poniedziałek, 16 lutego 2015

Wieczór po walentynkach

...z cyklu "Rozmówki małżeńskie"

 


Niedziela. Drugi dzień świętowania walentynek małżeńskich:)
Ona (rozanielona)
Ale cudny ten film...

On
Nie cudny, tylko nudny. Takie "W stronę Marrakeszu".

Ona
Ale co ty. Ja jestem zachwycona. Nie podoba ci się, jak żona jest zachwycona?

On
Przy tobie mógłbym patrzeć się w pusty ekran, nie ma problemu, przecież wiesz.

Ona
Oooo... Naprawdę, zacytuję cię.

On
Znowu.

"Weekend ostatniej szansy" - para starszych Anglików w Paryżu

A teraz niezbędne objaśnienie: "W stronę Marrakeszu" to najnudniejszy film świata (nudniejszy nawet niż "Śmierć w Wenecji"), na który zaprosiłam mojego męża jeszcze przed ślubem, w odwecie za trzy godziny spędzone z nim w kinie na prawie tak samo nudnym "Titanicu", na który zaprosił mnie on. W obu wypadkach miało być romantycznie. W obu prawie umarliśmy z nudów, z tym że na "Marrakeszu" bardziej. To właśnie on stał się w naszym domu kultowym określeniem każdego ciągnącego się filmu. Kryteria przyznawania zaszczytnego tytułu są dość osobiste, w sumie rzadko się w tej kwestii zgadzamy, ale ogólnie chodzi o to, że taki "marakesz" jest: a) nudny, b) bez tempa, c) z aspiracjami do psychologizowania i ukazywania psychologicznej głębi, którym to aspiracjom sprostać nie umie:)

23 komentarze:

  1. Dla mnie Twój mąż jest złoto usty po tych jego wypowiedziach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marrakeszu nie widziałam i chyba nie planuje ogladac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśmy też nie oglądali teraz, tylko "Weekend ostatniej szansy". A "Marrakesz" to przysłowiowy sprzed lat:)

      Usuń
  3. Piękne... nie widziałam ani wspomnianego filmu i wstyd się przyznać, Tytanica też nie widziałam, bo mnie młody DiCaprio odrzucał... i co ciekawe dla mnie, teraz lubię z nim filmy. Z nim dorosłym :)

    http://youtu.be/l6uNOxnAMcI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja wolę jednak młodszego. Zwłaszcza z "Gilberta Grape'a". Pamiętam jak dziś, bo urwałyśmy się z kumpelą z jakiegoś wykładu, żeby się załapać na tańszy seans w środku dnia. I Depp też... Objawienie.
      Ale "Marrakeszu" to nie żałuj, bo to straszna chała wyprodukowana na fali popularności Kate Winslet po "Titanicu" właśnie. Bo w "Marrakeszu" to właśnie ona jechała i jechała, i jechała... I tak do końca filmu. Masakra. I to mówię ja - amatorka slow cinema. Nie warto. Widzisz, że do dziś "marakesz" to u nas synonim kichy:)

      Usuń
    2. :) Deppa bardzo lubię... i określenie masakry również :)

      Usuń
  4. hi hi :-) My obejrzeliśmy Riwierę dla dwojga. Mnie się podobało, jemu mniej, ale że pusty ekran też mógłby chyba być, walentynki były udane :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też oglądaliśmy "Riwierę", ale jakiś miesiąc temu. Może być. Ale mogli ją zrobić lepiej. Z taką obsadą i z takim pomysłem - mogli. Pamiętam lekki niedosyt.

      Usuń
  5. A my przy filmie "Joe Black". O miłości, ale inaczej :) Nie to chciałam powiedzieć :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Może tak jak z książkami, trzeba takie filmy "odłożyć":)
    My też oglądaliśmy w sobotę bardzo średni film a wybrany po recenzjach, za to w niedzielę (kod był ważny 24 h) puściłam jakiś pierwszy lepszy, którego spodobała mi się okładka i był dużo lepszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. A mówią, żeby nie po okładce:)

      Usuń
  7. Uch... pojadę hardcorem - podobał mi się Titanic :)!

    I tu już chyba wypada stulić usta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pięknie!
      Naraziłam się:)
      A ja pamiętam taki film "SOS Titanic", z '85 chyba. W tv widziałam, czarno-biało było. No, to robiło wrażenie.

      Usuń
  8. A co to za "cudno - nudny" film wywołujący tak skrajne odczucia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano on jest na drugiej focie, ledwo co go widać na lapku. To "Weekend ostatniej szansy". O starszych Anglikach w Paryżu. Nieźle wywijają. No pojawia się uroczy Goldblum.
      Pozdrawiam:)
      Blogierka:)

      Usuń
  9. Podoba mi się ta Wasza konwersacja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale się dobraliście :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie wiem, czy bardziej przez podobieństwo, czy przeciwieństwo:) Uściski dla Młodej Mamy!

      Usuń
  11. Świetny dialog :). Rozumiem, że ten nieszczęsny Marrakesz to taki swojski masakresz. PS. Czy mąż nie powinien otrzymywać tantiem za cytowanie Jego wypowiedzi? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Nie jesteś wcale gorszy, wiesz? Chyba zrobię Ci zakładkę na wyimki, bo to już kolejny raz:) Masakresz - genialne.

      Tantiemy. Cicho! Bo zażąda. Strach pomyśleć, w jakiej formie:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.