poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Ile?

...z cyklu "Rozmówki rodzinne"

 

To całe gospodarstwo nie może stać w zabawkach, o nie! Jego miejsce jest w kuchennych szafkach

Późny poranek przy składaniu prania. Dziecię podaje kawę na ławę. Plastikowe filiżanki, takiż imbryk, spodeczki, dzbanuszek. Oraz cukierniczka. I łyżeczki, czyli miarki z mleka w proszku.


Matka milczy. Dziecię mówi.
Matka milczy i skarpetki składa. Dziecię mówi i spod oka spogląda.

Sypie miarką cukier do filigranowej filiżanki.
 
Jaź, dwa, trzi, cziejy, tięć, sieś...

Patrzy podejrzliwie na matkę, pochyla się, spogląda w oczy.

Ije mam jeście jiczić? Sieden? Osien?

20 komentarzy:

  1. Matko, nie milcz! Podziwiaj :))) Pij słodką kawę "nic" z filiżanki czerwonej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ piję, piję! Aż paszczą mlaszczę ;) I że ono czeka na me odpowiedzi, złudzeń nie mam, o nie! To monologi są ;) Grunt, by była publiczność. I to niekoniecznie ;) Urlopujesz się jeszcze, Beatko? :)

      Usuń
    2. Nie-stety :( urlopu tylko dwa tygodnie, a i tak wróciwszy wczoraj utonęłam pod stertą spraw czekających na mnie. I już wczoraj zasypiając myślałam co dziś MUSZĘ. Urlop znów w sferze marzeń przyszłorocznych. Dwa tygodnie na cały rok to jednak bardzo mało.

      Radości codziennych morza życzę Ci Wiolu :)

      Usuń
    3. Mało, mimo że pozostają dobre wspomnienia pod przymkniętymi powiekami i szum lasu w uszach, gdy siedzi się za biurkiem, a zza okna dobiega mało kojący, choć też szum, ulicy :)

      Dziękuję, Beatko, akurat teraz staram się nie utonąć w morzu tej radości i tylko zastanawiam się, kiedy natrafię na mieliznę :) Pewnie już niedługo, bo tak to zwykle bywa.
      Serdeczności!

      Usuń
  2. Coś pięknego takie rozmówki.Kawka wg.twojej córeczki jest w myśl zasady że cukier krzepi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. a jak już pięknie liczy i to się liczy!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Kiedyś napiszę, ile to moje dziecię ma nóg i rąk :)

      Usuń
  4. Matko i córko, nigdy nie serwowałaś kawy w minifiliżankach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, serwowałam :) Ale to dłuższy monolog był, bo dziecię me najmłodsze gadatliwe po mamusi. Dlatego sobie milczałam, ciekawa, co powie. I mówiło, oj, mówiło... I wcale mu milczenie mamusi nie przeszkadzało ;) A wręcz przeciwnie! A matka bała się drgnąć, by nie spłoszyć tych kwiecistych wywodów, co aż się prosiły o nagranie. Piętnaście minut łykania śmiechu - dasz wiarę, Małgosiu? :)

      Usuń
    2. Dam, też miałam wspaniały serwis do kawy :)

      Usuń
    3. He, he, a ja miałam zestaw narzędzi, półmetrową wyścigówkę oraz ciężarówkę :)

      Usuń
  5. Pij i słuchaj co małe mówi bo teraz jego mowa jest najbardziej słodka:) . U nas liczenie to jeden,raz,trzy,pięc,siedem,osem,dziewiec,dzesiec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem :) A z tym liczeniem to różnie bywa... Matka milczała, bo chciała usłyszeć, dokąd dziecię da radę. I akurat się udało do ośmiu :)

      Usuń
  6. o matko, aż mi się chce dziecka młodszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, a ileż to roboty? ;) Normalny objaw, nie? Taka chcica ;)

      Usuń
  7. parsknęłam śmiechem Dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.