czwartek, 4 czerwca 2015

Same (c)hu(ó)czą tylnojęzykowe albo jak spławić własną matkę, mając dwa lata i miesiąc

...z cyklu "Uroda życia"

 



Ich Dziecię
To jeś auko.

Ona
Auto.

Ich Dziecię
To jeś auko.

Ona
(dużymi literami)
Powiedz: au-to.

Ich Dziecię
(Też dużymi litrami)
Au-ko.

Ona
Tak samo, jak mówisz: "to jest", powiedz: "au-to".

Ich Dziecię
(Głośno i wyraźnie)
Siamochók.

(Za oknem warkot).

Ich dziecię
Pam nie kosi tawy. Toś sijechał.

Ona
(Jest szansa, jest szansa!)
No tak. A co to przyjechało?
(W głowie: tu cię mam! Teraz nie masz wyjścia, powiesz: "auto"!).

Ich Dziecię
Ciocia?

17 komentarzy:

  1. :) piękne

    mój syn na śrubokręt, mówił cukroment i nie wiem skąd to skojarzenie. Po wielu, tygodniach wysiłków, w tym przyjaciółki, która jest logopedą... Dialog mniej więcej wyglądał tak:

    - Powiedz, śrubokręt.
    - Nie, cukroment.
    - No proszę.
    - Mogę powiedzieć wkrętak.

    I dodam, że wszystkie inne słowa wymawiał bardzo starannie, chociaż niektórym nadawał zupełnie inne nazwy.

    A córka przez długi czas prosiła nas abyśmy kupili jej blumkę :*

    - A co to jest blumka?
    - No blumka do blumbania.

    aaa

    i kiedy byłam z nią we Wrocławiu i przechodziłyśmy obok sklepu muzycznego, podbiegła do szyby i krzyczy do mnie wskazując palcem:

    - Mamo, mamo, blumka, kup mi blumkę

    No właśnie, chodziło o gitarę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inwencja dzieciaków jest nieograniczona. Szkoda, że jako dorośli sporo z niej tracimy. A wiesz, że jak się tak zastanowić, to gitara klasyczna faktycznie taki blumkający dźwięk wydaje ;) I kupiłaś? A synek spryciarz ;)

      Usuń
    2. Tak, kupiłam jej gitarę, bo to był czas perturbacji z celiakią i jeździliśmy do kliniki na różne biopsje i w taki sposób chciałam jej wynagrodzić wszystkie cierpienia :*

      Usuń
    3. Przez chwilę... jak to z pocieszajkami :(

      Usuń
  2. No przecież oczywiste że ciocia:) Dialog świetny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapisuj w specjalnym zeszycie. Za dwadzieścia lat pękniesz ze śmiechu :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisuję. Mamy takie od starszaków. Może kiedyś jakiś wpis powstanie :)))

      Usuń
  4. Piękne! Ale tę inteligencję przecież musi po kimś mieć, prawda? a wiadomo, że nasze dzieci mądrość mają po mamusi... :)
    Mój starszy syn z wielkim entuzjazmem krzyczał" "Ma-a!" kiedy widział kosiarkę. Miał taką fazę, że kosiarki były dla niego jak siódmy cud świata.
    Natomiast słowo "uua" długo rozgryzaliśmy. Wypowiadał je zawsze z jakimś takim zachwytem i zadziwieniem. Nie przyszło nam do głowy, że chodziło o "wodę" w postaci rzek, jezior, mórz i oceanów:)))
    Pozdrawiam cieplutko, a tą małą gwiazdeczkę pozwalam sobie uściskać:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inteligencję po mamusi ;) No ba! Uua!!! Kosiarki rządzą. Moje najstarsze miało wózek dla lalek, taki mały, plastikowy. To zamiast lalki wozić, jeździło po trawnikach i kosiło ;) Ale to już naprawdę stare dzieje.

      Mocno Ciebie i Twoją Rodzinkę pozdrawiam i całuję!!!

      Usuń
  5. Ha,ha,ha!

    Podstępna matko, strzeż się podstępów, mniej będzie obciachu, jak młoda będzie Ci szabelkę z pobłażaniem wytrącać :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaa, my mamy dzieci w podobnym wieku, mój ma 21 miesięcy! Ależ mnie to ucieszyło :)
    Tymek też mnie zagiął kilka razy. Największe hity:
    - Kto daje mleko? - Mama!
    - Jak mama ma na imię? - Pimpuś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i weź tu, człowieku, zdąż za taką logiką ;)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.