wtorek, 6 stycznia 2015

Chce się żyć, czyli wpis o niczym albo o slow life:)

...z cyklu "Uroda życia"


Gdyby tak jeszcze nie chorować. A trzyma nas od Nowego Roku. Na zmianę. Po kolei: ja, ty, on, ona, ono. I od nowa: ja, ty, on...


Ale przecież wczoraj śniegu napadało, a najnowsze dziecię, co ma półtora roku z górką, jeszcze takich dziwów, jak żyje, nie widziało (w zeszłym roku śniegu nie było u nas wcale). Dlatego najzdrowszy (aktualnie) w rodzinie został wytypowany do spaceru. Bo dziecię także trochę z kataru ozdrowiało i na półgodzinny spacer w słońcu się nadawało:)




I tak sobie pomykamy w górę i w dół w tych naszych opłotkach:)
Bo my mamy górę i dół!

Niezły kopniak tlenowy i endorfinowy, po powrocie zamówiona wcześniej gorąca herbatka z cytryną, dobry obiad i...

 
...deser.

Mniam! Dzięki, Ola!


Taki sernik od wielu lat robiło się u mnie w domu, ale nigdy z dodatkiem przyprawy do pierników. Na blogu Łakomym Okiem Ola pochwaliła się przepisem i tadam! Oto jest u mnie. Zachciało mi się go:). Przyprawy korzennej zostało mi ze świąt, ser w wiaderku stał w lodówce od sylwestra, bo sernik (ale bez przyprawy) miałam upiec właśnie wtedy. Zresztą, czego to ja miałam nie zrobić na sylwestra... Ostatnio w czeluściach spiżarnianej szafki odkryłam kupione na sałatkę gruszki w syropie. Nic to, na walentynki jak znalazł:).

I tym optymistycznym akcentem kończę wpis o niczym, a zaczynam leniwy wieczór z moim pysznym piernikowym sernikiem, wielką filiżanką gorącej melisy i z mężem:).

Uściski!

31 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi wpisem, że muszę kupić melisę:D

      Usuń
  2. Zdrówka, oby już choróbska odpuściły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziękuję, wygląda na to, że jakby już odpuściły. Czego dowodem jest to, że wreszcie odpowiadam na Wasze słowa:) Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Kochana, w zwiazku z Twoim wpisem o niczym: życzę Wam, byście absolutnie nie CHOROWALI!
    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Gruszki... oj mi się zachciało, a sernik chyba zrobię, tak mnie tu zachęciłaś...

    Nas coś chwyciło, a może przeskoczyło z dzieci, w pierwszy dzień świąt i dopiero dzisiaj mogę śmiało napisać, że jestem zdrowa.

    ale to był koszmarny czas, brrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie widywałam coś między wierszami u Ciebie na ten temat niezdrowy:) Ale powiem Ci, że złapało nas pierwszy raz od mniej więcej... czterech lat? Jakoś tak. Nie licząc różnych innych, nieprzeziębioniowych spraw:)

      Usuń
  5. O ranyyy... ale fajnie i pysznie.

    Dokładnie odwrotnie niż u nas.

    Gdzieś musi być górka, gdzie indziej dołek. Równowaga zachowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: jak se wykadrujesz, tak masz:) Kwestia optyki. Brudy z kadru precz. Chyba. Czasem trza se wykadrować, żeby nie zbzikować. Ale ogólnie nie jest źle:), nie ma co narzekać.

      Usuń
  6. Dzień dobry duszko:) no to nie fajnie,że Was dopadło choróbsko:( do nas też zawitało w sylwestra Jaś i tak 3dni a potem ja . My musimy się mocno pilnować bo u nas tylko 1przychodnia otwarta no i szpital,ale teraz tam ciężko się dostać podobno tyle chorych. Ciasto wygląda obłędnie chcę takie :) muszę przepis zapisać bo bardzo lubię smak i zapach przyprawy korzennej:) . Zdróweczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, Kochana, po kilku dniach:) Jak widać, sprawiedliwość musi być na tym świecie - nie mogą jedni i ci sami (czyli na przykład Ty:) chorować:))) Ciasto było obłędne, głupio tak o swoim własnym, ale co tam, ja ponoć ani gotować, ani piec nie umiem, więc jak już mi się coś uda, to doceniam:). Konkretnie chodzi o ser - wyjątkowo delikatny i puszysty mi się udał, jak nigdy:)

      Usuń
    2. Kilka razy dziennie tu zaglądam i czekam z niecierpliwością co opiszesz:) . Sernik chodzi za mną od kiedy go zobaczyłam jutro go robię to sie pochwalę:) . Buziaki

