niedziela, 28 grudnia 2014

Sielsko-anielsko. Ością w gardle. Przez szybę

...z cyklu "Dyrdymałki"



Tatooo. No co? Nos nierozpłaszczony wcale na szybie. Nos i cała reszta o krok od szyby. Wzrok za to wpatrzony w drobiazg za szybą. Tatooo, ja bym tak bardzo, ale to tak bardzo chciał obejrzeć ten zestaw. Jaki zestaw? Czego? W kiosku Ruchu? To tylko myśmy nosy na szybach kiosku Ruchu rozpłaszczali, wracając ze szkoły, bo był po drodze, a w nim same skarby. Całe mnóstwo. Socjalistyczny badziew, który podobał się tylko dzieciom. Dla kogo dziś drobiazg za szybą w kiosku Ruchu jest jeszcze atrakcją? Żadnego zestawu zresztą nie widać. Ten tam, na dole. Wzrok wytężam, wciąż nic nie widać. Kilka niewielkich i niezbyt kolorowych pudełek. Teen? A, no to może pani zaraz to podniesie, to może obejrzysz... Pani nie podniesie, pani tylko otworzy mi drzwi i wyda paczkę z książkami dostarczoną w ostatniej chwili. Paczka zdąży znaleźć się pod choinką. Wchodzę do środka, płacę. Wychodzę. Nos już na szybie. Tatooo, ale ja bym tylko chciał obejrzeć, tylko bym obejrzał, nie żeby kupić. Ekhm. Taty rzut oka na boki. Szybko spuszczam wzrok. Chcę zniknąć. Jestem za blisko. No, nie można, pani już zamyka. Do widzenia. Wesołych świąt.


Czasem nawet skromne książki z dyskontu mogą stanąć ością w gardle. I właściwie ustawić perspektywę.

A tak poza tym...



Moje pierniczki całkiem zwyczajne. Tak sobie w niedzielę przed Wigilią ozdabialiśmy...


Taki gift:) ode mnie. Skromniacha.
Sznureczki takie to uszka ze zużytych torebek na prezenty.





Pierniczki bezglutenowe. By my Sister:) Best of the best.


Bez glutenu, bez kurzych jajek, bez krowiego mleka.
Piernik z bloga Moje Wypieki i makowiec na półkruchym cieście wg własnego przepisu.


Od góry: dla najmłodszego, dla starszaków, dla staruszków:)



Te anioły to się chyba nigdy nie zestarzeją:), oby! W zeszłym roku na parapecie. A wiekowe ikeowe osłonki na doniczki awansowały do "wyższych celów", aż pod sam sufit, z bycia prozaicznymi pojemnikami na sztućce, które, od kiedy dziecię dorosło do najwyższej kuchennej szuflady, musiały wyemigrować na całkiem wysoki i nad blatem umieszczony okienny parapet.


Kolacja dla dwojga...


Jestem wdzięczna za to, że moje Święta mogły tak wyglądać.

23 komentarze:

  1. Ooooo, przyszedł do Ciebie ten sam książkowy Mikołaj :)
    Liczby nieparzyste się mnożą i wędrują :)

    Sympatycznego dnia , B

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałaś naprawdę cudowne święta. A zestaw książek pokaźny. Fajnie jest też oglądanie tego, co rok temu, czy dwa było w innym miejscu i służyło do innego celu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne, zgadza się:) Zestaw książek to naprawdę zestaw pochodzący od trzech różnych "mikołajów":) Ziarnko do ziarnka...
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ups. Policzyłam jeszcze raz źródła:) Cztery. Na pewno cztery:)

      Usuń
  3. Dostrzegam, że najpiękniejsze prezenty sprawiły mi ulubione blogerki :*

    Ściskam Wiolu, i Mikoła mocno :* kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadza się:) Ale to ja czuję się obdarowana. Jest mi niesamowicie luksusowo. I my Ciebie ściskamy:)))

      Usuń
    2. I ja na przyczepkę się dołączam :)

      Usuń
    3. Uściski buziaki...

      Mikołaja* musiałam być bardzo głodna :P

      Usuń
  4. U mnie w tym roku Mikołaj zapomniał,że ja tak kocham czytać:( za to pomyślał o mojej alergii na zegarek z bransoletką i dostałam śliczny zegarek nie uczulający na skórzanym paseczku:) no i Mikołaj ze Szkocji znając moje upodobanie do słodkości obdarował mnie 6-cioma dużymi czekoladami Cadbury a i sukienką na zimę:). Kolacja we dwoje chyba i ja taką zrobię o ile nie zasnę przed dzieckiem co niestety się czasem zdarza:( . Miłego dnia kochana ach i u nas sypnęło śniegiem:) niedługo idę do Lidla bo jakaś mega wyprzedaż czy coś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezenty dostałaś imponujące, nie masz co narzekać:), Kochana. Strasznie się cieszę, że już jesteś!!! Szybciutko pokazuj wszystkie łupy, nie mogę się już doczekać, zwłaszcza tej sukienki na zimę ze Szkocji.

