poniedziałek, 2 marca 2015

Obowiązek małżeński

...z cyklu "Rozmówki małżeńskie" 

 

Jest rudo. No dobrze, było. Znajdźcie nas :)

Leniwe niedzielne śniadanie. Jedyne takie w tygodniu - nie przy pracy o piątej rano, nie przy komputerze, nie w milczeniu. Ona i On. Płatki, kanapki, kawa i rozmowa. Jej mowa. Mowa. Mowa. Mowa... Pięć minut, dziesięć. Mowa :) Ma teraz (dla odmiany) milczącą pracę, więc...


Ona 
(zreflektowała się i powątpiewa, czy On słucha)

Ale się rozgadałam znowu. Żyjesz Słuchasz?


On
 (je płatki, kiwa głową, znaczy żyje)

Yhy. To należy do moich obowiązków.


PS Na Jej usprawiedliwienie dodam tylko, że jest gadułą, kiedyś pracowała, mówiąc do ludzi kilka godzin dziennie, a teraz - zamiast mówić - czyta. I milczy. Kiedy On jest w domu. Gdy wychodzi, z dziecięciem zostaje Ona. I też za bardzo nie pogada. A niedziela to jedyny dzień w tygodniu, kiedy mogą sobie pozwolić na wspólne zjedzenie śniadania, bo Ona w niedzielę nie pracuje. A w tygodniu musi. Ponieważ należy w ciągu jednego dnia zmieścić dwie prace. I tak się mijają. Będąc w domu.

Się rozpisałam jak zwykle. No i właśnie tak to u Niej wygląda. On jest raczej milczący z natury. Całe szczęście.

Pa!

PS 2 Właśnie mi się za oknem odbywa pierwsza w tym roku wiosenna burza. Z błyskawicami, piorunami, ulewą i nawet gradem. Bossssko! Uwielbiam.

Naprawdę już pa!

24 komentarze:

  1. :))) Ile oni mają obowiązków ....

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana chyba mamy wspólnego męża hihi on też umysł ścisły? . Ja tam mówię mówię i mówię do mojego Marcina i pytam go w końcu" kochanie a Ciebie to nie boli szczęka od tego mówienia?" on kiwając głową w końcu się odzywa i mówi "jeszcze nie " i tyle z jego gadania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci dam wspólnego! :) Mój ci on! Ale że ścisły, to tak, i owszem. A oprócz tego całkiem nieścisły. Omnibus taki, znaczy;) Serio mówię.

      Ale tekst Twojego to się do wyimków nadaje, wiesz?:))) Pozdrów Go!

      Usuń
  3. Chciałabym takiego milczacego😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, Kochana, widziały gały... :)))
      A milczący to on, owszem, jak kiedy. Bo jak mu zależy...

      Usuń
  4. Hahaha! Story of maj lajf! Albo mam męża bigamistę, znaczy się mamy tego samego :) Lakoniczne wypowiedzi, powściągliwość w mowie... A ja też zarabiałam na życie gadając godzinami, więc no. Teraz jestem cały dzień z dzieciątkiem - gdy Połówek wraca z pracy, potrzebuję nieco bardziej dorosłego rozmówcy. Więc no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie? :) Więc no. Wiesz, jak to jest :) Ale jesteś następną, co się pod mojego męża podpina (po Agnieszce) - ja Wam dam!

      Usuń
  5. Kłaniam się.

    Coś mi się wydaje, że jest Ona zodiakalnym Bliźniakiem, któremu trzeba buzię zaklejać plastrem, bądź sobie wkładać stopery do uszu.

    Mój kolega ma gadatliwą żonę. Zwierzył się, że teraz brałby za żonę kobietę, która dobrze gotuje i jest.... niemową.

    Pozdrawia serdecznie
    rozgadany Edi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozgadany Edi jest złośliwy, czy mi się wydaje, hę? :)

      Pozdrawia serdecznie
      milcząca akurat Wiola

      Usuń
    2. Droga Wiolu. Złośliwy, a skądże. Chociaż.... ale tak szczerze.... Jesteś dla mnie wzorem delikatności. Być może stąd takie podejrzenie co do moich słów. Już nie będę zabierał głosu, żeby "czegoś"" nie zepsuć. A tymczasem, pozdrawiam bardzo, bardzo szczerze i serdecznie. Mrukliwy Edi.

      Usuń
  6. Milczenie w czasie burzy jest piękne, istota życia :) do tego wspólnego życia

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że mogę liczyć na piękny komentarz od Ciebie, Małgosiu:) Dziękuję, cenię, Ty wiesz, czym jest piękne życie.
      Ściskam:)

      Usuń
    2. buziaku :* ściskam ciepło :) u nas już wiosennie :)

      Usuń
  7. Ja bym się cieszyła, że jest w stanie odpowiedzieć adekwatnie do treści przekazu. Pełen szacunek, że próbuje nadążać :)

    A imperatyw Onej jak najbardziej usprawiedliwiony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ja też się cieszę. Ale On mi właśnie zgłosił reklamację: że niby przeinaczyłam, że nie tak powiedział. Ja mu na to, że głębia jest (ściema taka, by się odczepił). Ale nie, On tak nie powiedział, a przynajmniej nie tylko tyle. No więc dobra, przypomniał mi to jedno dodatkowe słowo, o którym zapomniałam - słowo! Idę je dopisać. Będzie czerwono. Korekta znaczy. Albo redakcja ;) Auto.

      Usuń
    2. ja czekam w napięciu na korektę :) ciekawam, jak długi monolog poprowadził Szanowny Małżonek :)

      Usuń
    3. No taki :)
      I o ile mnie pamięć nie zawodzi, to powiedziałam jedno i drugie.
      Że monolog? Że długi? Ehem:)))

      Usuń
  8. Omójtypanbuczku.

    Jestem chłopem w swym związku. I stwierdzam to nie po raz pierwszy.

    Nic to. Na blogu babuję i pytluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omójtypanbuczku - cytuję;) - to już nawet nie dżendery, to coś o wiele gorszego. Normalnie strach się bać:) I całe szczeście, że pytlujesz, na zdrowie - dla Ciebie i dla nas.

      Usuń
  9. Faktycznie, zarobiony ;) do obowiązków dodałabym jeszcze oddychanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boski jest. Ale naprawdę. A zarobiony tak, że ledwo oddycha :)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.