niedziela, 30 listopada 2014

Równouprawnienie

...z cyklu "Rozmówki małżeńskie"

 



Ona, On i Ich Dzieci, w niedzielę nad rosołem

Ona
 (uświadamiająco do Ich Dzieci)
Bo my tu mamy równe prawa...

On
Taaak? Równe? Są równe i równiejsze.

Ona
Nie, no jak?

On
 (z radosnym zdziwieniem wyrażającym nadzieję na poprawę rzekomo ciężkiego losu swego)
O! To ja tu je będę egzekwował zaraz. Super!

16 komentarzy:

  1. :) najlepsze jest egzekwowanie równouprawnienia :) a talerze po rosole myje jedna osoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak:) Tylko która? A serio, to przy dzieciach nigdy nie jest tak, że jeden siedzi, drugi robi. Raczej jeden robi to, drugi tamto:) O sytuacji jeden siedzi, drugi robi (na zmianę) marzymy, że kiedyś będzie:) Pożyje się, oj, pożyje:) Na zmianę, oczywiście:)))

      Usuń
    2. No jasne, ja gotuję, on sprząta... dzieci w końcu podrosną :)

      Usuń
    3. My teraz pracujemy w pewnym sensie na zmiany. On w pracy, ja w domu. Potem ja przy kompie, on w domu. I tak to się kręci:) A jak podrosną, żal będzie.

      Usuń
    4. Będzie :) chociaż nas syn opracował system pakowania zmywarki i jak coś robimy nie tak, dostajemy reprymendę :) Jest komicznie :) z dorosłymi dziećmi może być wesoło, serio...

      Usuń
  2. Az pewnego dnia zdziwisz sie, ze to juz, ze podrosly i kiedy ten czas tak strasznie szybko minal...

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas równouprawnienie jakoś tak falami płynie - czasem przypływ, czasem odpływ,
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. sytuacji jeden siedzi drugi robi od dawna nie pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to, jak być młodą pracującą matką, prawda?:)

      Usuń
  5. jestem za "równe i równiejsze" - dla nas "równiejsze"!;)))

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tak właśnie, trochę uszczypliwie, a trochę żartobliwie podsumował moją skierowaną do najstarszego starszaka wypowiedź. Że te prawa "równiejsze" to ja mam, ale skoro twierdzę, że jednak są równe, to on je chętnie zacznie egzekwować:)

      Usuń
  6. Ach, biedni uciśnieni mężczyźni. Bidulki takie, oj. biednieńcy oni. Mniej równi, złe, niedobre, niedobre kobiety.

    Zapewne z racji wiecznych utyskiwań małżonka swego, na takie teksty wyłącza mi się poczucie humoru.

    Boszzzz... co to małżeństwo ze mną zrobiło.

    Nie, to listopad mnie rozjechał.

    Nie. To robota.

    Ach, biedna, biedna uciśniona Niezaradna Bidulka taka, oj. biednieńka ona.

    Hue, hue, hue.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luz. Każdy ma takie teksty, na które mu się coś wyłącza. Poczucie humoru albo coś innego:) Ale spoko, będzie lepiej. Święta idą. Ale wpierw Święty:)

      A o moim akurat mogłabym w kwestii równości tak zwanej wiele powiedzieć. Dobrego. I to całkiem na poważnie. Ale to dłuuuugi temat i nie bardzo na blog:)

      Dobrze móc się czasem nad sobą poużalać. I dobrze usłyszeć: o moja Ty biedna, biednieńka, chodź, ja Ci pomogę. A ty poczywaj:) Czy jakoś tak.

      Usuń
  7. A u nas raczej jest po równości... przynajmniej z mojego punktu widzenia. Wolę więc nic nie mówić, bo mogłoby dojść do nieoczekiwanej zamiany miejsc i nie miałbym czasu na napisanie takiego komentarza :))

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.