piątek, 17 lipca 2015

Motyle w brzuchu. 16

...z cyklu "Dyrdymałki" albo "Uroda życia" 

 


Niektórzy to są jacyś dziwni. Niektórzy postępują nie po kolei. Choć od zawsze uważają inaczej, koniec końców robią całkiem odwrotnie. Jak jakieś stare ciotki.


"Najważniejsze, aby był dobry, robotny i nie pił. Aby był uczciwy. Reszta przyjdzie później". Czyżby? A motyle w brzuchu? A zakochanie? Namiętność? I co ze słynnym porozumieniem dusz?

Reszta przyjdzie później. Jak? Może tak, że gdy bez tych motyli wypatruje się kogoś, kto jest "dobry, robotny i nie pije", i jeszcze jest uczciwy, to jest to sensowne, bo on potrafi wzbudzić tę namiętność? W dodatku na zawsze. Tak, że ona nie opadnie i się nie wypali. A nawet przeciwnie - z każdym rokiem będzie coraz większa. Coraz bardziej zdziwiona, że jeszcze ma się czym żywić. I coraz bardziej zachwycona, że ma. Dlatego wciąż większa.

Bo jeśli dobry i uczciwy, to nie zawodzi i nie przestaje się troszczyć. Jeśli robotny - nie miga się od obowiązków i nie mówi, że "pomaga", bo uważa je za swoje. Gdy uczciwy - dotrzymuje tej przysięgi, co ją złożył "na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie". Nie mówiąc o rozglądaniu się na boki. Czy nie takich cech wyglądamy u facetów, czekając na motyle w brzuchu? Czy nie w takim człowieku chcemy się zakochać? Chyba właśnie w takim. A czy to czasem nie jest owo słynne porozumienie dusz? Jeśli on jest taki, jaki chcemy, żeby był, ponieważ uważa, że taki powinien być, a zresztą chyba nawet nic nie uważa, bo nie musi, gdyż taki jest, i już? Z takim człowiekiem nawet niepokonalne różnice chce się w sobie akceptować. Z takim facetem to, że problemy się rozwiązuje, a nie z ich powodu rozstaje - wydaje się oczywiste i nawet nie trzeba o tym mówić. Z takim mężem można po prostu wszystko. Przez wiele, wiele lat.

Niektórzy to są jacyś dziwni. Niektórzy postępują nie po kolei. Niektórych całe życie kręci facet "dobry, robotny i uczciwy". I tylko trochę pijący. Wino do kolacji przy świecach. Piwo do meczu;)

Niektórzy uważają, że to może być sposób na wieczne motyle w brzuchu.

20 komentarzy:

  1. myślę, że to bardzo racjonalna postawa "dobry, robotny i nie pije"
    rzadko jednak realizowana w praktyce, jeśli chodzi o stan zakochania się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko ;) A w dodatku jak kogoś ocenić? Ja po prostu miałam szczęście.

      Usuń
  2. W końcu ważne są motyle, a może miłość? A w końcu dobry mąz to skarb, i nie sposób się w takim nie zakochać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie o to mi chodziło :) Nie sposób się w takim nie zakochać :)

      Usuń
  3. Ach Wiolu motyle wlatują mi całym stadem gdy słyszę to wyświechtane,, kochanie w porządku?A może chcesz kawy?Ja dziś pozmywam,ty odpocznij.Bo on taki że ja właśnie z nim chcę trwać nawet w bezruchu:) Chyba gdyby takie było kryterium wyboru partnera rozczarowań też by było mniej.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściary z nas, co nie? Imienniczko :))) Całuję!

      Usuń
  4. z czasem jest tylko gorzej... znam takiego dobrego, robotnego, a kiedy wraca do domu, no musi przywalić, bo inaczej dzień stracony. A ciotki powtarzają, nie jęcz, pracuje, pieniądze przynosi. Koszmar

    uśmiechy posyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że zastanawiałam się, czy nie zacytować innej mądrości ciotek? Takiej: "Aby nie pił i nie bił". Ale się powstrzymałam, bo jakoś głupio mi było i pomyślałam, że fakt niebicia wynika chyba z bycia dobrym. Z przestępcą nie należy mieszkać, należy go oddać tam, gdzie należy. I się nie cackać. To w ogóle poza dyskusją :)
      Ściskam Cię!

      Usuń
  5. Wiolu, zaczytałam się.... Wiesz, wydaje mi się, że mądre motyle potrafią odróżnić tego właściwego, bo przy niewłaściwym bardziej powodują ból w brzuchu niż przyjemne łaskotanie. Podpisuję się pod Beatą, że dobry mąż to skarb! i dołączam do Klubu Szczęściar, bo po dziewiętnastu latach małżeństwa wciąż patrzę na mojego męża maślanymi oczami dwudziestolatki, a nasza dojrzała namiętność smakuje o niebo lepiej niż dwadzieścia lat temu ;)
    Ściskam Cię bardzo mocno, Szczęściaro! A Twojego męża pozdrawiam:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem witaj w Klubie, Szczęściaro :) Bo tak naprawdę to jest wszystko kwestią szczęścia, a potem obustronnej szczerej woli. A o nią to chyba w życiu najtrudniej. I brzuch boli zamiast przyjemnie łaskotać.
      Mąż bardzo dziękuje i serdecznie odpozdrawia :) Uściski od nas dla Was obojga :)))

      Usuń
  6. Słonko ja wpadam się przywitać :) jak tylko odpocznę to nadrobię zaległości:) . Dopiero wróciłam z wakacji po 10godz spędzonych w autobusie piję kawusię i zaglądam do Ciebie jako pierwszej na bloga tak tęskniłam:). Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się cieszę, że wróciłaś :)))
      I jak to szybko zleciało! Czy to już 6 tygodni minęło? Trudno mi uwierzyć. Też nie mogłam się już Ciebie doczekać :))) Całuję!

      Usuń
  7. Kochana 3.5tyg byłam przyjechałam sama bez Jasia do męża i teraz we dwoje w piątek jedziemy na 2tyg do Jasia ,ale już będę miała laptop ze sobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja to w takim amoku, tak mi mija dzień za dniem, że już nie zauważam dat ani tygodni. Czyli miałam rację, że mi się nie zgadzało! ;)))
      Ale Jaś został sam i Cię puścił? No, no! Bohater z niego :)

      Usuń
    2. Czy mnie Jaś puścił? wiesz ja uciekłam od niego pod osłoną nocy:) bo autobus miałam o 1 w nocy:) i tak samo wróciłam z mężem . Jasia mina po przebudzeniu bezcenna nie wiedział co się dzieje wieczorem był sam z babcią teraz wstał a tu rodzice:)

      Usuń
  8. Hmmm... Do łóżka poszłam na "motyle w brzuchu". Za mąż wyszłam za obrazki motylego króla, w których występowały dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to bielinek kapustnik był czy paź królowej? Się pytam, jakby nie wiedziała ;)

      Usuń
    2. Kochana, nawet bielinki teraz na wyginięciu. Serio, serio. A ten to paź, jasne, że paź.

      Skoro ja przecież królowa. Pamiętasz... "Ja... Królowa.". Z mocą. Mocą.

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.