czwartek, 22 stycznia 2015

Jamesa naiwne czytanie

...z cyklu "Czytam sobie" albo "Uroda życia"

I o Jamesie naiwne pisanie. Albo raczej: Jamesa naiwne cytowanie. Bo na tak zwane analizowanie to jednak za wysokie progi i nie byłoby to nic innego jak wobec Jamesa naiwne się wygłupianie.

 

 

Więc proszę bardzo. Kilka wyimków, które - jedne z wielu - koją myśli przez godziny dziennie za pieniądze do czytania przymuszane:) I żeby tylko do czytania...
Ale nic to, i tak jest super, jeśli się pracuje w domu przy kawie. Zwłaszcza gdy w nagrodę można prawie już nocą pocieszyć się lekko przeestetyzowaną (jak dla mnie), a mimo to doskonałą frazą, w której powstaniu niemały udział tłumacza, a zatem obu po równo cześć i chwała za takie oto językowe śliczności:

"Nosiła głowę jak osoba, która udaje, że coś w niej ma, i od czasu do czasu z zadowoleniem spoglądała na sporych rozmiarów gors swej sukni, pewna, że tam również coś ma."
Stałość Crawforda

"Jakoś więc prowadził rozmowę z kobietą, która - co do tego żywił ostatnio coraz klarowniej odcedzone przekonanie - miała wszelkie dane, aby go zadowolić, bawić go i mu służyć, która stosownie, w zorganizowany, wręcz wskazany sposób, zdołałaby rozświetlić jesienne popołudnie jego życia [...]."
Krepowa Cornelia

"[...] uważała chyba za rzecz oczywistą, iż przyszłość dostosuje się do jej osobistych i dość rozpieszczonych gustów, tak że wręcz widział, jak mimo trzewiczków z drezdeńskiej porcelany i rozwianych falban nowomodnych halek drobi po parkiecie u boku nadchodzących czasów i nadąża za ich monstrualnym krokiem, gotowa powtórzyć wszystkie figury tańca."
Krepowa Cornelia

Całe śliczne, prawda? A już te podkreślone to po prostu lody prawdziwie waniliowe, oblane czekoladą i gorącym musem z malin. Mniam.

Ze wstępu do "Opowiadań nowojorskich" dość jasno wynika, że w istocie to niegodne one autora "Portretu damy", że tak właściwie to słabe, warsztatowo (daj Boże taki warsztat!), "researchingowo"  (bo tu niby topografia "niujorku" kuleje) i psychologicznie niedopracowane. O matko! Ale co ja tam wiem. Przeczytałam, ale nie wiem. Mnie się podoba spotkać z tekstem nie dość że sensownym, logicznym, to jeszcze pięknie napisanym. Przy współudziale tłumacza zapewne wybitnym. Ja cały dzień, czytając, o niczym innym nie marzę.

Tak.

.
H. James, Opowiadania nowojorskie, Przeł. B. Kopeć- Umiastowska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2012.

24 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. A równie śliczne są u Tołstoja. O ile nie śliczniejsze:) Albo u Flauberta. Nie wspominając o naszym cudnym Iwaszkiewiczu.

      Usuń
  2. Cytat o głowie-genialny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On ma całe mnóstwo takich spostrzeżeń. Spokojna, nieśpieszna proza. Warto.

      Usuń
  3. Ależ ja lubię taki klimat w kilku słowach postawionych obok siebie. Dawno nie natknęłam się na coś tak ładnego :) skąd Ty znajdujesz te "uroczki"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ożywiają moje usypiające myśli o dziesiątej wieczorem w łóżku:)
      Po takie śliczne kawałki utkane z postawionych obok siebie kilku słów chadzam namiętnie i do Ciebie :)))

      Usuń
  4. :) świetnie wybrane cytaty:) no i Twoje porównanie do lodów brawo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wreszcie i mnie tu ktoś docenił!:)))
      Żartuję, ale to bardzo miłe, co piszesz. Cieszę się, że cytaty Ci się podobają:) O lodach takich marzę sobie w zimie.

      Usuń
    2. Kochana ja o takich lodach to marzę cały rok:) dziś do domu przyniosłam 2czekolady limitowane Ritterr Sport a w szafce mam ok 20czekolad zobacz jaki zemnie słaby człowiek:(

      Usuń
    3. O matko! Z Ciebie nie jest "słaby człowiek", tylko wręcz przeciwnie! Ty MASZ 20 czekolad. U mnie to się ani kostka nie uchowa. Więc nie mam:)
      Na zdrowie! Czekolada jest dobra.

      Usuń
  5. Ach ten język giętki...:) Czy może być coś ponad słowo :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ skąd!
      Ty to wiesz najlepiej, Marta:)

      Usuń
  6. Uczta dla duszy, piękne wszystko. Od razu budzą wyobraźnię i przenoszą ją gdzieś tam gdzie słychać ten szelest tych halek....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szur szur szur.
      Stuk stuk stuk.
      Och i ach.
      Mniam.
      :)))

      Usuń
  7. :) tłumaczenie zawsze traci, ale wierzę, że opowiadania się obronią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, a Ty tłumaczysz? Bo mam takie podejrzenie, że gdybyś to robiła, to wcale by nie traciło, lecz wręcz zyskiwało:)

      Usuń
    2. jedynie na własne potrzeby...


      kiss

      Usuń
    3. Może szkoda, że tylko tak...

      Usuń
  8. Świetne, pierwszy powalający:) Tak sobie myślę, że pewnie nie raz za szybko czytam i mi umykają takie kwiatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie mogłam się nie podzielić, bo też tak uważam. Zresztą jeden i tak zgubiłam w tej cegle i nie mogę znaleźć. Ale slow reading to jednak nie jest takie głupie i naiwne - sądząc z tego, co piszesz:)

      Usuń
  9. Ale posłodziłaś mi kawę:)! Pyszna taka uczta dla duszy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:)
      Już nie powiem "smacznego", bo pewnie nie ma do czego, ale patrzę na nazwę Twojego bloga i myślę, czy nie zastanowiły Cię te pantofelki "z drezdeńskiej porcelany". Bo mnie bardzo, a dojść nie mogę, cóż to takiego.

      Usuń
  10. ach!
    ale piękne wyimki!
    strasznie lubię jak co jakiś czas- w różnych tekstach pojawiają się takie smakowite kąski.

    jak dla mnie- królem takich słodyczy jest jonathan carroll, ale te opowiadania już czekają w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię tak sobie czasem posmakować kawałki. Bo przecież nie o żadną interpretację tu chodzi:)
      A zatem i Tobie: smacznego:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.