poniedziałek, 7 grudnia 2015

Piernikowy potwór, czyli Adwent w toku:)

...z cyklu "Uroda życia"

 

 

Dobra, dobra,  używajcie do woli! Róbcie zniesmaczone miny, kręćcie głową i spoglądajcie sobie pobłażliwie. Proszę bardzo :) Pierniczki z pudełka!!! Widział to kto?!!!

A serio, to naprawdę, przysięgam, że do pierniczkowej adwentowej zabawy z maluchem doskonale, jak nie lepiej niż tradycyjne, się nadają. Przynajmniej stresu nie ma, że się miód i inne drogie składniki zmarnują, kiedy przez dom przebiegnie "piernikowy potwór, mamo, piernikowy potwór!". I jest fajnie :)

 


A wracając do pytania "widział to kto?!", odpowiadam: Nooo. Ja. W sklepie. W czterech egzemplarzach. Mało, że widziałam - ja je kupiłam. No :)


Gdyż dziecię u nogi żądne efektu już, zaraz, a nawet tu i teraz. Nie za dni ileś tam, jak już raczą zmięknąć.

 
A zatem.


Oto i są. Bardzo proszę. Zaraz się upiecze porcja numer jeden - trzy blachy piernikowych bałwanków własnoręcznie rozwałkowanych, wykrojonych i wyciśniętych przez dziecię. Z tym samodzielnym wałkowaniem to... ekhem... no. Ale niech tam. Jak samodzielnie to samodzielnie.


Choinki i aniołki zostały wyciśnięte w drodze wyjątku, z łaski na uciechę (matki) albo z wrodzonej (a jakże!) uprzejmości dziecięcia :)

Pomyślałam, że na pieczenie z prawdziwego zdarzenia przyjdzie jeszcze czas (albo i nie, jak znam siebie ;), a teraz raz na kilka dni narobimy w domu świątecznego zapachu, pobawimy się w pierniczenie (jak Marta) i ucieszymy z fikuśnej foremki znalezionej w paczce z piernikowym proszkiem.


Literatura inspiruje, nie ma co :) Zeszłoroczna spod choinki "Basia i Boże Narodzenie" oraz jej piernikowy potwór to hit tegorocznej jesieni i ulubiona książeczka ever dwuletniego dziecka, które przez cały rok wspomina, gdzie stała choinka. A ever to z kolei moje ulubione blogerskie słowo ;) Sama mam zbyt ograniczoną wyobraźnię, by wymyślić jego wstawianie w takie zdania, ale od czego nieoceniona blogosfera. Się można zainspirować ;)


Jak upieczemy wszystkie partie (a zostały nam jeszcze trzy), pobawimy się w lukrowanie :)))

17 komentarzy:

  1. Pierniczki z pudełka też są dla ludzi :) A zapach w domu jest baaaardzo ważny, i uciecha domowników.

    Poza tym to powód do radości, że skoro odsunięta zostałaś od puzzli, to chociaż przy piernikowym cieście umoczysz paluszki ;-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, powód, by nie ulec frustracji :) Zapach pierniczków i pomarańczy potrafi zdziałać cuda :))

      Usuń
  2. O raju. Nie znałam "ever". Zero bycia w obiegu.

    I wyrazy bliskości za pójście na łatwiznę. Ja, wiecznie miotająca się w osiągnięciu niemożliwego, chylę czoła przed zdrowym rozsądkiem! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaki! Osiągasz niemożliwe każdego dnia. Zatem ukłony :)

      Usuń
  3. inspirujesz...
    tylko tyle tej mąki wokoło....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jeszcze zrobię pierniczki prawdziwe takie, z miodem :)

      Usuń
  4. Domowe pierniki z pudełka... mnie się widzą :) w tym roku nie robię pierników, nie chce mi się, ale robię kruche z orzechami i mgdałami, chyba nam bardziej smakują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kruche z orzechami i migdałami też świąteczne :)

      Usuń
  5. Oj matko nie zlinczuję Cię za pierniczki z pudełka bo sama takie robiłam z dzieckiem:) . Ciasteczka kruche już zrobię tak jak należy od A do Z :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Późno odpowiadam, więc zapytam: udały się kruche od A do Z? :)

      Usuń
  6. A ja Cię podziwiam i za te pudełkowe!Ja w tym roku przeszłam sama siebie i nawet choinki nie będę stroić chociaż Luby chciał, to mu powiedziałam że po świętach trzeba będzie rozstroić a to niepotrzebna robota.Pierniczki wyglądają pięknie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Przy dzieciach bez choinki ani rusz. A wiesz, że ja lubię ubierać? Rozbieraniem zajmują się inni ;)

      Usuń
  7. Ten piernikowy zapach w domu w czasie przedświątecznych przygotowań i oczekiwania - bezcenne! I zupełnie nieważne, czy z pudełka, czy nie :) Przecież tak naprawdę najważniejszy w tym wszystkim jest ten czas, który spędzamy z naszymi dziećmi. One to zapamiętają na całe życie.
    U nas piernikowy czas nadszedł wczoraj:) Kuchnia była nasza - dwaj chłopcy i ja. Oszałamiający zapach unosił się przez całą noc, aż się dziwię, że nie ściągnął Świętego Mikołaja, jak kawa Jacobs:) Uwielbiam to! To jest właśnie ten czas ze świątecznymi piosenkami płynącymi z radia. Wiem, że też to czujesz Wiolu:)
    Przesyłam najcieplejsze pozdrowienia na cały jakby nie-grudniowy tydzień!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, świąteczne piosenki z radia płyną :) Uwielbiam je. Jeszcze nie kolędy, a już jest nastrojowo.

      A może jednak ściągnął Wam ten pierniczkowy zapach Mikołaja? Skąd wiesz, gdzie tam co poukrywał? :) Pewnie wkrótce co nieco znajdziecie :)))

      Ściskam mocno, już prawie świątecznie!

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.