      A, i co upolowałaś w Lidlu?

      Usuń
    2. Jeszcze zaległe zdjęcie ci jestem winna płaszczyka jak tylko porobię zdjęcia to Ci podeślę na Fb:)

      Usuń
  5. Pięknie:-)
    A makowiec wg Twojego przepisu na półkruche zrobiłam bezglutenowy dla brata, wyszedł pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Powiedz, jaki masz przepis na mak:)

      Usuń
  6. Wszystko wygląda, jak przez człowieka robione, a nie z katalogu udekorowanego fotoszopem :). Lubię tak.

    Fajnie.

    Przesyłka z Arosa, jak się domyślam? Też wygląda smakowicie :).

    U nas wydaje przemiły pan z kiosku, zawsze muszę podnieść dzieciaki, by im GO pokazać. Lubię człowieka.

    Przykro, że u Was inaczej... Ale książki rozgrzeją wrażenia zza lodowatej szyby.

    Koniecznie daj znać, czy "Wnuczka..." tak denna, jak ją sławią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotoszopem nie dekorować założyłam sobie u zarania:))) Ładnie powiedziałam?:) Nie widzę w takich zabiegach sensu, więc dzięki, że to zauważyłaś i podkreśliłaś:)))

      Z Arosa. Ale nie cała. To są łupy z czterech źródeł.

      Choćby mnie na wolnym ogniu przypiekali, nie wydusisz ze mnie, że "Wnuczka" denna. Ani-ani. Nie profanuje się własnego źródła zasilania. Dobrą energią. W obliczu całej serii, w obliczu tylu lat wielokrotnego i jakże skutecznego balsamem tym dla duszy się okładania - mowy nie ma i nie godzi się. Za nic nie zastosuje się w pisaniu optyki recenzenckiej wrednej mej z natury. Same peany będą. A tej egzaltacji, a tej emfazy tyle, że nie wiem, czy zniesiesz:) Tak właśnie będzie. Chociaż jeszcze słowa nie przeczytałam, wiem. Amen:)

      Usuń
  7. Że tak się bezczelnie wetnę: wnuczka ponoć właśnie nie najgorsza. Ponoć klimatyczna nawet. Ale osobiście się dowiem, jak zwrócą do biblioteki. Jak się wcześniej wczytasz, to też się dopraszam sławetnej recenzji. Bo wiesz, że ja mam do Twoich słabość :)

    I pisałam wczoraj kilka słów o tak dzikiej godzinie, że się cieszę, że zasnęłam na guzikach. Tak uroczo niegramatycznie, że aż łzę pocisnęłam z uciechy.
    Pięknie tam u Ciebie. I ciepło jak nic. I prezenty doskonałe. I wyżerka, że aż zgłodniałam od zdjęć. I pachnie Domem. I właśnie to się pamięta, sama wiesz.
    A pani z kiosku pewnie jest niezwykle samotną postacią tam w środku. Kij jej w ucho, jak mawia tata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz już, co wyżej napisałam:) - że złego słowa tu nie uświadczysz, a te dobre, najlepsze będą jednocześnie najszczersze? Mam nadzieję, że taki miód Cię nie osłabi, chociaż do moich recek masz słabość:) - jak piszesz.

      Ale jaka szkoda, że tak uroczo niegramatycznie napisanego komenta nie dałaś mi zobaczyć:(

      Kij!

      Usuń
  8. Włosy Wasza Mała ma rzeczywiście identyczne jak Olek:)
    ps. ja też uwielbiałam oglądać za komuny kioski, ileż tam było skarbów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiosk Ruchu jako przeżycie pokoleniowe! HOWGH!

      Usuń
  9. Pięknie u Ciebie było. A Sylwester też będzie taki piękny i elegancki, czy uda Wam się gdzieś urwać? Jaka duża już ta najmłodsza pociecha! I jak sobie świetnie radzi z rozpakowywaniem prezentu! Szybko ten czas leci. Tak niedawni pisałaś o niemowlęciu, a teraz taka duża dziewczynka na zdjęciu :). Życzę wszystkiego dobrego zawsze nie tylko z różnych okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I to prawda, pięknie było - wystarczy odpowiednio na wszystko spojrzeć:)
      U nas sylwester jak zwykle w domu. Bo i dzieci, i pieniądze, i chyba nie bardzo lubimy. Raz byliśmy i na tym się skończyło:) Świadomie nie chcemy.
      A dla Ciebie od nas wszystkich także całe pęki najlepszych życzeń i gorących uścisków! Na co dzień:)))

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.