      Usuń
  7. Przepis na sernik inaczej ściągnięty, choć właśnie skończyliśmy nasz sernik królewski. Nowy przepis musi więc zaczekać, ale ... na walentynki jak znalazł.
    Kuruj się, wypoczywaj w miarę możliwości, dużo zdrowia Wielodzietnym życzę i uśmiechu, B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielodzietni dziękują i dużo uśmiechów przesyłają:)))))
      A sernik królewski to jaki? Podzielisz się na blogu? Na walentynki byłby jak znalazł:)

      Usuń
  8. O, no proszę, sernik a la ja:) U mnie wszyscy chorzy, poza mną (zawsze powtarzam, że sport konserwuje również od zarazków), co najgorsze, że Oleś również dziś z temepraturą..więc bez spacerków...
    najmłodsze już na sankach? Młodego jeszcze nie woziłam, a chyba przyszła już pora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, sernik a la Ty:)
      Pychotka! Mój mąż nie przepada za czekoladowym ciastem (czyli za takim sernikiem), ale ten z przyprawą do piernika bardzo mu smakował. Dzięki Tobie!:)
      Zdrowiejcie szybko i na sanki! O ile śnieg na Was zaczeka:)

      Usuń
  9. Udanego wieczoru życzyć nie będę, bo już po ptokach, ale chociaż niezapomnianych wrażeń i doznań :). Coś ostatkiem nie wyskakiwałaś mi na liście czytelniczej. Sądziłem, że masz urlop od pisania a tu widzę nadrobić trza. U nas też szpitalnie się porobiło, więc rozumiem i współczuję. Takiego serniczaka chyba nie jadłem, więc żony uwagę na ten przepis zwrócić muszę. Zdrowia życzę przede wszystkim i samych przyjemności w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia noworoczne:) i przesyłam wiele, wiele wzajemności!
      Wieczorek się udał, bardzo pyszny był serniczek:) Mam nadzieję, że już udało się Wam wyzdrowieć i upiec taki sam? Ściskam!

      Usuń
  10. lubię ciemne serniki.
    a wyobraź sobie, że w tym roku mamy PIERWSZY SEZON od niemal sześciu lat BEZ (powtórzę: BEEEEEEEZ, null, zero, non, absolutnie bezgraniczne W OGÓLE), ekhm, BEZ chorób!!!!!!!!
    100% frekwencji.
    umarłam i jestem w niebie.
    więc życzę (z łezką nostalgii za minionym i lekkim sercem) zdrowia. w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mistrzyni zdrowia i urody! Ale jak to powiedzieć, żeby nie zapeszyć? Podziw, szacunek i w ogóle. To tak przypadkiem, czy sposobem? Albo po znajomości, że się choróbska kitla boją czy co?:)
      Też lubię ciemne serniki. W ogóle ciemne ciasta.
      Dzięki za dobre słowo:)

      Usuń
    2. Jeśli się boją kitla, to jakoś nie spieszyło im się do okazania uczucia :) przyszła kryska na Matyska! Jak wspominałam Jednej Takiej Niezbyt Zaradnej: ahoj przygodo! Zmiany przyszły :*

      Usuń
  11. Podobnie jak u nas, chorowaliśmy, ale wczoraj Ania już nadawała się na śnieg, którego dziś nie ma...ale mini bałwanka ulepiłyśmy. Sernik widziałam na blogu, zrobiłam, ale spód truflowy :-) a pierniki pokruszylam do bajaderki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mam nadzieję, że najmłodszy w Rodzinie był zdrowy:) A jaki to spód truflowy? To znaczy, jak robisz?

      Usuń
  12. Widać, że dziecię zadowolone z śniegu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo:) Tak bardzo, że sceny dantejskie przy próbie pójścia do domu.

      Usuń
  13. Ten wpis jest esencją radości ,jest o wszystkim co najważniejsze w życiu czyli o normalności dnia codziennego,Jak fajnie jest patrzeć na dziecię gdy odkrywa świat.Radość bije z tego wpisu zresztą jak zawsze u ciebie pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno, że najważniejsza jest normalność dnia codziennego. Żeby ją doceniać, wyciągać to, co dobre. Szkoda życia na "kontemplowanie" złego, choć skrzeczy, wiadomo:), ale trudno. Ściskam!

      Usuń
  14. Ah ten slow life... może się nauczę :) pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróżuję w czasie, Monika :) Pozdrowionka po dwóch latach! :)))

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.