czwartek, 1 października 2015

Kolejny numer kwartalnika "sZAFa"!

...z cyklu "Dyrdymałki"

 

 Kwartalnik literacko-artystyczny "sZAFa"


Fot. Tom Wasilewski


Miło mi przedstawić kolejny felieton o redagowaniu :)
 
Zapraszam do odwiedzenia!

Zawartość "sZAFy":

2 komentarze:

  1. Ten Twój felieton przypomniał mi jedną bolesną historię. Choć niejedną bolesną z radacjowania mam ;).

    Onego czasu zwrócił się do mej koleżanki nasz wspólny szef. Było to wyborem mniejszego zła z jego strony, bo nie cierpiał nas obydwu, ale jej ciut mniej.

    Koleżanka dostąpiła zaszczytu wejrzenia w doktorat ichmościa i "ewentualnej korekty".

    Zaprosiła mnie parę dni później. Była zrozpaczona. To było dno poniżej dna, muł i wodorosty. Barokowe zdania na 30 linijek, w pracy ucznia ciachnęłoby się to ułatwiając sobie życie.

    Cóż robić, cóż robić - pyta koleżanka. To straszny dupek był, ów dumny autor, nasz szef.

    Serdecznie jej współczułam, Dzieło liczyło było 200 stron koszmarnego gniota z tezą. Poprawiła to tu, to tam, zaznaczając tylko swą obecność jak Ty u koleżanki.

    Co tym zyskała? Śmiertelną urazę szefa, który przez miesiąc nie odpowiadał jej na "dzień dobry". Zero profitów.

    Zaszczyt był za Bóg zapłać, a uraza za każdy czerwony znaczek.

    Co zyskał szef? Doktorat, Od tego czasu kpię sobie z doktoratów jako wyznaczników czegokolwiek tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bywa :) Na szczęście to rzadkość, bo prawdziwi pisarze wiedzą, po co zwracają się do redaktora, i zależy im na efekcie, więc ta praca to prawdziwa przyjemność :)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.