niedziela, 21 czerwca 2015

Kosz słomkowy (?)

...z cyklu "Co w szafie piszczy"


Co prawda zabawę w marudzenie o ciuchach skończyłam z ulgą po roku eksperymentu z niekupowaniem, i to skończyłam już dawno temu, a nawet - jakże szumnie ;) - podsumowałam, o TU, ale jednocześnie, na wyraźną prośbę, obiecałam wrzucić fotki, gdy tylko coś nowego pojawi się w mojej szafie.


Słowo się rzekło, kobyłka u płotu, a koszyk na ramieniu, ha!


Stary, o taki, kupiony za 20 zł na wyprzedaży w Carrefourze, po czterech - albo nawet pięciu - latach porozrywał się w środku na strzępy, wybrudził się okropnie (a wyprać czegoś takiego ni odplamić nie sposób), zatem bez żalu i bez wyrzutów sumienia (moich oczywiście;) wylądował w śmietniku w końcówce ostatniej jesieni. A ja zaczęłam czekać na, co tu dużo mówić, ofertę lidla lub biedronki w tej sprawie, bo wiem, że takie rzeczy dają tam za pół ceny.

Tak, tak, jasne, należy kupować u lokalnych producentów za dwa razy większe pieniądze, bo to etyczne. Wiem. Racja. Ale należy też płacić za wykonywaną pracę dwa razy więcej, by pracownik dysponujący fachową wiedzą (tak, tak, cóż za skromność ;) nie musiał dniem i nocą siedzieć przy kompie, a w efekcie zarobić tyle, że wystarczy mu na połowę rachunków, połowę jedzenia i połowę tych ubrań dla dzieci, których nie mogą one odziedziczyć po starszym kuzynostwie. Na połowę, ponieważ na drugą połowę tych wydatków zarabia Druga Połowa. Moja ;) Ubrania, torebki i inne fanaberie obydwu Połów już od dawna znajdują się w galaktyce od naszego życia tak odległej, że nie sposób ją dostrzec i przy pomocy teleskopu Hubble'a. Ot, i cała geneza "minimalistycznego" cyklu o szafie :))) Ten uśmiech nie jest promienny ;) Jest gorzki. A może i zgryźliwy. Taki dzień. Sorry.

Ale co tam, już nie będę narzekać, skoro - zamiast za co najmniej 60 (takie ceny widziałam na wystawach) - udało mi się dostać koszyk za niecałe 30 złotych. Więc jest! I cieszy. I będzie cieszył długo, gdyż dom opuszcza się rzadko, oj rzadko, każdą wolną od opieki nad dziecięciem chwilę poświęcając na niezwykle satysfakcjonującą, miłą i przyjemną, co z tego, że mrówczą i mało płatną, pracę. Obnoszony po świecie raz czy dwa razy w tygodniu przez godzinę - góra! - prędko się zniszczyć nie może. Chyba że gwałtownie. Za sprawą siły wyższej jakiejś.

Ale tego nie przewiduję, nie jestem wróżką, tylko redaktorką ;)

Hurra! Mam koszyk i się z niego cieszę niezmiernie. Naprawdę :))) I teraz nie uśmiecham się już zgryźliwie.

19 komentarzy:

  1. Koszyk cudny! Właśnie takiego mi się chce od kilku lat i jeszcze nie udało mi się tego pragnienia zrealizować. Bardzo Ci w nim do twarzy:) A żeby rozjaśnić troszkę ten zgryźliwy grymas (dobrze Cię rozumiem...), po czterdziestce ta odległa galaktyka przybliża się:) To już taki czas, gdy dzieci noszą ubrania przez więcej niż jeden sezon i mniej się brudzą:) I jedzą to, co się im podaje:)
    Przytulam Cię mocno, aby rozświetlić te mroki, które zaciągnęły się chmurami nad Tobą!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się przytulam :))) Ha! Po czterdziestce jestem już dwa lata. Oj. Ale przynajmniej bardzo lubię tę swoją robotę, bo gdyby było inaczej, to... lepiej nie mówić. Dzięki za ciepłe słowa i otuchę, jaką mi przyniosłaś swoją wizytą tak od razu, Moniko :))) Całuję!

