środa, 26 listopada 2014

Roboczo

... z cyklu "Dyrdymałki":)



Po dniu - z niedługimi przerwami - poprawiania, wygładzania, udowadniania, sprawdzania, przenoszenia, a nierzadko uzdatniania do zrozumienia bywa tak. Zeruję własne kompetencje językowe, a nocą latają mi po głowie jedynie strzępki. Szumy, zlepy, ciągi. I Białoszewski w grobie się przewraca:). Wybacz, poeto prozy:)


czytam jamesa redaguję erotyk
noc ulotna fraza
biały dzień wulgarna ortografia
od: czwarta trzydzieści
do: dwudziesta pierwsza
żyję wieczór godzina
strona albo dwie
sen
czwarta trzydzieści
kaleki język
produkt
okładka
blurb

I to by było na tyle.
Od siebie dodałabym: przelew. Ale nie dodam, bo się nie godzi (?) :)))

21 komentarzy:

  1. Od kiedy te piękne studia zapoznały mnie z pewnymi tajnikami poprawnej polszczyzny, mam wrażenie, że "instynkt" językowy, który wyrobiłam sobie w szkole, wziął nogi za pas. Od kiedy zaczęłam poprawiać Latorośle, mam wrażenie, że jednak rzeczywiście się cofnęłam i nie wiem nic. Im więcej myślę nad poprawnością, tym więcej sadzę błędów :/
    Dlatego niezmiennie podziwiam taką pracę. Jak potem klecić proste zdanie??? Jak się nie skrzywić, kiedy co słowo to byk. Świński do tego.
    Ja tam mogę przynajmniej zrzucić na niedokończoną edukację z tego zakresu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba żartujesz! Ty?!!! W życiu! Piszę serio. Bardzo serio. Ale Cię rozumiem, poprawiać jest trudniej niż klecić poprawnie samemu. Co do byków - nie robisz. W każdym razie ja ich nie widzę:). A w mojej robocie pocieszające jest to, że raz na jakiś czas, a ostatnio coraz częściej, trafiają się prawdziwe perełki. I wtedy widzę sens. Bo sama bym takich rzeczy nie stworzyła, a nadawać im rzemieślniczy językowy szlif to jest zaszczyt. Rzemieślniczy, bo artystyczny i warsztatowy już mają. Właśnie teraz jestem pod wrażeniem rzeczy, którą wczoraj skończyłam. Cudo.

      Usuń
    2. Autorko bloga "Pięciobój" - ni w cholerę nie zauważam u Ciebie usterek, a czasami robię za speca wew temacie, Zatem sobie nie uzurpuj, hę?

      Autorko bloga "My Slow Nice Life" - uch. Szacun. Podziw. Ukłon prozy wcielonej w byt w stronę wysublimowanej Poszukiwaczki znaczeń ponad słowami.

      Serio, serio. Serio!

      Ja nie umiem, podziwiam zatem szczerze tych, co potrafią.

      Dobra w tym jestem, rzekłabym: spec :). Stąd - pokłon!

      Usuń
    3. Tto jak będzie można (i kiedy), to podrzucisz to cudo, co by się zaznajomić? W ramach sławetnych recenzji :) cierpię ostatnio na brak wrażeń.

      Usuń
    4. Wiesz, jako redaktor nie mam prawa ani mówić o treści, ani o szczegółach technicznych. Tym bardziej nie mogę tej treści dystrybuować:). Taka umowa. Zresztą logiczna. Ale jak już będzie można (za kilka miesięcy), dam Ci znać, że jest na rynku i jaki jest tytuł. Sory, sory, sory! Chciałam się pochwalić, jaka moja robota czasem fajna jest:) A może chciałabyś recenzować dla mojego wydawnictwa, to wtedy być może dostaniesz egzemplarze recenzenckie, przedpremierowe. Widziałam na różnych blogach, że ludzie mają takie przedpremierowe wersje. Czasem warto. Chociaż nie wiem dokładnie, na jakich zasadach - czy można pisać tylko o wybranych, czy trzeba jak leci:)

      Usuń
    5. Kochana Autorko bloga "Dziennik ze stanu biedy", szacun, podziw i ukłon wpierw Tobie się należą. Gdyż to u Ciebie czyta się byt przetworzony na prozę (nie odwrotnie!). Całkiem niezłą prozę. Jak i u skak Anki zresztą. Bym chciała tak umieć. A nie umiem. Polotu nie staje. Taka prawda smutna.
      Co do szukania znaczeń nad słowami, powiem krótko, a mało oryginalnie: Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. Uuu!
      Serdeczne dzięki:)))

      Usuń
    6. Właśnie o to " danie znać" chodzi bardzo. Ja poczekam cierpliwie, byle było na co :*
      A z tym recenzowaniem nie kuś, bo jeszcze rzeczywiście się rzucę, wygłodniała własnego poczucia przydatności i użyteczności. Choćby publicznej :)

      Niezaradna, kis kis, jak mawia idol dwulatek: Elmo :*

      Usuń
  2. Oj dolo, ty moja ;) Poprawki w każdej dziedzinie zmorą są poprawiaczy, dobrze że nie poprawkowiczów - czyli karierowiczów poprawiaczy :) Chyba spałam za krótko, bo język mi się plącze.
    Serdeczne wyrazy wszelkiej sympatii i podtrzymywania, B :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę duszę pokrewną, w poprawianiu wprawioną:) Nasze belferstwo zawsze się w nas odezwie, prędzej czy później, prawda? Jak dobrze, że ktoś ból duszy rozumie:)))
      Uściski!

      Usuń
  3. kaleki język, że sztywny?

    najbardziej lubię się resetować nad oceanem, z człowieka wszystko wywieje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To powiem:). Kaleki gramatycznie, ortograficznie. Po prostu. Tak często bywa. Chwalić niebiosa - nie zawsze.
      Snucie się nad oceanem - marzenie. Ja to nawet do morza mam kilkaset kilometrów:)))

      Usuń
    2. :* no tak, ale może masz blisko w góry, efekt po wejściu na szczyt jest podobny :)

      Usuń
    3. Fakt, ale ile się trzeba nachodzić:)

      Usuń
  4. Bardzo (słownie: bardzo) mi się to podoba. Jeśli mogę sobie pozwolić na jakiś osąd to uważam, że ta forma ekspresji najlepiej i co więcej - idealnie do Ciebie pasuje.

    Serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo (i słownie też: bardzo:) dziękuję. Strasznie mi miło tak przychylnym osądom się poddawać.
      Pozdrawiam!

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.