak się ma troche ponad 20 lat, to sie na głupie pomysły wpada ;) :D

      Usuń
    3. A dochodzę do naiwnego wniosku, że jedynym motorem dojrzewania mogą być rodzice. Traktowanie w nieskończoność dzieci jak dzieci tak naprawdę nie świadczy o do nich miłości, tylko o własnej niedojrzałości. To jak ma dojrzeć dziecko, skoro rodzic nie dojrzał? Retorycznie, patetycznie, za co przepraszam, ale chodzi to za mną od wczoraj, gdy przeczytałam, co napisałaś. Ale Cię pocieszę, że znałam kiedyś takiego delikwenta, który ze śniadankowych (zrobionych przeze mnie) kanapek wybierał sałatę, bo miała "to twarde" w listkach, a jemu mamusia zawsze to wydziera, no a ja nie wydarłam. To stwierdziłam, żem niegodna miejsce mamusi zajmować, i oddaliłam:). Miejsce akcji: pokój w akademiku po imprezie andrzejkowej, gdzie cała ludność imprezująca pokotem na podłodze ranka, śpiąc, czekała:). Więc mam na to świadków:) Wniosek: mała rzecz, a dużo się za nią kryje:) Ściskam Cię!

      Usuń
  9. Wiadomo, że dzieci najbardziej lubią to, co zdobyczne:) Któż inny niż dzieci pokusiłby się o przełażenie przez płot sąsiada żeby się najeść zupełnie niedojrzałych jeszcze - zdziczałych papierówek (trochę inna grupa wiekowa, wiem, ale zależność chyba ta sama:). A może dzisiejsze dzieci już nie robią takich rzeczy...?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak ja pamiętam te papierówki zielone, ale naprawdę zielone i twarde, bo papierówki, wiadomo, czerwone nigdy nie są:). Ale też pamiętam, że się człek uczył, iż kradzione nie tuczy, jak go skutki obżarstwa niedojrzałym dopadły po czasie:) Dzisiejsze dzieci... Eh! Myśmy przez płot na zielone owoce, oni robią rzeczy straszniejsze. Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Może według Ciebie to populistyczne, ale Ty wiesz jak mało ludzi zastanawia sie nad tymi rzeczami...

    A skórki to jest chyba jakaś przypadłość, to tej pory sobie obcinam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z założenia, że jeśli potrzeba jest paląca, a świadomość i - co za tym idzie - reakcja drastycznie mała, to każdy populizm jest usprawiedliwiony.
      Co do skórek - jak widać, są różne gusta:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.