sobota, 3 października 2015

Nienasycenie

...z cyklu "Dyrdymałki" 

 

Nowy początek? Umowa wydawnicza

 

Mówią, by w drugiej połowie życia wytyczać nowe cele, robić plany, mieć wciąż kolejne marzenia, nie odpuszczać. A mnie się wydaje, że lepiej nie dzielić życia na pół. Bo w okolicach siódmej? ósmej? dziesiątki można znaleźć się nagle z poczuciem wielkiego niespełnienia. Ale jak to? - pytać. Dlaczego? To już? Ja przecież tyle jeszcze...


Nie chodzi o trwanie w stagnacji, bez celu, z ponurym poczuciem zmierzania ku końcowi. Raczej o to, by nie tworzyć sobie w umyśle żadnej wewnętrznej cezury, że oto teraz, kiedy dzieci odchowane a pozycja zawodowa stabilna, zacznę wszystko od nowa. Zmienię pracę, zacznę uczyć się nowych rzeczy, przeprowadzę się na koniec świata. Wszystko to tak. Bardzo tak. Jednak bez wmawiania sobie, że dopiero to, co teraz zrobię, jest naprawdę wartościowe, bo nowe. Przecież nie zaczynam niczego od nowa, a od połowy. Od nowa zaczęłam się dwadzieścia lat wcześniej. Moje życie stanowi całość. Od początku zmierza ku końcowi (łał, cóż za mądrość ;), a każdy kolejny tak zwany życiowy projekt siłą rzeczy musi być coraz mniej dalekosiężny. Bym zdążyła go zamknąć, bym mogła się nim nasycić, bym nie gasła w poczuciu goryczy, niespełnienia i niedosytu.

No. Naszło mnie. Sorry. Boję się. Trochę ulżyło.

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki Tobie boję się mniej, wiesz?

      Usuń
    2. To dobrze, bo nie masz się czego bać :)

      Usuń
  2. Ja dziś tkwię w takim marazmie ze żadnych planów nie robię bo i tak je szlag trafi?..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. I marazm :) Jutro będzie lepiej!

      Usuń
  3. Się nie bój! Chwytaj chwilę i chwile!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się wie :) Jak się ma TAKICH LUDZI koło siebie! Choćby i internetach, to przecież realnych :)

      Usuń
  4. Myślę, że samo życie jest mądre. Daje nam zadanie na miarę możliwości. Kiedyśmy starsi i sił ubywa, to już nie mamy TYLE do zrobienia. Możemy, jeśli chcemy, robić jakieś inne rzeczy, ale po co rzucać męża/żonę, pracę, budować dom, albo jechać na koniec świata? Wreszcie jest czas na polubienie siebie i swojego życia :)
    A śmierć? Jest naturalną koleją życia. Przeciwko czemu więc mamy się buntować?

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, obiektywnie i statystycznie tak. Gorzej, jak nagle robi się nietypowo. Jest się przeciwko czemu buntować.

      :)

      Usuń
    2. Jak jest nietypowo, to jest większe wyzwanie, ale ... do zrobienia :)

      Usuń
  5. Zmieniać życie zawsze można nie ważne ile się ma lat czy 20,40,60 a czasem i 80-ąt . Wystarczy czasem mała rzecz i już jest lepiej . Ja jeszcze do końca roku jestem w domu,ale po zabiegu chcę iść do pracy tylko nie mam pomysłu na siebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie bój się!!! po prostu rób swoje i bądź SZCZĘŚLIWA nie ważne ile na metryce.Cmok Kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tak sobie tylko pomyślałam, że w tym momencie krzywa powinna już opadać. Powoli, ale opadać, no, ewentualnie biec w poziomie, żeby się człowiek zdążył nacieszyć tym, co dostał. Nie, normalnie kryzys wieku średniego mnie dopadł ;)
      Ściskam Cię mocno! I całuję :)))

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.