poniedziałek, 28 grudnia 2015

Jest nieźle, czyli święta u perfekcyjnej pani domu

...z cyklu "Uroda życia"

 
Na tej kartce świątecznej cała ja :) Od Danusi dostałam i bardzo, bardzo dziękuję! Poznajecie szczegóły? Bo Danusia dość dobrze mnie poznała i wie, co było w tym roku najważniejsze :) Jestem wzruszona i mi nie mija

 

Jest nieźle, jeśli w święta nie ma kiedy robić fotek, a te, które uda się pstryknąć, wychodzą nieostre, niewykadrowane, niedoświetlone i inne nie...

 

Najmłodsze już daje prezenty :)

Powiedziałabym nawet - jest bardzo dobrze. Bo to znaczy, że się dzieje, że się nie nudzi, że się zapomina o wszystkim oprócz ludzi. A zrymowało mi się zupełnie przypadkiem, więc proszę się nie śmiać ;)

Własnej roboty :)


Dostaliśmy po medalu!

Totalna niespodzianka. Przez duże en ;) Do dziś jestem wniebowzięta

Nie tylko ja. Chyba ;)


Po rybie i pierogach dobrze orzeźwia zimny kompot z suszu. W tym roku nie wyjadałam owoców, bo nie posłodziłam


I tak. Perfekcyjna pani domu. A co!

Dziecię zdobiło :) Tylko kto zje tyle brokatu?

Pewnej przedwigilijnej niedzieli...

Stroiki robię proste - koszyk, osłonka na doniczkę, świeca Caritasu i gałązki. W tym roku inne niż zwykle, ładniej pachnące, świerk kaukaski

Pierniczkowe upominki - w miejsce czekoladek. Podobnie jak w zeszłym roku

Taki piernik z powidłami w środku - wg Pawła Małeckiego. Pyszny!

O, a to nasza wielkanocna babka z bakaliami. Czyli keks ;)

Jeśli chodzi o keks, to oczywiście, jak zwykle, nie inaczej, bo jakżeby inaczej, kiedy do rzeczy zabiera się "sowinista", który wszystko robi nie według przepisu, tylko według uznania, w myśl zasady "zawsze jakieś ciasto wyjdzie", to ciasto wychodzi idealnie takie, jakie ma wyjść. Natomiast gdy za pieczenie bierze się "cyborg" i ściśle trzyma się przepisu, i się stresuje, że nie wyjdzie, to oczywiście nie wychodzi i bakalie leżą pokotem na spodzie, a wyżej panoszy się lekko (na szczęście tylko lekko) gumowate keksowe ciasto. I bądź tu mądry, i pisz wiersze. No.


Za to makowiec mi się udał. A wiecie dlaczego? Bo kupiłam sobie porządną masę makową sztuk dwie ;)

Miałam jeszcze w zapasie kilka torebek barszczu instant, na wypadek gdyby wyszedł mi taki blady jak w zeszłym roku, kiedy mimo kilku kilogramów buraków i octu nie miałam pewności, co jem - wielkanocny barszcz biały czy wigilijny czerwony. Nie przydały się. Torebki. Tym razem ugotowałam czerwony. Wszystko zrobiłam dokładnie tak samo. Tylko ocet dałam najtańszy, nie winny. Może o to chodziło. Pewnie tak. Nie mam innego pomysłu.

A taki stroik przyniósł 6 grudnia Mikołaj, więc w tym roku to on grał podczas Wigilii główną rolę

Prawda, że było idealnie? Nie inaczej. Po naszemu. Bez stresu, bez pośpiechu, bez napięcia, że musi być  doskonale.

No. To idę dalej chorować, bo się od dzieci moich kochanych zaraziłam. Pa!

21 komentarzy:

  1. piękna idealność..
    - tylko nie wiem czy to poprawnie po polsku jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpoprawniej, bo najpiękniej, a tylko o to chodzi :) Dziękuję!