      Usuń
  2. O kurcze! Fajny. A ja zapinkalam z bawełnianymi ekotorbami ostatnio, bo moja torebka postanowiła zrobić kaput. I nawet bym sobie mogła kupić nową, ale nic mi się nie podoba. A na koszyk nie wpadłam. Od dzisiaj się rozglądam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Biedronce właśnie rzucili fajne koszyki i kapelusze właśnie nabylam jeden ;-)

      Usuń
    2. Koszyk to jest klasyk. Zwłaszcza taki fason. Normalnie mała czarna wśród toreb na lato ;) Ania, jak kupisz, to pokaż :)))

      Usuń
  3. Ale takie kosze są idealne latem :) Miałam całkiem podobny, ale gdzieś się zawieruszył. Chyba zostawiłam u rodziców ? hmmm ... Tak czy siak , jest wygodny na zakupy i spacery po mieście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealne :) Ja to bym najchętniej nosiła cały rok. I szczerze mówiąc, przestaję dopiero wtedy, gdy już jesienną kurtkę ubieram, a lata żal mi okropnie. Co do wygody - jest lekki sam w sobie, więc w ogóle nie czuć, że coś dynda na ramieniu :)))

      Usuń
  4. Koszyk fajny bo przepastne i głębokie jego czeluście jak widać.A do tego sprawia Tobie radość to uśmiecham się i ja,:))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepastne i głębokie czeluście nie są niestety zapinane, więc trzeba uważać, co się w nie wrzuca ;) Ale fakt, jest radocha :)))
      Wiolina, jesteś Nadzwyczajna, wiesz? :))))))))))))))))

      Usuń
  5. też lubię takie przedmioty od serca. Życzę aby służył Ci równie długo i dobrze co poprzednik :)

    Czerwoną wstążeczkę uwiąż, bo ci go pozazdrościmy, taki fajny (to tak dla żartu ...:)
    Niech Ci dobrze służy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwona wstążeczka bardzo by do niego pasowała, całkiem serio. Bardzo lubię czerwony, normalnie jak coś jest czerwone, to od razu wydaje mi się ładniejsze :) Moja siostra kupiła dla siebie taki z dwoma czerwonymi pasami i piękną czerwoną podszewką. Szczerze mówiąc, ten jej bardziej mi się podoba :)
      Dziękuję, Alis, bardzo :)))

      Usuń
  6. ja jestem takim kruszynkiem, że nigdy nie mogę sobie pozwolić na takie fajne, pojemne torby :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kruszynku :))))) Nie smuć się! Moc uścisków!

      Usuń
  7. A ja mam pełną (aż za bardzo szafę) i sporo torebek, aczkolwiek nie z najwyższej półki, gdyż nigdy mnie metki nie kręciły. Kupuję głównie na Allegro, gdzie za kilka, góra kilkanaście zł można nabyć fantastyczne, nowe rzeczy, o używanych, choć w dobrym stanie, nie mówiąc. Koszt przesyłki to pikuś, zwłaszcza, jeśli od jednego użytkownika nabywa się parę artykułów. Gorąco polecam Allegro. :)

    A co do "etycznych zakupów", to pozostaje mi tylko poradzić lokalnym sprzedawcom, by zaczęli konkurować jakością, skoro ceną nie mogą.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jeszcze nigdy nie miałam takiego koszyka, wyglada fajnie, podoba mi sie, ale czy nie zaciąga bawełnianych dzianin? Pozdrawiam i życzę wielu śmiechów tego lata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Czy zaciąga? Do tej pory jeszcze mi niczego nie zaciągnął. Ale to możliwe w przypadku jakiejś delikatniejszej bluzeczki. Z drugiej strony nawet najgładsze torebki mechaciły mi bawełnę, więc straty są nie do uniknięcia, jak sądzę.
      Także życzę radosnego lata!

      Usuń
  9. Ostatnio widziałam koszyki w Lidlu chciałam kupić,ale myślę sobie chyba wolę dziecku kupić piżamkę no i upiłam piżamkę . Jakoś przez ostatni rok gdy mąż studiował,nie brał nadgodzin bo nie było kiedy to ciężko mi było kupić coś dla siebie z jednej wypłaty:( . Już na dniach jadę do teściowej tam na mnie czeka worek firmowych ubrań od jej szefowej(lekarki) więc będę miała odświeżoną garderobę . Pochwalę się jak wrócę co dostałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Ciebie, Agnieszka, to jest mama idealna :) Udanych łupów :))) Czekam na Ciebie, wypocznij, korzystaj z pomocy przy małym :)))

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.