środa, 23 grudnia 2015

Moc truchleje...

...z cyklu "Uroda życia"



Jeszcze rano wszystko wyglądało inaczej. Szczerze mówiąc, całkiem beznadziejnie.

Jeszcze rano czułam, że jedynym, za co mogę dziękować, jest zmęczenie, zniechęcenie, bezradność. Bo w tym roku nie zawsze wydawało się to oczywiste i przez chwilę największym marzeniem było móc wciąż stawiać temu czoła.

Jeszcze rano trzeba było przypominać sobie, że przeżywanie trudności to jednak przywilej, a w obliczu końca świata można chcieć oddać za niego wszystko oprócz życia.

I że nie powinno się narzekać. Albo powinno. Doceniać możliwość narzekania.

Po południu okazało się, że moc, moja moc, nie tak znowu do końca truchleje i da się wspólnymi siłami załatwić kilka spraw, a wieczorem nawet nie zasnąć przy kolacji.

Z makowcem lub bez. Białych albo deszczowych. Magicznych czy męczących. W rodzinnym gronie, gdziekolwiek. Nieważne.

Dobrych, to znaczy w pełni docenionych, bo kolejny raz przeżytych, Świąt!
Kochani.
Dzięki, że wciąż ze mną jesteście.

8 komentarzy:

  1. Amen. Naprawdę, nic dodać, nic ująć. spokojnych Świąt!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiolu, zawsze :* ściskam ciepło i posyłam uśmiechy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeba przesunąć budzik na trochę późniejszą godzinę:) Wszystkiego najlepszego Wiolu

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację.....ważne, że kolejnych :) Zatem kolejnych, cudownych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wesołych,szczęśliwych oraz spędzanych z tymi których kochamy Świąt Bożego Narodzenia życzy Wiola.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiolu, niechaj się spełnią wszystkie Twoje marzenia !

    OdpowiedzUsuń
  7. I pięknie 😊
    Jak Ty to umiesz cudnie ogarnąć - kilka zdań i... nie trzeba więcej. Dobrego świętowania Wiolu,
    Kaśka:**

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, zawstydziłaś mnie tym wpisem... Jestem tak nieludzko zmęczona, główne emocjonalnie.

    Minęły, żyjemy, jesteśmy razem.To się przecież liczy.

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.