środa, 3 lutego 2016

Udane pączki bezglutenowe - reaktywacja :)

...z cyklu "Gotuję sobie"


Nie, nie, jeszcze nie zrobiłam. Dnia wolnego też w tym roku z okazji smażenia pączków nie będzie. Ale będzie link do wpisu, w którym rok temu ekscytuję się, że dzień wolny mam :)

Takie wychodzą, proszę bardzo:


Link do przepisu na pączki bez glutenu, które się udają :)

W zeszłym roku przepis ten wypróbowałam, ale też parę praktycznych rzeczy zanotowałam, więc jeśli potrzebujecie, to proszę bardzo: LINK :)

Tyle i jeszcze drugie tyle dla jednej osoby w zupełności wystarczy. My (w osobie szanownego małżonka) udamy się po łupy do cukierni. Ile zjadacie w ciągu dnia? Bo ja lekko pochłaniam osiem do dziesięciu takich całkiem sporych :) A jakie lubicie najbardziej? Z lukrem? Z pudrem? Oblane czekoladą? U mnie numer jeden to pączki z marmoladą obficie polane lukrem!

Smacznego!

16 komentarzy:

  1. ech, tu gdzie mieszkam nie ma smacznych pączków. A najbardziej lubię z marmoladą truskawkową ale w tym roku nic nie robię. No wiesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, posłałabym Ci, gdyby się dało :) Buziaczki!

      Usuń
  2. kiedyś zjaadałam kilka, ostatnio jednego, bo pączkowe delicje zaczynają się już od poniedziałku- dziś smakowałam u 3 osób, wczoraj u 2, w poniedziałek moje oponki jeszcze były...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jak się cały tydzień je, to można mieć dość ;)

      Usuń
  3. 8...10...??????????? o rany, ja ledwo jednego zmieszczę i pufam :DDD a najbardziej lubię z adwokatem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, na razie zjadłam cztery, w tym jednego z adwokatem i kokosową posypką. Pochłaniam, nawet nie wiem kiedy, i ciągle mi mało. Pączki uwielbiam ;) A Ty musisz popracować na kondycją w takim razie ;))) Jeden pączek... Ech :)))

      Usuń
  4. Taki mąż to rozumiem:) Historia z ciastem wyciąganym z pieca, bo margaryny się nie dolało - niesamowita. Gdybym mojego o coś takiego prosiła, uznałby to za żarty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusia, kiedy on sam to wymyślił, ja to tylko panikuję w takich wypadkach ;)

      Usuń
    2. Powinnaś jego focię umieścić, toby czytelniczki przynajmniej popatrzyły sobie na takiego nadzwyczajnego człowieka:)

      Usuń
    3. No przecież jest na profilu ;)

      Usuń
  5. U mnie w planie były wegańskie i pieczone, czyli buły a nie pączki, jak z pogardą prycha mój tłuszczolubny małżonek.

    Cóż, nie czekając na bułki przetestował 9 cukierni, bo robił ranking, syna napasiono w przedszkolu, o resztę zadbał ojciec... buły imitujące pączki przesunięte na czas nieokreślony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewięć aż cukierni macie? Łomatko! Toż to metropolia ;) Nie wiem, czy u nas jest tyle.
      W pierwszej chwili chciałam krzyczeć, że i moje wegańskie, bo w oleju smażone, ale jak z jajkami i mlekiem, to się nie liczy, co? A buły to na drożdżach czy na proszku rosną? Bo drożdże, jak by nie było... żyjące chyba ;) A serio to buły drożdżowe też warte grzechu. Co zamiast jajek?

      Usuń
  6. Pokażę Ci przepis: http://ulicaekologiczna.pl/kuchnia/zawsze-do-spozycia/

    A drożdże nawet najbardziej ortodoksyjni weganie uznali chyba za truchło, bo się nie spowiadają :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! A jednak się nie spowiadają :))) Poczytam! Dzięki :)

      Usuń
  7. Takie pączki bym zjadła bo wyglądają jak od mojej cioci:)

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.