niedziela, 3 maja 2015

Wnętrze minimalistyczne. Firany i rolety

...z cyklu "Slow homing"


Minimalistyczne, ale takie naprawdę minimalistyczne, podejście zakłada, że człowiek, tym bardziej jego dom, a konkretnie okno, może się najspokojniej w świecie bez firan, a nawet bez rolet, obejść. Dom się bez nich nie zawali, zimno nam bez nich nie będzie, nie siedzimy na nich, nie śpimy, nie myjemy się w nich ani nie gotujemy. I w skrajnym przypadku moglibyśmy bez nich spokojnie egzystować, posiadając to minimum, jakim jest wsparty na czterech ścianach dach nad głową.




Moglibyśmy. Jednak podejście funkcjonalne - a takie w rzeczywistości przyjmują tak zwani minimaliści - zakłada możliwość, a może nawet konieczność, uzupełnienia oddzielającego nas od świata (albo też otwierającego nas na świat) okna o firanę, zasłonę czy też roletę. Nie bez racji.

Chcąc mieć mało kłopotliwe i niewymagające uwagi przesłony w oknach, dobrze jest się zawczasu nad problemem pochylić i - jak wszystko w domu - porządnie przemyśleć oraz zaplanować.

Materiał na firany. Bywają firany z woalu, tiulowe lub z koronki. Prasowania i krochmalenia nie wymagają tylko tiulowe, które się po prostu pierze i na mokro rozwiesza. To plus, ponieważ z reguły firana ma sporą powierzchnię, której każdorazowe prasowanie... napawa mnie przerażeniem. Ale z drugiej strony tiulowe "zbierają" w sobie o wiele więcej kurzu niż inne i trzeba je częściej prać. Coś za coś. Z kolei po firanach z woalu kurz się trochę bardziej niż po innych "ześlizguje" i każdorazowe ich odsłonięcie nie skutkuje napadem kichania. Natomiast ich prasowanie po praniu... ale o tym już było:). Koronkowe to jest luksus, na który mało kogo stać, więc można sądzić, że jak już kogoś stać, to stać go również na zatrudnienie fachowców do ich nieskutkującej zniszczeniem pielęgnacji. Która jest czasochłonna i trudna. Kto dziś umie krochmalić?

Miejsce na firany, sposób mocowania i forma. Niby to oczywiste: miejscem na firany jest okno. Tak, tak... Tylko która jego część konkretnie? Bo można firanę upiąć fantazyjnie (dziś mawia się: wystylizować:) pod sufitem, zyskując rzucającą się w oczy ozdobę nadającą ton całemu wnętrzu. Można skromnie zawiesić tuż nad ramą, ograniczając się do zmarszczenia materiału przy pomocy taśmy ściągającej. I można nakleić patyk do zazdrostki bezpośrednio na ramę, a następnie uszyć prosty panel z tunelem i w ten sposób przesłonić wyłącznie szybę. Wtedy otwarcie okna nie wymaga naruszenia całej misternej konstrukcji, bo firana "otwiera się" wraz z nim.

Mniej więcej takie możliwości. Każda ma zalety oraz wady. Biorąc jednak pod uwagę jak najbardziej minimalistyczne i funkcjonalistyczne założenia, należy przeanalizować kilka z nich.

Założenie pierwsze: jak najzdrowiej dla alergika. Materiał - woal. Forma i sposób mocowania - panel na zazdrostce naklejonej na ramę.
Założenie drugie: jak najmniej pracy. Materiał - tiul. Forma i sposób mocowania - firana na taśmie ściągającej przypięta do karnisza nad oknem.

Połączenie najgorsze dla zdrowia i najbardziej pracochłonne (choć bywa, że najpiękniejsze) - poupinany fantazyjnie hektar woalu zawieszony tuż pod sufitem. Dlaczego? Ponieważ fantazyjne upięcie to najczęściej poziomo "leżące" fałdy, w których już po tygodniu widać osiadły kurz. Skoro kurz, to i pranie. A po praniu prasowanie. Materiału jest dużo, więc podczas prasowania zwisa z deski i równie fantazyjnie jak w oknie, wije się po podłodze, a że się elektryzuje, zbiera każdą drobinę, która - niewidoczna na podłodze - bardzo wyraźnie się prezentuje na świeżo upranej firanie. I spróbujcie ją stamtąd strzepnąć!

Dokładnie w ten sposób analizowałam wszystkie za i przeciw, planując firany w moim nowym domu. Wyszło na to, że założę skromne panele z woalu.