      Usuń
  2. Jaki tu spokóóóóóój. Bezcenne. Wszystko, czego mi zabrakło w te święta, a odnalazło się cudownie po świętach.

    Dobre święta. Święte. Cieszę się, że tak u Was było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się odnalazło. A spokój instant w torebkach sprzedają. Dystans także, tylko on bardzo drogo kosztuje. Za darmo nie dają. Frycowe trzeba zapłacić. Niestety.
      Dobre święta były. Cieszę się. Dziękuję :)

      Usuń
  3. Podobnie gotujemy, tak mi się zdaje po barszczu, kompocie i makowcu :P

    chociaż sos grzybowy zrobiłam sama, mama przysłała suszone grzyby iii zaciągnęłam sos mąką z ciecierzycy, ta mąka, to genialny wynalazek, serio

    medale boskie i zdycham do książki, aaa kupię sobie, kupię :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* No tak gotuję przed godziną zero, bo wszystko się w czasie nie zmieści. A musi. O mące pomyślę, może w przyszłym roku barszcz będzie z torebki, a sos z grzybków ;) Książka świetna, sama kiedyś troszkę w tych szafach grzebałam. Kręcą mnie takie rzeczy ;)

      Usuń
  4. Cudnie! U nas tez tak. Tylko zarazil sie maz;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, bo Ty się już uodporniłaś :) Ściskam mocno!

      Usuń
  5. Wspaniałe i spokojne święta jak z kartki z życzeniami.U mnie było jeszcze spokojniej bo się nic nie robiło:))) a Wiolina lubi takie nic.Kochana życzę Tobie zdrówka i samych dobrych dni nie tylko tych świątecznych.:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest nie tylko nieźle, ale nawet całkiem dobrze Wiolu :))) Choć perfekcyjna wciąż niezadowolona ;-]

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana Wiolu, Święta mieliście na medal. Jakżeby inaczej:) Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! My też tak uważamy, było super :) Całuję!

      Usuń
  8. Na te medale bezapelacyjnie zasłużyliście! Takie prezenty są najbardziej wzruszające, bo tyle w nich miłości... Mnie poruszyło uciułane kieszonkowe i bez żalu, a wręcz z radością wydane na rodziców. O płycie Zaz mówiłam od roku, a najstarsze dziecię umie słuchać ze zrozumieniem :) Od kilku też lat udaje mi się trzymać zasady, że to święta są dla nas, a nie my dla świąt, dlatego spokój odnajduję wraz z pierwszą gwiazdką i zanurzam się w nim, sycąc za cały rok.
    Przesyłam najcieplejsze myśli, Wiolu, i pokładów zdrowia życzę, kochana!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Moniko :)
      Te medale to małej starsza dwójka pomogła zrobić, więc tej miłości chyba potrójnie :)
      Dzieci wrażliwe to największy skarb, trudno sobie wyobrazić coś lepszego.
      Najserdeczniej przytulam :)))

      Usuń
  9. O słodki losie, czytając te posty o dzieciach zawsze stawiam się w roli obserwatora dorosłego, a dziś na opak. Twój maluch zrobił swoje pierwsze świąteczne prezenty, a ja przypomniałam sobie te święta kiedy wykonałam baaaardzo podobne. I również podpisane MAMA i TATA. Bez jakiejkolwiek obawy o to, że podpisując w ten sposób zdradzę się jako nadawca prezentu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tak :) Chyba dzieciom nie trzeba wcale za wiele tłumaczyć, bo one jakimś szóstym zmysłem chwytają, o co chodzi z prezentami. Ściskam! :)

      Usuń
  10. Pięknie było u Ciebie w święta i jak smakowicie:) . Kompociku z suszu teraz bym się napiła uwielbiam:) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) W święta, kiedy tego jedzenia pełno, to się tak nie docenia, jak po :)

      Usuń
    2. Ja kompot z suszu zawsze doceniam i pije go i piję aż mnie brzuch boli:)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.