sobota, 12 września 2015

Wnętrze minimalistyczne. Biurko

... z cyklu "Slow homing"


Minimalistyczne biurko to biurko uczynione ze stołu na czas pracy biurowej. Oto definicja najkrótsza, a zarazem najbardziej adekwatna.


Lekko zużyte ;) Swoje lata ma

Cóż jednak począć, kiedy chce się luksusu :) i pokoju osobnego do pracy tak zwanej umysłowej! Gdzie i cisza, i odosobnienie, i minimum wszelkich bodźców.

Właśnie. Jest luksusem posiadanie pomieszczenia, w którym "przy okazji" mieści się biurko wyłącznie według swego przeznaczenia używane. Jeszcze większym luksusem jest pokój, który można nazwać gabinetem. W którym oprócz biurka jest w pobliżu i szafa biurowa. Do tego wygodne krzesło... i już. Przy takim minimum wyposażenia powstaje absolutne maksimum luksusu, czyli wszystko, czego trzeba do pracy. Minus zbędne bodźce w postaci telewizora, radia, regału z książkami:) - chyba że ktoś lubi i mu to nie przeszkadza, a może i pomaga.

Skupmy się jednak na samym meblu, skorośmy go już optymalnie i w zgodzie z preferencjami ustawili.

Dawniej wydawało mi się, że idealne biurko oprócz podstawowego blatu posiada szufladę na klawiaturę (udogodnienie dość archaiczne w dobie notebooków, smartfonów i innych ajpadów :), przynajmniej jedną kolumnę szuflad po jednej plus szafkę po drugiej swej stronie. Opcja plusplus zakładała jeszcze istnienie tak zwanej nadstawki, czyli mnóstwa półek i półeczek, które tylko na początku wydają się przydatne i całe mnóstwo "niezbędności" mieszczące. Kiedy jednak nadchodzi pora starcia kurzu, okazują się podejrzanie irytujące, wnerwiające, cenny i przeznaczony na słodkie lenistwo czas zabierające! Słowem - zbędne!
Co do szuflad oraz szafki podbiurkowej - to zwyczajne zawracanie głowy. I tak nic konkretnego się w nich nie mieści. Większość dokumentów trzymamy w komputerze, a te, które musimy mieć na papierze, powinny być porządnie posegregowane, opisane, poukładane i w segregatorach pozamykane. Tych zaś, jak wiadomo, nijak się do biurkowej szafki lub szufladki nie wciśnie, a gdyby nawet, i tak nie zmieszczą się wszystkie. No to po co nam te szuflady? Chyba tylko na wszelkie zbędne rupieci, wrzucane do nich "tylko na chwilę". A więc śmieci. Nie wiem, jak Wy, ale ja staram się śmieci wyrzucać do kubła, który trzymam w kuchni pod zlewem. Pod biurkiem wolę mieć przestrzeń. Nie wiem na co, chyba tylko tak po prostu - może na swobodne nogami machanie? Co przy dłuższych posiedzeniach nie jest wcale takim głupim pomysłem.

Teraz moje biurko idealne to jak najszersza i jak najdłuższa płaszczyzna wsparta na jak najmniejszej liczbie nóg, stojąca w miarę możliwości pod oknem. Powierzchnia, na której pomieszczę laptop otoczony pootwieranymi książkami i porozkładanymi dokumentami. I jeszcze zestaw "kawa-ciastko". W końcu nazwa "biuro" zobowiązuje :) A na poważnie, to dobrze jest, gdy biurko ma długość wystarczającą do pracy dwóch osób. Czasem jest taka konieczność, że trzeba popracować jednocześnie, a posiadanie dwóch oddzielnych gabinetów dane jest naprawdę nielicznym szczęśliwcom. Z kolei w jednym pomieszczeniu często trudniej jest ustawić dwa krótkie biurka niż jedno dłuższe. Właśnie wtedy przydaje się blat na tyle długi, że z powodzeniem pomieści dwie osoby, nie siedzące sobie podczas pracy "na głowie". 

Dodatkowo. Nietrzymanie materiałów piśmienniczych na, pod lub nad biurkiem ma tę zaletę, że zawsze po wejściu do pokoju widzimy kojąco pustą płaszczyznę, która nie zniechęca do pracy pokładami odstraszaczy zgromadzonymi warstwami lub w zupełnym rozproszeniu, ale zawsze jednakowo wymagającymi zabrania się wpierw za porządki w celu uczynienia miejsca, na którym zmieści się to, za pomocą czego pracować zamierzamy. To nie jest najlepszy sposób na rozpoczynanie pracy, do której i tak trudno jest się zabrać. To jest doskonały sposób na tej pracy skuteczne unikanie i każdorazowo się na pięcie od biurka odwracanie oraz z pokoju znikanie. Co na dłuższą metę... Lepiej mieć puste i zachęcające biurko.

Nawiasem. Taki długi blat roboczy ma, oprócz biurowego, także wiele innych zastosowań. U nas służy dziś za przewijak i do niedawna za stanowisko do kąpieli niemowlaka. Naprawdę wygodne.

8 komentarzy:

  1. :) moje biurko pewnie widziałaś, długo czekałam na te wymarzone, ale się doczekałam, jest w tym wszystkich jakiś urok, ale w kwestii biurka nie umiem, nie potrafię być mnimalistką :)

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoje biurko :) Podziwiam je i podoba mi się. Wydaje mi się, że biurko to dość osobista rzecz i minimalizm ;) mało ma tu do gadania. Ja lubię patrzeć na gadżety, na ozdoby, pamiątki - u kogoś. U siebie nie trawię. To wynik wielu lat pracy w tłumie ludzi i w natłoku spraw. Efekt "przebodźcowania" ;) Wahadło poszło w drugą stronę. A tak naprawdę to ja nie mam biurka, bo pokój z tym meblem oddaliśmy najmłodszemu dziecięciu i pracuję tam kątem. Nie mamy już gabinetu :(
      Całuję!

      Usuń
  2. W moim domu rodzinnym lekcje zawsze robiłam przy stole ,który własnie za dnia był stołem a w późniejszych porach biurkiem ,lub deska do prasowania.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deska do prasowania! Do dopiero był minimalizm, prawda? :) U nas też nie było ani biurka, ani deski. Lekcje odrabiałam przy stole w pokoju stołowym, a potem już we własnym pokoju, ale siedząc na niskim fotelu przy wysokiej ławie, więc było OK. Biurko jawiło mi się jako luksus u bogatszych koleżanek.

      Usuń
  3. Dobrze jest mieć miejsce na biurko. Inaczej stół musi być wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, gdybyśmy tak mogli usytuować idealne biurko, to ja koniecznie poproszę pod oknem z widokiem, powiedzmy na brzozy... I skoro minimalizm na biurku, to kwiat na parapecie. I mogę pracować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię :) Moje właśnie stoi pod oknem. Tylko kwiatka na parapecie brak :)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.