środa, 6 stycznia 2016

"Sezon zamkniętych serc". Miejsce akcji

...z cyklu "Dyrdymałki"


Vopnafjörður. Latem możesz tam czytać bez lampy nawet o północy - mówi do Agnieszki Darek, kiedy próbuje ją przekonać do wyjazdu z Oslo, gdzie zdążyła się już troszeczkę zadomowić. Zielone łąki, wodospady, białe szczyty gór i czarne plaże. Oszałamiająca przyroda kontrastuje z nieciekawą, przypominającą baraki architekturą. Miejsce depresyjne czy magiczne? Sami rozstrzygnijcie :)


 
I jak?



A teraz? :)
 
PS Na marginesie. Darek jest w tej książce autorem filmów dokumentalnych.

14 komentarzy:

  1. Na hiszpańskiej plaży chyba byłoby im weselej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pięknie!!! fascynuje mnie Islandia.. jedno z moich marzeń - pojechac tam i zrobić rundkę samochodem wokół całej wyspy. Słyszałam, że Reyjkavik w białe noce nie śpi - odbywają się imprezy, ale czynne sa też kawiarnie, księgarnie, ludzie psacerują... To musi być coś wspaniałego :))) I tym bardziej czekam teraz na książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne miejsce, na pewno warte odwiedzin :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiolu, to piękne, nieodkryte zapewne miejsce. Mieszkańcy będą się puszyć z dumy, kiedy Twoja powieść dotrze pod ich strzechy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ;) Spuchną po prostu ;) Miejsce piękne, fakt, ale jacyś Polacy już tam mieszkają. I książę Karol ryby łowi ;) Tak że tego, strzechy, ekhem ;)

      Usuń
  5. Piękne miejsce a wiesz,że ja myślałam,że ta trudna nazwa miejscowości jest wymyślona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne :) Miejscowość nie jest wymyślona. Jest dokładnie obejrzana, choć w książce troszkę "zmodyfikowana" ;) Fikcja musi być, bez dwóch zdań :)

      Usuń
  6. Co Cię powiało akurat tam? To pierwsze pytanie z wywiadu.

    Da się z tego jakieś treści eko wyciągnąć? Podumaj, podumaj. Pieprzyć nadinterpratację, liczy się promocja ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał. Dobrze, że mnie ostrzegasz ;) Po latach praktyki szkolnej wyciągnę Ci z tekstu, co chcesz ;) Eko, no... A zatem. Samochodami popylają, aż miło. Wielkimi. Ławice trzebią, ile wlezie - makrela górą. A i samolotom nie odmówią, bo kto by się tłukł godzinami do miasta, jak lotnisko dwa kroki od domu - chyba tylko turyści, dla widoków i, ekhem, wrażeń ;) Wrażeń eko, ma się rozumieć. Tak że ten tego... Wiesz. W sumie to nie ma sprawy ;) Człowiek też jest częścią ekosystemu i jego dobro też się liczy, czyż nie? ;)

      Usuń
    2. Hmmm... Stawiasz mnie przed wielkimi wyzwaniami, ale... cóż, będę rozmyślać póki co.

      Usuń
    3. Spoko, podobno najczystsze powietrze tam miewają, mimo wszystko. O ile ich wulkan akurat nie truje, he, he ;)

      Usuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.