Łatwo się zdejmują, łatwo piorą, łatwo na sznurze do suszenia rozwieszają. Po wyschnięciu wymagają co prawda prasowania, ale ten jeden minus zaakceptowałam, ponieważ mają stosunkowo niewielką powierzchnię i w związku z tym nie sięgają podłogi. Woalu nie da się powiesić na mokro - mimo prania na programie do jedwabiu widoczne są delikatne zagniecenia, więc trzeba suszyć i prasować. Koniecznie chciałam panele, aby uniknąć karniszy nad wnękami okiennymi. To miejsce było mi bowiem potrzebne do zawieszenia rolet.




Rolety. Dawniej wieszano je nad wnękami okiennymi, czyli tam, gdzie się znajdują rolety w moim domu. Później zaczęto przymocowywać ich stelaże do ram. A to wymaga naruszenia struktury całej ramy. Dla mnie nie do przyjęcia. Roleta, choćby nie wiem jak potrzebna i funkcjonalna, to jednak nadal tylko roleta, w pewnym sensie ozdoba. Okno natomiast stanowi integralną, i przez to nienaruszalną, część ściany zewnętrznej. Z założenia ma żyć dłużej niż roleta, którą może przyjdzie mi kaprys wymienić, przenieść w inne miejsce, a wtedy co? Zostanę z dziurami w ramie na wieki. Istnieją stelaże przylepiane do ram, ale wiem z pewnych źródeł, że się nie sprawdzają, gdyż odpadają. Na przykład pod wpływem ciepła latem, kiedy plastikowa rama nagrzewa się od słońca. Zazdrostka z woalem też odpada, ale rzadziej, gdyż prawie nic nie waży. Stale mam zapasowe przylepce. Zatem trzymam się zasady nieniszczenia elementów z założenia trwalszych i ważniejszych przez elementy pełniące funkcje podrzędne, choć także istotne. Staram się zapewnić jak największą funkcjonalność rolet bez naruszania struktury okna. I po takiej analizie wychodzi mi, że najbardziej optymalnym miejscem umocowania ich stelażu jest ściana tuż nad wnęką okienną. Tam gdzie zwykle znajduje się karnisz. W razie czego dziury po mocowaniach da się zalepić gipsem.

Tak właśnie splatają się dwa czynniki decydujące o zawieszeniu firan-paneli na przyklejonych do ram zazdrostkach, które, nie wymagając karnisza, robią tym samym miejsce na zamocowanie rolet.


Roleta balkonowa wyglądem przypomina...

...płytki obudowujące komin naprzeciw niej


Wygląd rolet. Jak najbardziej neutralny, w żadnym razie nie aktualnie modny, nie intensywny w barwie, ponieważ roleta to nie zasłona czy firana i nie zmienia się jej tak często (choć moje firany wiszą, aż się rozpadną). Po opuszczeniu stanowi istotny element wnętrza, więc nie może od niego rażąco odstawać. Ma pasować do każdego rodzaju obrusa, do każdego koloru poduszek, do zmieniających się w czasie bibelotów. I ma się nie brudzić. Co w praktyce oznacza, że kurz ma być na niej możliwie najmniej widoczny. Oraz że "znaki czasu", takie jak stopniowe żółknięcie i blaknięcie, nie będą raniły oczu patrzących, ale wyglądały nad wyraz dyskretnie, czyli będą równomiernie rozłożone na całej powierzchni. Taki efekt w największym stopniu zapewnia materiał bez wzorów, ale też o nie do końca jednolitym kolorze, bardzo delikatny melanż wpadający w szarości lub beże. Brzmi niezbyt ciekawie, ale jeśli ma się nie znudzić (a nie może się znudzić) po roku, a w dodatku pasować do wszystkiego, jest konieczne.

Pewną alternatywą dla rolet są zasłony. Dają więcej swobody aranżacyjnej - można je zmieniać wraz z pokryciem kanapy i w ten sposób co jakiś czas znacząco odmieniać wnętrze. Wymagają jednak prania (i prasowania!) tak częstego jak firany, a przy ich powierzchni to - w porównaniu z przecieraniem z kurzu rolet - za wiele zachodu, jak dla mnie. Dlatego z nich zrezygnowałam.

A rolety dobrałam takie, aby, rozwinięte w dzień, przepuszczały jednak delikatnie światło, zaś wieczorem skutecznie chroniły przez wzrokiem podglądaczy.

20 komentarzy:

  1. fajnie wszystko opisałaś, trzeba wszystko dobrze przemyśleć co się chce mieć i jaki klimat dzięki temu uzyskamy, trzeba pamiętać to co ładne wymaga większego zaangażowania :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to już jest w życiu, niestety. Ale warto szukać własnego złotego środka :)

      Usuń
  2. Twój sposób na okno jest niesamowicie wygodny.U nas rolety są zewnętrzne -też dobre rozwiązanie z tym że jak zasłonisz to ciemno jak w... A co do firanek wieszam takie zwykłe nylonowe jak za starych czasów bo nie lubimy się z sprzętem do prasowania.Koronkowe firany robiła na szydełku moja mama jeszcze w domu leżą w szafie.Mama mówiła mi że po wykrochmaleniu nie prasowało się ich ale zanosiło do kogoś kto miał ramę na firany?!? I one tak schły rozpostarte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że obiło mi się o uszy takie coś do rozciągania koronek? Z obrusami też tak działano podobno. I powiem Ci, Wiola, że na prawdziwe koronki to bym się skusiła. Są klasą same dla siebie, bez dwóch zdań.

