sobota, 7 listopada 2015

Długie jesienne wieczory?

...z cyklu "Uroda życia" albo "Dyrdymałki"

 

Czytam i czytam, przeczytać nie mogę. Jesienny wieczór zaczyna się dokładnie o tej samej godzinie, co letni. Najwcześniej o dziewiątej. I jak tu żyć? ;) Kiedy czytać?


Wy wiecie, o co chodzi z tymi słynnymi "długimi jesiennymi wieczorami"? Bo ja nie. Mój też nie. Się zastanawiamy od zawsze, w czym rzecz. To samo, jeśli chodzi o jeszcze dłuższe i jeszcze słynniejsze wieczory zimowe.


Nie wiem. Dla mnie jedyna różnica między wieczorem jesiennym (czy tam zimowym, jak kto chce) a letnim jest taka, że latem jasno, a zimą i jesienią ciemno, w związku z czym robota idzie gorzej. I może jeszcze na tym, że latem ciemności zapadają późno, a zimą wcześnie, więc latanie po mieście między sklepami, urzędami i tak dalej odbywa się po ciemku i w grubych ciuchach, czego efektem jest irytacja i pot, bo na zewnątrz zimno i mokro, a wewnątrz gorąco w kurtkach, szalikach, czapkach. Od tego człowiek robi się sto razy bardziej niż latem zmęczony. I wnerwiony.

Książka? Herbata? Koc? Kto ma na to czas? I latem, i zimą roboty tyle samo, chyba że jest się dziewiętnastowiecznym Boryną, co na przedwiośniu orze, potem sieje, a na koniec - czyli wczesną jesienią - zbiera. Poza tym leży i "nic" nie robi. Bo Boryna dzisiejszy zasuwa okrągły rok, jak sądzę. Zresztą jak się o takich Borynach poczyta, to widać bardzo dobrze, że i oni spać z kurami nie chodzili, nawet zimą, i po ciemku też mieli co robić.

Dziś nie pracuje się od świtu do nocy, tylko - bez względu na porę roku - od godziny do godziny, a potem w domu aż do skutku. Skąd więc mit długich jesiennych wieczorów? Z tęsknoty chyba. Za tym, żeby - gdy się ściemni - zwolnić. Długie wieczory są, owszem. W przyrodzie. Bo w życiu to jakoś nie bardzo.

30 komentarzy:

  1. Herbata, koc, książka...u mnie w tej kolejności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo we współczesnym świecie wiele wiele rzeczy brzmi jak puste frazesy niestety.Mimo iż mamy nowoczesne urządzenia,co to za mas myją gary,piorą a czasem suszą bez rozwieszania to godziny jakby krótsze niż kiedyś.Też nienawidzę chodzić w ciepłych ciuchach,taka parująca od środka.Pozdrawiam i życze chociaż pogody ducha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Wiolino :) Z pogodą ducha wszystko idzie łatwiej :) Pozdrawiam i ja Ciebie!

      Usuń
  3. A ja wlasnie lubie jesien i zime za te wieczory, kiedy na dworzu pada i wieje, a ja robie herbate z miodem i cytryna, zapalam swieczki, otulam sie kocem i czytam sobie:) Jest tak nastrojowo...

    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, Aleksandro :) Właśnie w tym rzecz, że ja też je uwielbiam, tylko czasu na nie nie mam :)))
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. trafne spostrzeżenia,
    hm dałaś jeszcze do myślenia, a już masz sporo racji

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się zawstydzam, gdy takie słowa czytam. Dziękuję! :)

      Usuń
  5. Może chodzi o to, że latem jest długo jasno, aktywnie, dzieciaki szaleją na dworze, a jesienią chowamy się w domach i grzejemy :-) U mnie wieczory są, maluchy idą spać o 20. Jak nie zasnę z nimi, to do książki z herbatką siadam, nawet i pod kocem, ale na ogół bez, bo mamy strasznie ciepło:-) lub do komputera ;-) Małżonek mi wybył malować z kolegami ludziki do gry historycznej, więc pełna laba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chodzi o to, dokładnie. Moje też chodzi wcześnie, ale i tak mi mało :) Bo bym chciała od czwartej mieć ten wieczór :)
      Znam jednego pasjonata gier historycznych, w domu kultury zajęcia nawet prowadzi. Świetna sprawa :)

      Usuń
  6. Tak właśnie, z tęsknoty, żeby mieć czas na odpoczynek z książką, z szydełkiem, pod kocykiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tego czasu Ci, Beatko, zazdroszczę, kiedy patrzę na Twoje piękne rękodzieło :)

      Usuń
  7. ja też nie mam czasu na koce i ceremoniały, też powoli dla mnie to nieco wyświechtany frazes:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana takie długie wieczory z kocem,herbata i książką istnieją naprawdę:) przed dzieckiem i na emeryturze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie długie wieczory z książką i kubkiem herbaty istnieją jesienią i zimą bardziej namacalnie. Wiosną i latem robimy raczej coś innego jeżeli już znajdziemy chwilę dla siebie. Jesień i zima sprzyja stacjonarności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Żeby jeszcze czasu więcej było :)

      Usuń
  10. To samo co roku powtarzam! Ani zimą ani jesienią etat mi się w pracy nie skraca a do tego z powodu złych warunków pogodowych dojazd trwa dłużej, dłużej wszelkie ubieranie i rozbieranie, i szykowanie warstw ubrań i pranie i prasowanie tego wszystkiego, dłużej poranne suszenie włosów żeby z mokrymi nie wychodzić, spać się bardziej chce, jedzenie robi się dłużej, bo więcej się chce jeść i treściwie a nie tak jak latem kilogram czereśni i po obiedzie. Ja bym powiedziała raczej krótkie zimowe wieczory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest gwałt na naturze w czystej postaci, prawda? ;) Chciałoby się zalec na tej kanapie i się delektować ciemnością za oknem, a się nie da ;)

      Usuń
  11. Podobno jest coś takiego jak weekend i wtedy ma się dużo wolnego czasu. Doszły do Ciebie takie słuchy? ;) Bo u mnie to legendarne zjawisko pojawia się mniej więcej z taką częstotliwością jak w baśniach właśnie ("dwa razy do roku, gdy księżyc jest w pełni, a gwiazda polarna góruje nad koziorożcem" - czy coś w tym stylu). Rzadko czyli. Ale jak się pojawi to odetchnięcie jest wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he! Podobno! Trafiłaś w sedno :) Ja to się zastanawiam, Marta, skąd Ty bierzesz czas na pisanie :) Praca naukowa, rodzina i twórczość... Supermenka!

      Usuń
    2. Ta, chciałabym być supermenką (a może i wcale bym nie chciała...?). Coś Ty - owszem, robię mnóstwo rzeczy, ale też notorycznie gonię w piętkę. Ile się napracuję, tyle i ponarzekam (na brak czasu naturalnie). :)

      Usuń
    3. No i narzekaj na zdrowie :) Mnie to pomaga.

      Usuń
  12. Och, prawdę rzekłaś! I co tu dodawać? Nic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Jak to dobrze usłyszeć od matki w tej samej niedoli :)

      Usuń
  13. Kiedy miałam dzieci małe też nie wiedziałam co to jesienne wieczory. Ale dziś już wiem - nostalgia czy nie, mit nie- mit, ale wieczory takie są bardzo przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. a no widzisz, moje przemyślenia są niemal identyczne. A jeszcze zaczęłam się zastanawiać, czy "wolny weekend" to nie oksymoron przypadkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oksymoron, i to nie przypadkiem :) Ale niedziela święta, bo inaczej człowiek by zwariował.

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.