niedziela, 2 sierpnia 2015

Niemetafora

...z cyklu "Uroda życia" albo "Dyrdymałki"

 


Bo ile razy można wzdychać, że dwadzieścia metrów ode mnie dzięcioł w drzewo stuka, że furgoczą prawie przy uchu skrzydła leśnych ptaków, gdy się nagle spośród gęstych gałęzi wzbijają? Że wychodzą na łąkę sarnie rodziny, że lis kuma się z bażantem na wyciągnięcie ręki, że piszczą, gwiżdżą, że świergoczą? Że gdy zawieje, to i zaszumi szelestem najróżniejszych liści? Że inny jest szelest tych niewielkich, a cienkich od tych, co grube, ciemne i duże? Że pohukuje spośród gęstego starodrzewu sowa, sówka, puchacz? Że szare kaczki po sadzie sąsiada wędrują, że kwaczą, że kury, że kogut? Że on seriami pieje, a one gdaczą? Że indyki gulgoczą, że leśne zające w gęstą trawę łąki o świcie wybiegają? Że przed chwilą w sadzie sąsiada pacnęło o ziemię jabłko? Że bezssłonecznie i parno?

Że i szum, i warkot, i karetki pogotowia? Że podniesione głosy kłócących się po alkoholu w pobliskiej spelunie, która udaje bar? Że jak to się godzi w jednym miejscu? Mieście?

Godzi się. I metafory się wcale nie domaga. Zwyczajne jest. Bez poetyckich pretensji. Jest. I śniadania spokojnie zjeść nie daje ;) O przeczytaniu kawałka artykułu z tygodnika sprzed ośmiu tygodni nie wspominając.

To patrzę. Znów wzdycham. Oddycham powietrzem pachnącym dojrzewającymi papierówkami, które oblepiają osy. Chciałabym nagrać dźwięki, które słyszę podczas jednej z tych tarasowych sesji. Opisać ich nie potrafię. Kiedy duża sroka siada na gałęzi drzewa, bardzo to słychać, wiecie? I nie zagłuszy tego nawet szum miejskiej komunikacji z drugiej strony mojego domu.

O czym jest ten wpis? Nie wiem. Upijam się - albo upajam - tym, że pylić się chyba już przestało i mogę - wreszcie! - jeść na tarasie, pracować na tarasie, czytać na tarasie, pić kawę na tarasie... Osy też już wyniosły się z gniazda, które zbudowały sobie na podbitce dachu, więc czuję się całkiem bezpiecznie.

10 komentarzy:

  1. Pięknie tam masz :) ale ja nie narzekam na moje, co nie przeszkadza mi podziwiać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie widok prawie identyczny z tymże ulicy nie mam z drugiej strony.Ale tak samo jak Ty słucham ciszy,a w niej ukrytych dźwięków i kolorów.Również mamy tu sarny,kury koguta,i gęsi moje ulubione krzykliwe ptactwo.:)Wypoczywaj kochana.

      Usuń
    2. I mnie nie przeszkadza podziwiać Twojego, Małgosiu :)

      Usuń
    3. Dobrze nam na tym świecie, prawda, Imienniczko :))) Uściski!

      Usuń
  2. Cudownie, cudownie! I taras taaaki duży!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taras cudnie duży i ten las na wyciągnięcie ręki:) . U mnie balkon mały,ale mieszkam na parterze to i pod balkonem mam ogródek( własność całego bloku) z drzewami i kwiatkami to miło na niego patrzeć:) . Coby nie było różowo tuż obok alejki jest trzepak a na nim menele:( i muszę nawet w upalne dni mieć zamknięte okna bo wszystko słychać co gadają:( . Teraz jestem na wsi w koło tylko las i pola oglądam zachodzące słońce za drzewami,jeszcze 2dni temu złote pola dziś już tylko ściernisko . Upajam się tym,dziś poszłam do ogródka przyniosłam dorodną cukinie,cebulę,ziemniaki do sklepu nie trzeba iść:) . Dynia dumnie się prezentuje na studni czeka na chętnego :) . Jest i druga strona medalu robaki,myszy,pająki i mój paniczny lęk przed nimi i dlatego z ulgą wrócę w niedzielę do siebie i urządzę przytulny balkon:) . Jak już to zrobię pochwalę się . No nic już kończę bo rozpisałam się prawie tyle co Ty:) . Całuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak po prawdzie, to chyba chodzi o to, że człowiek najlepiej czuje się jednak u siebie, w miejscu, gdzie się wygodnie urządził. I już. A więc urządzaj, Aga, ten balkonik, a potem się chwal, koniecznie! Nie mogę się doczekać Twojego gniazdka, bo jak Cię znam, to będzie śliczne i przytulne :))) Też Cię całuję! A, i pisz tyle, ile chcesz. A nawet więcej!

      Usuń
    2. To jeszcze napiszę,że wczoraj pojechaliśmy tu na targ i kupiłam granatowe spodnie bardzo ładne:) m-ąc wcześniej kupiłam takie same tylko,że białe i bardzo tanie bo za 40zł a wczoraj za 35 zł:) . Ubrań nie kupowałam prawie wcale bo od teściowej dostałam markowe takie jak Monnari ,Simple czy Aryton . Wyjadę objuczona jak wielbłąd a w domu szafa ta sama nie będzie się chciała rozciągnąć:)

      Usuń
    3. Ty to masz szczęście! Taka teściowa! Takie ciuchy! Ubieraj się, Kochana w te nowe spodenki, bo granatowe i białe wyobrażam sobie, że muszą być na lato idealne. No więc ubieraj się i pokazuj fotki :)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.