      Usuń
  3. Rolety też mam, w miarę tanie i łatwe do montazu. Wada - zacinanie się i wypadanie sznurków. Ogolnie polecam. Remigiusz RW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak miło Cię tu widzieć w komentarzu :)))

      Przyznam Ci się, że rolety kupiliśmy dość drogie i solidne, więc przez siedem lat stale używamy i są bez zarzutu. Szerokie na całe okno, nawet balkonowe - nie wygięły się. Opłaciło się więc nie oszczędzać na nich.

      Usuń
  4. jestem tu jestem :), czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam miec firanki w domu, ale musza one byc delikatne, takie zeby nie przeslanialy mi calego swiata i zeby nie wygladaly na ciezkie. Moja mama miala w domu ciezkie firany a ja przeciwnie.

    Zapraszam do siebie http://czystakartazycia.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania, delikatne firanki to piękna ozdoba. Ja też nie lubię, gdy przesłaniają mi widok, bo mam ładny, ha! Się pochwaliłam, ale to i tak widać na fotkach u mnie :) Pozdrawiam, fajny masz blog :)

      Usuń
  6. Ja zawsze mam problem z tego typu "dodatkami". Rolety mam tylko w oknach dachowych a firanki w zwykłych a więc nie było problemu z karniszem i roleta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dachowe mam tylko w górnej łazience, więc bez rolety. Leżę w wannie pod gwiazdami :)

      Usuń
  7. Wybacz,że dopiero dziś dotarłam tu by przeczytać:) . Znowu choroba zapukała do naszych drzwi Jasio od wczoraj na antybiotyku a ja od 3dni zapalenie spojówek i ciągły ból lub drapanie w gardle:( . Widzisz ile można się dowiedzieć od Ciebie:) . Teraz będę wiedziała co latem kupić by nie musieć prasować firan bo mnie szlak jasny trafia jak to muszę zrobić. Zazdroski mam koronkowe u Jasia i w kuchni,ale zapłąciłam jak za zboże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że dopiero dziś dotarłam, by Ci odpowiedzieć. Robota pochłania cały mój czas i sprawy domowe. Mam nadzieję, że już jesteście zdrowi z Jasiem. Ściskam cieplutko!

      Usuń
  8. :) zawsze z przyjemnością :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zawsze z radością Cię tu widzę :) Dziękuję!

      Usuń
  9. Ja zawsze mam dylemat: zwiewne i delikatne firanki czy chroniące Cię przed ludzkim wzrokiem porządne rolety. W moim mieszkaniu postawiłam jednak na firanki i zasłony. Wydaje mi się, że pomieszczenie wtedy zyskuje na klimacie. Z drugiej strony jak będę kiedyś budowała dom to dwa razy się zastanowię jeszcze co wybrać.
    Naprawdę dobre porady
    Pozdrawiam Cię
    Ania G.

    --------
    http://london-lavender.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że można mieć i jedno i drugie. Mamy rolety przyklejone do ramy okna, nie odpadają, nie ma śladów po zdjęciu, a nie były z najwyższej półki cenowej. Okna białe i obudowa rolet również. Gdy zwijam je na dzień, w ogóle ich nie widać, bo tuba rolety stapia się z ramą okna. Do tego mam zwiewne i lekkie firanki na karniszach. Nie wiem, co to za materiał, są bardzo naturalne, pranie zajmuje pralce 30 minut, nie wymagają prasowania :)

      Usuń
    2. Ania, zgadza się, zasłony są klimatyczne. Uległam jednak swej niechęci do "obrabiania" domu i poświęciłam część jego urody dla własnej wygody :)
      Bardzo dziękuję za odwiedziny i dobre słowo. Potrzebuję go, naprawdę :)

      Usuń
    3. Owly :), szczęściara z Ciebie, bo tam, gdzie widziałam takie rolety, one wciąż spadały. Twoje okna muszą wyglądać naprawdę pięknie, chciałabym podejrzeć :) A jeśli chodzi o materiał, z którego masz firanki, to naprawdę mogłabyś się przyłożyć, Kochana, i sprawdzić go, a następnie litościwie się tu podzielić tym genialnym wynalazkiem, bo chętnie przestałabym prasować własne firanki. Ściskam! I czekam ;)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.