wtorek, 26 stycznia 2016

"Sezon" w drukarni

...z cyklu "Reklama dźwignią handlu" ;)


I tak to wygląda:



A serio...

Powiem tak: życie łatwe nie jest i nie jest to żadne odkrycie. Ale niekiedy odkryciem bywa stwierdzenie, że nie trzeba na siłę zapominać o tym, co złe, i wpędzać się w poczucie winy, gdy to zapominanie nie wychodzi. Bo często po prostu nie da się wymazać złych emocji i żadne dobre rady ani najszczersze wsparcie tego nie zmienią. A uporczywe i bezskuteczne próby... Szkoda słów. Panujący wokół przymus tak zwanego przepracowywania złej przeszłości nie powoduje nic poza poczuciem winy wobec tych, którzy pomagają. Stąd bierze się czasem udawanie, że jest dobrze, i spychanie prawdziwych uczuć gdzieś głęboko. Bo co, kiedy nie da się zapomnieć?
Mimo wszystko szczęście. Chyba jednak można inaczej. Jest optymistycznie.

Informacja dla alergików: produkt zawiera śladowe ilości lukru, ale zaprawionego cytryną, więc można spożywać bez obaw, nikogo nie zemdli ;) Znacie mnie, więc wiecie, jak jest.

28 komentarzy:

  1. Szczęście mimo wszytko ! Tego się trzymajmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ja ruszę do księgarni to nikt mnie nie zatrzyma!!!Znam z autopsji jak to jest gdy jest źle a tu trzeba robić dobrą minę.Ostatnio tak mam.A na ten cytrynowy lukier czekam jak dziecko pod choinką.Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaczki, Wiolino Kochana! :))) Jak mi miło :)))

      Usuń
  3. śladowe ilości lukru...
    piszesz... ciekawe...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy nosi w sobie lukier i szkielety. Na książkę też czekam. Ściskam Wiolu

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Uff, dobrze, że lubisz moje literówki :)

      Usuń
    2. Lubię, jak życie na blogu się plecie. I litery też mogą. Prawdziwie jest. Nawet bardzo to lubię :)

      Usuń
  6. Myśląc spokojnie nad wszystkim, co napisałaś, mogę rzec tylko: prawda.

    Nie na wszystko da się nałożyć lukier. I całe szczęście. Lubię eksperymenty słodko-kwaśne, słodko-słone i słodko-pikantne.

    Czekam, czekam, czekam. Jak już będziesz wolna po wszystkich fleszach i przed następnymi fleszami, ściągam Cię na spotkanie autorskie na prowincji :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to jest. I słodko-gorzkie też się łapie, jakby co ;) Przyfrunę, przyjadę, na piechotę przyjdę nawet - do Ciebie :))) Zawsze!
      To polukrowałam. Bez cytryny ;)

      Usuń
  7. Lukier, cytryna - bardzo smakowicie ;)
    Nie lubię nadmiaru pieprzu w potrawie - i nie jest to przenośnia ;))), papryczek chili i innych palących gardło specyfików.... ;) Reszta może być. I zapowiedź szczęścia. Pasuje :)
    Ściskam, Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie dobrze, Kaśka :) Pieprz u mnie tylko ziołowy, przecież wiesz... Takie gotowanie. A w "Sezonie" nie inaczej ;)
      Całuję!

      Usuń
  8. To musi być niezwykły moment - obaczyć swoje dzieło gotowe, w okładce:) A okładka przyciąga wzrok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Nie da się tego opisać, to prawda :) Co do okładki, myślę, że jej tył i tak zwane skrzydełka trochę w porównaniu z frontem zaskoczą :) Ale pozytywnie. Mam nadzieję :)

      Usuń
  9. Lukru nie lubię,ale jak jest z cytryną to przełknę:) . Masz już w domu książkę czy jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się :) Jeszcze nie mam, czekam :)

      Usuń
    2. A już myślałam,że możesz powąchać karteczki i pogłaskać okładkę:)

      Usuń
  10. może być i lukier i puder i bita śmietana nawet :D bardzo chce ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie można odebrać sobie prawa do pamięci, nawet o tym, co było złe i co nadal budzi emocje. O ile nie jest to rozpamiętywanie - bo to już niedobre, to niszczy; jako ludzie jesteśmy złożeni z uczuć i nie da się pewnych tak po prostu z siebie wyrzucić, pomimo przepracowywania. Wszystko ma swój czas, pogodzenie też. Ze wszystkim, z czymkolwiek, z tym co zraniło i nadal tkwi jak zadra.
    Ale mimo wszystko jednak - Szczęście:) I do tego zobacz jak wielu z nas naprawdę się nim cieszy! A to już sztuka - umieć szczerze cieszyć się z czyjegoś szczęścia. I rozejrzyj się, ile tego Szczęścia biega bo Twoim domu:)
    Do Lublina też Cię ściągnę!
    Przytulam mocno!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytasz mi w myślach, wiesz? :) Ale trudna to postawa, dochodzi się do niej latami, o ile w ogóle. Czasem jeden impuls pomaga, jedno zdanie otwiera oczy.
      I tak, po moim domu biega sporo szczęścia :)
      Z przyjemnością przyjadę do Lublina. Zawsze :)))
      Uściski, Moniko, dla Ciebie!
      Wiola

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.